Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja antologii "Bajki dla dorosłych":




          
18 listopada 2009 r.

          "Bajki dla dorosłych" to zbiorowy projekt pod szyldem Fabryki Słów, w którym szereg najbardziej znanych i najlepszych polskich autorów fantastyki postanowiło wspomnieć zmarłego w 2005 r. Tomasza "Packa" Pacyńskiego. Kim był Pacek nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać. I chyba właśnie świadomość tego kim był, a dla niektórych także jaki był Pacek, powoduje że nie powinno też nikogo dziwić, że opowiadania pisane z myślą o nim po prostu nie mogły być kiepskie. Nie wypada.
          A jednak nawet mimo tej świadomości, trzeba powiedzieć, że ogólny poziom "Bajek dla dorosłych" bardzo mnie zaskoczył pozytywnie. To naprawdę najlepszy zbiór opowiadań różnych autorów, jaki czytałam od dłuższego czasu.
          Zbiór otwiera opowiadanie autorstwa samego Tomasza Pacyńskiego "Bajki dla dorosłych" Opowiadanie jest już znane ze zbioru "Linia ognia", ale zawsze przyjemnie je sobie odświeżyć. W każdym razie jako rzeczy znanej wcześniej nie będę poświęcać jej tutaj większej uwagi. Poza tym, że w pewien sposób definiuje klimat, w jakim z grubsza będą utrzymane wszystkie dalsze opowiadania zamieszczone w tym zbiorze. A każde z kolejnych opowiadań naprawdę zasługuje na osobną wzmiankę. Zatem po kolei:
          Anna Kańtoch "Za siedmioma stopniami" - thriller z lekko zaznaczonymi elementami fantasy. Ewa od lat na urodziny dostaje, nie wiadomo od kogo, bardzo dziwny prezent. Książkę zawierającą bajkę nie dla dzieci, która to książka w dziwny sposób po upływie kilku tygodni znika. Co ciekawsze co roku treść bajki jest coraz bardziej pokręcona i chora, a bajkowe postaci coraz bardziej okrutne i podstępne. Ewa wreszcie musi się zmierzyć z tajemnicą jaka jest związana z tym niecodziennym prezentem urodzinowym. Sama intryga jest wystarczająco smakowita, żeby uczynić z "Za siedmioma stopniami" doskonałe opowiadanie. Ale Anna Kańtoch postarała się jeszcze bardziej, zresztą jak zwykle w jej przypadku. Szczególny szacunek za sportretowanie Ewy - pragmatycznej, zgorzkniałej, samotnej i nieszczęśliwej. Doskonałe opowiadanie, świetnie napisane.
          Robert J. Szmidt "To będą inne święta". Nie mój klimat, ale nawet mimo to opowiadanie przeczytałam z zainteresowaniem i przyjemnością. Autor wziął na warsztat Świętego Mikołaja z jego wypasionymi saniami i go nieco "odmitologizował", przy czym zrobił to w klimacie moim zdaniem właściwym dla większych chłopców (szybkie bryki, złote felgi, nowoczesna technologia, takie tam). Czyta się w każdym razie bardzo sprawnie. Nawet jeśli nie wzbudziło we mnie większych emocji, to napisane jest płynnym, czytelnym językiem. Dobra lektura.
          Wojciech Świdziniewski "Bądź moim krukiem". To jest szczególny przypadek. I to podwójnie szczególny. Po pierwsze to taki nieszczęśliwy przypadek, gdzie w chwili ukazywania się dzieła w druku autor epitafium dla Packa już razem z nim spogląda z góry na tych, którzy zostali po tej stronie cienia. Wojciech Świdziniewski zmarł w tym roku i nie doczekał się wydania ani "Bajek dla dorosłych" ani swojej pierwszej powieści. A urodził się w 1975 r.. Niech mi ktoś powie, że z mniej więcej mojej półki nie wybierają. Po drugie - to chyba najbardziej osobiste, by nie napisać "bebechowe" z opowiadań jakie są w tej antologii. Owszem "Bądź moim krukiem" jako opowiadanie jest po prostu złe. Gdyby tylko poziom literacki brać pod uwagę, to faktycznie to byłby jedyny w tym zbiorze przypadek opowiadania drastycznie kiepskiego. Ale kiedy weźmie się pod uwagę charakterystykę autora, to nagle okazuje się, że Wojciech Świdziniewski, w kiepskim stylu co prawda, ale napisał coś naprawdę bardzo osobistego. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że więcej w tym opowiadaniu prostej prawdy o jego autorze niż w każdym innym z zawartych w tym zbiorze. Za tę odwagę, która jest potrzebna, żeby publicznie aż tak się obnażyć, Wojciech Świdziniewski ma mój szacunek.
