Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach
Recenzja powieści "Blizna" Chiny Mieville'a:




          Przypadek mojej ostatniej lektury, czyli "Blizny" Chiny Mieville'a, jest dość szczególny. Jest to bowiem książka, która z pewnych przyczyn mnie zachwyciła, a z innych powodów stanowiła nie lada rozczarowanie.
          Bellis Coldwine ucieka ze swojego rodzinnego miasta - Nowego Crobuzon w świecie Bas Lag. Ucieka w panice przed tajną policją przerażona faktem, że coraz więcej z kręgu jej dalszych a także coraz bliższych znajomych zaczęło od jakiegoś czasu znikać w niewyjaśnionych okolicznościach. Zniknięcia te związane są z tajemniczą chorobą, która nawiedziła Nowe Crobuzon, a za pojawienie się której władze winą obarczają dawnego kochanka Bellis - naukowca z inklinacją do buntu Izaaka. Bellis przekonana, że jej nazwisko bez wątpienia figuruje na liście podejrzanych o współpracę z Izaakiem, w pośpiechu organizuje sobie ucieczkę do bardzo oddalonej od metropolii kolonii Nova Espireum, gdzie zostaje zatrudniona w charakterze tłumacza. Bellis Coldwine ma po temu kompetencje, jest bowiem lingwistką. Odpływając z Nowego Crobuzon na statku wiozącym do kolonii żywy ładunek prze-tworzonych (więźniów, którzy w ramach kary zostali naukowo - magicznie, czyli taumaturgicznie, zmienieni np. poprzez dodanie im dodatkowych kończyn, macek a nawet wkomponowanie elementów maszyn) oraz niewielką grupę innych pasażerów, Coldwine nie wie, że nie będzie jej i innym dane dotrzeć do celu podróży.
          Najpierw zaskoczeni pasażerowie dowiadują się, że ich metropolia prowadzi odwierty na oceanie przy pomocy dwóch olbrzymich platform wiertniczych. Kolejnym zaskoczeniem jest gdy Bellis podczas wykonywania swoich obowiązków jako tłumacz dowiaduje się, że była jeszcze jedna platforma - szczególnie cenna, bo ruchoma "Sorgo", która jednak w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęła. Wreszcie pojawia się Sileas Fennec tajemnicza postać dysponująca dokumentami uprawniającymi do zawrócenia statku, którym płynie Bellis z kursu, nawet mimo żarliwego sprzeciwu kapitana. Gdy do tego dochodzi statek zostaje zaatakowany przez świetnie zorganizowanych piratów, członkowie załogi w większości wymordowani, a pasażerowie i żywy ładunek porwani do wielkiego pływającego pirackiego miasta zbudowanego z uprowadzanych przez piratów od wieków statków - do Armady, która od teraz na zawsze ma się stać ich domem.
          Tu dopiero następuje zawiązanie właściwej akcji. Zdawać by się mogło, że po takim wstępie intryga będzie gnała jak na karuzeli i będzie bardzo zajmująca. Niestety, moje rozczarowanie dotyczy właśnie fabuły i sposobu jej poprowadzenia. Choć "Bliznę" można interpretować zarówno introspektywnie, jako wejrzenie w naturę poszczególnych indywidualnych postaci, jak i jako studium społeczno-polityczne na temat istoty władzy, to jednak fabularnie mnie rozczarowuje.
          Autor zdecydował się na zastosowanie zabiegu, który można opisać na przykładzie filmu kryminalnego zmontowanego z naprzemiennie wchodzących fragmentów prezentujących najpierw działania przestępcze bandyty, a później czynności detektywów, którzy w pocie czoła, gubiąc się wśród tropów usiłują odkryć co robił bandyta. Tyle tylko, że widz już to wie. Koniec końców widz wreszcie dojdzie do wniosku, że detektywi są inteligentni w sposób alternatywny. Nawet jeśli, gdyby historia była opowiedziana inaczej, to taka ocena nie miałaby miejsca. Wszelkie szeroko zakrojone intrygi jakie pojawiają się na kartach "Blizny" są w taki sposób opowiedziane, że brakowało mi tu elementu autentycznego zaskoczenia. Owszem, były zwroty akcji, ale żaden z nich nie był na tyle szokujący, żeby mnie naprawdę pobudzić.
