Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Atrament" Hala Duncana




          Pamiętam, że lektura "Welinu" Hala Duncana pozostawiła mnie w pewnego rodzaju pomieszaniu. Z jednej strony olbrzymi podziw i szacunek dla nieposkromionej fantazji autora i - nade wszystko - sposobu jej przyobleczenia w formę. Z drugiej zaś strony, pytałam jednak czy Hal Duncan ma aby cokolwiek konkretnego do powiedzenia. I miałam nadzieję, że moje wątpliwości w tym zakresie rozwieje drugi tom "Księgi wszystkich godzin" - "Atrament". Teraz mam już pełny obraz. I ten obraz przyprawia o prawdziwy zawrót głowy.
          "Welin" bez "Atramentu" jest niewątpliwie zapierającą dech w piersi przygodą formalną. Nie ma co do tego wątpliwości. Mogę tutaj jedynie odesłać do mojego tekstu, który powstał bezpośrednio po lekturze pierwszego tomu "Księgi...". Jednak "Welin" to zaledwie podkład, wprowadzenie, prezentacja i być może właśnie z tego względu w moim odczuciu cokolwiek brakuje mu sensu. Przy czym sensu brakuje o tyle, o ile można taką opinię odnieść do czystej kartki... no właśnie, welinu. Każda książka, tym bardziej Księga, to przecież - technicznie rzecz ujmując - przede wszystkim słowa, dopiero w drugiej kolejności nośnik, na którym zostają utrwalone. Żeby zaś je utrwalić potrzebny jest środek kryjący - "Atrament". Dopiero razem welin i atrament mają jakiś sens.
          Drugi tom wielkiego dzieła Hala Duncana formalnie rzecz biorąc w niczym nie ustępuje "Welinowi". Bardzo podziwiam autora za niesamowitą pracę jaką z całą pewnością musiał wykonać studiując teksty źródłowe aby potrafić ponownie tak doskonale stylizować swój tekst. A wiele różnych znajdziemy tutaj stylizacji, prawdziwy zawrót głowy. Od powieści w klimacie noir po pulp fiction. Od bukolików po scenopis filmu niemego z początków kina. Od powieści s-f po zapis audycji radiowej i tekstów naukowych. Autor nawet samego siebie pośród utworów opisujących "Księgę wszystkich godzin" umieszczając również "Atrament" niejakiego Hala Duncana (s. 532). To tylko niektóre rodzaje narracji, w które Hal Duncan ubiera "Atrament".
          Zachwyca biegłość autora i jego naprawdę niemała wiedza. Niemniej prawdziwie zapiera dech w piersi jego nieposkromiona wyobraźnia, i - co tu dużo kryć - odwaga. Mam z "Atramentem" pewien zasadniczy kłopot. Nie potrafię powiedzieć o czym on jest. To jest powieść o wszystkim, o istocie rzeczywistości, świata, Boga.
          Chciałabym przeczytać co na temat wizji boskości jaką prezentuje w "Atramencie" Hal Duncan mieliby do powiedzenia ludzie z kręgu inteligencji katolickiej. Ludzie związani z Frondą, "Christianitas" czy ze środowiska, które będzie tworzyć nowe czasopismo "44". Czy moje przewidywania co do tego, że okrzyknęli by to dzieło jako herezję (przecież nie bez racji, co więcej - mając tutaj całkowitą rację) by się sprawdziły?
          Sam pomysł w tym zakresie nie jest z pewnością rewolucyjny. W tej materii, którą przecież ludzkość roztrząsa chyba niemal od samego zarania dziejów, trudno o rewolucyjne koncepcje. Za to sposób podania jaki proponuje Hal Duncan sprawia, że rzecz nabiera dodatkowych barw, nowej głębi. Niestety, napisanie czegokolwiek bardziej konkretnego stanowiłoby zbyt duży spoiler i nie pozwalałoby czerpać z lektury takiej radości i satysfakcji. A przyznać trzeba, że to niemała satysfakcja. "Atrament" jest bardzo trudną lekturą, podobnie zresztą jak "Welin." Napotykamy tutaj te same trudności, jakie dawały się we znaki i tam. To przecież prawdziwy kalejdoskop stylizacji, orgia formy nie bez podstaw przyrównywana do Joyce'a, choć sam Hal Duncan autoironicznie w "Atramencie" pisze "Księga nie bawi się z kosmosem w Jamesa Joyce'a" (s. 305). Cóż, nawet jeśli istotnie "Księga..." nie, to Hal Duncan na pewno. Jednak efektem takiej zabawy jest nie tylko prawdziwy zachwycający zawrót głowy, ale również pewne zmęczenie. To zdecydowanie jest męcząca i trudna lektura. "Atrament" czytało mi się naprawdę bardzo długo, z przerwami na inne pozycje, czasami wręcz niechętnie. Myślę, że trzeba mieć na uwadze zabierając się za tę lekturę, że ta przygoda może potrwać naprawdę długo i dostarczy nie tyle przyjemności, co raczej satysfakcji. Oraz może być uznana za obrazoburczą. "(...) historie o owocach mądrości, o klątwach Boga, o odzieniach ze skóry, o synach aniołów, o dniach deszczów, zniszczonych miastach... to tylko bajki, które sobie opowiadamy, żeby kształtować nasze ja." (s. 514)
          "Atrament" jest istotnie prawdziwą Ucztą Wyobraźni, ale to oznacza, że Hal Duncan stawia poprzeczkę naprawdę wysoko. Wykonał nieprawdopodobną pracę i nie pozwoli czytelnikowi na lenistwo. Ta lektura to wyzwanie. Wyzwanie do zmierzenia się z wiedzą, erudycją i wyobraźnią autora, próba cierpliwości i przenikliwości. Wreszcie próba wiary. Stąd muszę przyznać, że jestem nieco rozczarowana końcowym epilogiem. Uważam, że to było zbędne, to było coś co Hal Duncan odebrał czytelnikowi, ukradzione trofeum.
          Kończąc wspomnę jedynie, że "Atrament" wzbudził we mnie zdecydowanie więcej emocji niż "Welin", choć nadal pozostaję na stanowisku, że istota rzeczy w tej dylogii nie polega na graniu emocjami czytelnika. Słowa uznania należą się również tłumaczce Annie Reszce. Wielkie wyzwanie, z którego udało się jej wywiązać doskonale.Również wydawnictwo Mag stanęło na wysokości zadania i opatrzyło tak "Welin" jak i "Atrament" w formę właściwą dla niepospolitego dzieła. Niestety korekta (Urszula Okrzeja) momentami zawodziła puszczając niesforne literówki. Wielka szkoda.
          "Księga wszystkich godzin" jest z pewnością czymś całkowicie wyjątkowym, niepowtarzalnym i nieporównywalnym z niczym. To jest prawdziwe wyzwanie. Nie jestem przekonana, że każdy będzie w stanie je podjąć. Rzecz dla poszukujących czegoś innego.

Stella


Tytuł: Atrament
Tytuł oryginalny: Ink
Autor: Hal Duncan
Przekład: Anna Reszka
Wydawca: MAG
Cykl: Księga wszystkich godzin


W sieci, związane z tematem:
Fragment powieści "Welin" Hala Duncana
Hal Duncan w Warszawie - fotorelacja
Wywiad z Halem Duncanem
Tak właśnie powstał "Welin" - rozmowa z Halem Duncanem
Hal Duncan - wywiad dla serwisu TerraFantastica
Rozmowa z Halem Duncanem
Hal Duncan w serwisie Poltergeist