          Magdalena Kozak "Polowanie na jednorożce". Powrót do wysokiego poziomu, który zostanie już utrzymany do końca. I do odczarowywania bajek. W naszej rzeczywistości zaczynają się pojawiać jednorożce i ich dziewicze pasterki. Nie wiadomo skąd, jak, nic nie wiadomo. Gorzej, że nie wiadomo również po co, ale można przypuszczać, że w jak najgorszych (wbrew pozorom) zamiarach. Bowiem oto ludzie, którzy mieli szczęście/pecha zetknąć się z takim zwierzakiem zaczynają się zachowywać i co więcej - myśleć i żyć jak przepisowi dewoci. Między innymi bezwzględnie święcą dzień święty do tego stopnia, że potrafią odmówić udzielenia pomocy umierającemu w niedzielę, czy też stają się niezdolni do jakiejkolwiek innej reakcji obronnej niż nadstawienie drugiego policzka. Bardzo fajnie napisane i oparte o świeży i intrygujący pomysł opowiadanie.
          EuGeniusz Dębski "Trupi tan". Kolejne opowiadanie oparte na naprawdę intrygującym pomyśle, choć może mniej tu wykoślawionej bajkowości. A w zasadzie bajkowości. Wykoślawienie jak najbardziej jest. W przyszłości ludziom udało się opracować technologię pozwalającą na wykorzystywanie zwłok w charakterze roboczych zombie. Nasi najukochańsi zmarli po zgonie są wykorzystywani są do nudnych, niebezpiecznych, niechcianych prac, co daje dochód spadkobiercom. Ale tak naprawdę to studium dysfunkcyjnej rodziny, w której nikt z nikim nie potrafi się porozumieć.
          Rafał Dębski "Gdy smok powie dobranoc". Lepsze od "Bądź moim krukiem", ale i tak moim zdaniem czegoś temu opowiadaniu brakuje. Czy ja wiem? Może jakiejś nonszalancji? Trudno mi w zasadzie powiedzieć czemu kręcę nosem, ale jednak. Choć przecież wszelkie kanony zachowuje i również zachowuje klimat antologii. Ponadto napisane jest sprawnie, żywym językiem, jednak całość do kupy zrobiła na mnie po prostu średnie wrażenie. Jakby zbyt wysilona, a przy tym pomysł wyłożony kawa na ławę.
          Jacek Komuda "Partia porucznika Szymańskiego" - doskonałe opowiadanie. Dopracowane, wycyzelowane nie tylko warsztatowo, ale także oczywiście jeśli idzie o oddanie realiów historycznych powstania 1863 r.. Do tego bardzo świadomie i inteligentnie podany wątek o charakterze nadprzyrodzonym. No i końcówka, która powala na kolana. Świetne opowiadanie godne szczególnego polecenia.
          Jarosław Grzędowicz "Chwila przed deszczem" - tym razem na tapecie historie biblijne. Ziemia w przyszłości zamieszkiwana jest przez ludzi normalnych, niezmodyfikowanych genetycznie i tych, którzy są zmodyfikowani w tym za ciężkie pieniądze. Tacy ludzie są prawie niezniszczalni, nie chorują poważniej, są wolni od niebezpieczeństwa raka, bardzo długowieczni, silni, piękni, idealni. Jednym z nich jest Ariel - policyjny negocjator. Podczas jednej z akcji w której ojciec należący do dziwacznej sekty grozi zamordowaniem swojej córeczki, aby odebrać szaleńcowi dziecko, Ariel składa im obietnicę, że zaprowadzi małą na Górę. Służby specjalne, które od dłuższego czasu obserwują grupę podejrzewają, że Góra to kryptonim głównej kryjówki szaleńców, którzy chcą zniszczyć ludzkość za pomocą broni biologicznej. Mała zna położenie tego miejsca, ale nie chce go zdradzić nikomu poza Arielem, który ma ją tam odprowadzić. Grzędowicz ma nieprawdopodobny talent do tworzenia światów. Uważam, że o ile wiele z opowiadań zamieszczonych w tym zbiorze opiera się na pomyśle, który nie ma potencjału przekraczającego ramy opowiadania, o tyle Jarosław Grzędowicz poza te ramy wykracza. Jego fantazja pozwoliła na stworzenie świata i postaci głównego bohatera, które mogłyby z powodzeniem stanowić materiał na powieść. Bardzo dobre, dopracowane opowiadanie.