          Zupełnie inaczej przedstawia się wyobraźnia autora jeśli chodzi o konstruowanie miejsc i postaci. Istoty zamieszkujące świat Bas Lag obok ludzi: ludzie-kraby, ludzie-moskity, ludzie-kaktusy, wampiry i wiele kategorii innych nieumarłych i łączące ich stosunki społeczne, prze-tworzeni, języki jakimi się posługują, ich tradycje i sposoby życia. Wszystko to to prawdziwy popis fantazji. Podobnie miejsca choćby sama Armada - miasto zbudowane z pokładów statków na których wznoszą się domy mieszkalne, a nawet np. kominy parowców zagospodarowane zostały na mieszkania. Czy wreszcie zwierzę z innego wymiaru - awank, który będzie wykorzystywany jako zwierzę pociągowe umożliwiające Armadzie przemieszczanie się, albo idea samej Blizny - kopalni rzeczy możliwych, które jednak nie doszły do skutku, ale mogą.
          China Mieville wiele uwagi poświęca też stworzonym przez siebie postaciom. Jednak daleko mu do klasy jaką prezentuje tutaj wielu innych autorów. Mimo wszelkich starań, odnoszę wrażenie, że jego postaci są dość sztywne, w pewnym sensie sztampowe, ale jednocześnie można o przynajmniej kilku z nich powiedzieć coś interesującego. Przykładowo o Kochankach - parze rządzącej Niszczukowodami - najważniejszym okręgiem Armady.
          Skoro już mowa o postaciach to należy wspomnieć o głównej bohaterce Bellis Coldwine. Ta postać kojarzy mi się mocno z inną postacią, tym razem istniejąca realnie i ta okoliczność powoduje, że uczucia jakie do niej żywię są biegunowo odległe od sympatii. Oczywiście w "Bliźnie" Bellis przechodzi metamorfozę, staje się bardziej świadoma, nie zmienia to jednak faktu, że poznajemy ją jako zakompleksionego babsztyla, któremu uciekła młodość, nie dopuszczającego nikogo do kontaktu ze sobą i przede wszystkim przekonanego o swojej inteligencji i przenikliwości. Zupełnie jak jej realny "odpowiednik", o którym wspominałam. Coldwine celowo prezentuje się innym jako zimna suka, a jednocześnie pogardza wszystkimi dookoła. Nie zdaje sobie sprawy jak łatwo jest ją odczytać i wykorzystać, ponieważ ma niezachwiane przekonanie o swoim sprycie i przenikliwości. Oczywiście przekona się jak łatwo jest nią manipulować w odpowiedni sposób kierunkując jej myślenie, grając na emocjach, które z takim pietyzmem stara się ukrywać. Przekona się też jak to jest zostać potraktowanym z wyższością przez kogoś lepszego od siebie.
          Z kolei pomiędzy zmianami relacji Kochanków a sytuacją społeczno-polityczną jaka zapanuje w rządzonej przez nich Armadzie pod wpływem realizacji planu dotarcia do Blizny można wysnuwać dość interesujące analogie. Początkowo Kochankowie nawzajem sobie ufają do tego stopnia, że stanowią niemal jedno. Podobne zaufanie panuje na linii społeczeństwo Armady - władza. Jednak w miarę zbliżania się do realizacji pojawiają coraz większe wątpliwości. Zarówno pomiędzy samymi Kochankami, jak i w społeczeństwie. Początkowo są to głosy odosobnione, ale pytania powtarzane z ust do ust się mnożą. Ostatecznie dochodzi do momentu przesilenia tak w związku rządzącej pary, jak i w sytuacji politycznej. Pęka napięcie na linii mającego wiele z romantyzmu marzycielstwa, które pcha nawet do robienia rzeczy które mogą okazać się niebezpieczne i oznaczać nawet zagładę Armady, a dążeniem do spokojnej i zrozumiałej egzystencji. Ten pierwszy element, który nadawał Armadzie polot przegrywa. Pytanie co teraz czeka Armadę - spokojny rozkwit, czy powolne osuwanie się w upadek z powodu braku marzenia, które nadawało sens jej działaniom - pozostaje otwarte.
          Tuż po zakończeniu lektury "Blizny" zabieram się za "Wieki światła" Iana. R. MacLeoda, kolejne dzieło zaliczane do nurtu New Weird. Jestem ciekawa co wyjdzie z tego porównania.


Stella


autor: China Mieville
tytuł: Blizna
tytuł oryginału: The Scar
język oryginału: angielski
liczba stron: 636
rok wydania: 2006
wydawca: Zysk i S-ka


W sieci, związane z tematem:
Runagate Rampant - Nieoficjalna strona autora "Blizny"
Wywiad z autorem
Sylwetka autora w serwisie "Reality Ends"
China Mieville w Internet Speculative Fiction Database