Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Czas wiedźm" Mariny i Siergieja Diaczenków


 


           sierpień 2010 r.
           W tak zwanym międzyczasie był jeszcze "Czas wiedźm" Mariny i Siergieja Diaczenków. W zasadzie tych parę słów jest kreślonych tylko po to, by taki fakt odnotować. Rzecz w tym bowiem, że potem były inne książki i się zapomniało nieco. Pamięta się jedynie, że szału nie zarejestrowano i po M. i S. Diaczenków nie będzie się sięgać jakoś specjalnie celowo.
           Wiele w tej powieści klimatu wschodniego. Jakiegoś zamyślenia, melancholii. Jestem przekonana, że gdybym to znosiła lepiej, to z "Czasu wiedźm" mogłabym wyczytać dużo więcej, niż w istocie wyczytałam. Niestety. Na przykładzie kilku już przypadków przekonałam się, że ten rosyjski klimat powieściowy znoszę źle. Jak ciężkie przeziębienie. Niby nie zabije, ale człowiek się i tak wymęczy. Przypomina mi to sztukę współczesną - jak zachwyca, skoro nie zachwyca? A piejący peany nad "malarstwem" szympansów krytycy powodują u mnie najwyżej pusty śmiech.
           Z "Czasu wiedźm" w głowie nie zostało mi zbyt wiele. Jakieś zręby fabuły i przede wszystkim ten filozofujący klimat. Ot, tyle. W zasadzie ani nie polecam, ani nie odradzam. Ja w każdym razie z pewnością nie będę polować na inne książki autorstwa Diaczenków.

Stella
Tytuł: Czas wiedźm
Autorzy: Marina Diaczenko, Siergiej Diaczenko
Przekład: Eugeniusz Dębski
Wydawca: Solaris
Data wydania: czerwiec 2003


W sieci, związane z tematem:
Strona oficjalna
Recenzja w Esensji