          Andrzej Pilipiuk "Dzwon wolności". Z Pilipiukiem mam taki kłopot, że ile razy przeczytam coś, co wyszło spod jego pióra, to mam wrażenie, że już to gdzieś czytałam. Powiedzieć, że Pilipiuk się na kimś tam wzoruje, to - zapożyczając od klasyka - powiedzieć, że Jowisz jest większy od Księżyca. Prawda, ale nie oddaje skali. W "Dzwonie wolności" pobrzmiewają echa "Rudej sfory" i przebija układ, który znam z opowiadania zamieszczonego w drugim tomie antologii "Tempus fugit" - "Sprawa Filipowa". Też zaczyna się przebitką z przyszłości, by następnie we wspomnieniu bohatera akcja cofnęła się do przeszłości i zakończyła się powrotem do "teraz". Słowem jak na Andrzeja Pilipiuka wydało mi się to dość wtórne, choć czytało się przyjemnie, nie powiem.
          "Skok na żywca" Ewy Białołęckiej tym różni się od innych opowiadań z "Bajek dla dorosłych", że jest opowiadaniem humorystycznym, ale kwestia odczarowywania bajek potraktowana została tutaj bardzo poważnie. Oto Śnieżka swego czasu wdała się w romans z wampirycznym Księciem Nocy (czy tam Ciemności) i sama przeszła na wampirzą stronę mocy. Teraz wraz z Rapunzel i Rexem - wilkołakiem włamywaczem zaplanowali i przeprowadzili zuchwałą kradzież wody życia (żywca) z transportu w pociągu. Sprawę prowadzi Inspektor Maria Sierotka z pomocą podinspektora Zływilka. I tak dalej i temu podobne w ten deseń. Bardzo przyjemne, lekkie i niepoważne opowiadanko, które ze względu na swój żartobliwy ton i lekki klimat odstaje od pozostałych zamieszczonych w tej antologii.
          I wreszcie ostatnie opowiadanie "Smak kurzu" Maii Lidii Kossakowskiej. I muszę przyznać, że autorka bardzo mnie tym opowiadaniem zaskoczyła in plus. Zniechęciłam się do niej ostatecznie po "Rudej sforze", a tutaj proszę - Maja Lidia jednak potrafi. "Smak kurzu" odbrązawia legendy arturiańskie i bretońskie. Pozwolę sobie na tym poprzestać, bo to samo w sobie jest już dostateczną zachętą, aby po to opowiadanie sięgnąć. Mogę tylko dodać, że klimat, który wykreowała tutaj autorka jest moim zdaniem perfekcyjny. Wpisuje się w klimat "Alicji w krainie czarów" czy "Złotego popołudnia" Andrzeja Sapkowskiego. Trzeba więcej zachęty? Dla mnie nie, ale i tak wspomnę jeszcze, że czyta się to opowiadanie naprawdę bardzo przyjemnie i szybko. Wciąga i uwodzi.
           Ogólnie "Bajki dla dorosłych" to chyba najlepsza jako całość antologia, jaką zdarzyło mi się kiedykolwiek czytać, może obok "Kochali się, że strach". Przez to jest moim zdaniem godna osoby wspomnieniem o której jest - Tomasza Pacyńskiego. Pacek może być dumny, a autorzy opowiadań którzy mieli zaszczyt się w niej znaleźć naprawdę nie mają się czego wstydzić. Wreszcie trafiłam na książkę, którą polecam z czystym sumieniem. I gratuluję - świetne opowiadania.

Stella


autorzy: Andrzej Pilipiuk, Eugeniusz Dębski, Jacek Komuda, Tomasz Pacyński, Anna Kańtoch, Jarosław Grzędowicz, Maja Lidia Kossakowska, Magdalena Kozak, Wojciech Świdziniewski, Rafał Dębski, Robert J. Szmidt, Ewa Białołęcka
tytuł: Bajki dla dorosłych
liczba stron: 696
miejsce wydania: Lublin
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wydawca: Fabryka Słów


W sieci, z tematem:
Tomasz Pacyński - strona oficjalna
Magdalena Kozak - strona oficjalna
Jacek Komuda - oficjalna strona
Jarosław Grzędowicz na stronie Oficyny Wydawniczej "Fabryka Słów"
O Annie Kańtoch na stronie wydawnictwa Fabryka Słów
Witryna poświęcona pamięci Wojciecha Świdziniewskiego
Oficjalna strona Eugeniusza Dębskiego
Strona Ewy Białołęckiej
Maja Lidia Kossakowska na stronach Fabryki Słów
Robert J. Szmidt - strona oficjalna
Rafał Dębski na stronach Gildii
Andrzej Pilipiuk - strona oficjalna