Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Grendel" Johna Gardnera.




          Nie czytałam poematu "Beowulf". Przyznaję się do tego z tym lżejszym sercem, że odnoszę wrażenie, iż niewielu jest (przynajmniej w Polsce) ludzi, którzy "Beowulfa" znają. Wystarczy wspomnieć, że po raz pierwszy ten epos został wydany w przekładzie na język polski dopiero w 2006 roku staraniem Wydawnictwa Armoryka i przeszedł bez echa. Od razu także spieszę z samokrytyką z tego względu, że nie oglądałam również głośnego - choć raczej ze względu na zastosowaną technologię - filmu Roberta Zemeckisa będącego ekranizacją tego eposu. Podobno zresztą nie ma czego żałować.
          Nieco inaczej sprawa przedstawia się z "Grendelem" Johna Gardnera. Autor biorąc na warsztat ten staroangielski epos zdecydował się na coś... szalonego.
          Nieprzypadkowo wzmiankowałam o wydawcy polskiego przekładu "Beowulfa". Wydawnictwo Armoryka - do 2006 r. Wydawnictwo Mandragora - znane (lub raczej mało znane) jest jako edytor dość szczególnych dzieł. Jego nakładem ukazały się bowiem takie pozycje jak przykładowo: "Mabinogion. Cztery gałęzie Mabinogi", "Mabinogion. Pięć opowieści walijskich", "Manichejskie teksty sakralne","Teksty Piramid z piramidy Unisa", "Edda starsza (poetycka)", "Edda młodsza (prozaiczna)", "Tajemna księga katarów" i zaratusztriańska "Arda Wiraz namag. Księga o pobożnym Wirazie".
          "Beowulf" trafił do tego grona nieprzypadkowo. Ten epos jest bowiem (sądząc po tym, co o nim czytałam) nie tylko poematem heroicznym sławiącym żywot i dzieła głównego herosa. Zawiera nie tylko heroiczne bajania przemieszane z autentycznymi postaciami i zdarzeniami, lecz także stanowi zapis pewnego wyobrażenia o świecie. O mechanizmach jego funkcjonowania. Dobry, szlachetny, mądry i potężny heros - Beowulf walczy z pomiotem najgorszego zła, bezrozumnie mordującym bogom ducha winnych ludzi potworem, nękającym dworzyszcze króla Danów - Grendelem. Czyste dobro występujące zbrojnie i mocarnie przeciwko plugawemu, tępemu, naznaczonemu agresją złu. Trudno jest się dziwić takiemu obrazkowi w pochodzącym z VIII wieku poemacie heroicznym. Jest bardzo prawdopodobne, że właśnie w taki czarno - biały, nieskomplikowany co do zasady sposób pojmowali świat ludzie, którzy układali ten epos i się nim zachwycali.
          Z takiego punktu widzenia John Gardner, niczym szaleniec, przewraca ten porządek rzeczy na nice. I robi to w narracji, która jest tak samo szalona, jak wydaje się szalonym cały ten pomysł. Oto punktem centralnym tej kosmologii czyni Gardner nie Beowulfa - szlachetnego woja, uosobienie dobra, lecz Grendela. A to dopiero wstęp do całej herezji.
          Na obwolucie "Grendela" czytamy: "Grendel z poczuciem wyższości relacjonuje poczynania ludzi, nie mogąc pojąć ich brutalności, żądzy mordu czy strachu. Jest to swoista rozprawa o ludzkiej hipokryzji i nietolerancji." Nie wiem komu w głowie zakiełkowały podobne bzdury. Zgodzić się mogę jedynie co do tezy o rozprawie o hipokryzji i poniekąd tej Grendelowej wyższości. Za to wiem, że za durnowate określenia tej powieści typu: "sympatyczna", "wzruszająca", "dowcipna" i "urocza" odpowiedzialni są bliżej niezidentyfikowani recenzenci The New York Times i Newsweeka.
          "Grendel" to nie jest powieść rozrywkowa i dowcipna. Żadną miarą nie jest też sympatyczna (Boże mój...) ani tym bardziej urocza. "Grendel" to dość posępna diagnoza człowieczeństwa. Tego czym w istocie jest. Ale też i czym może się stać. To opowieść o tym, co różni Grendela od Beowulfa, choć obaj są szaleńcami. U Johna Gardnera Grendel jest potworem, bo odrzuca drogę prowadzącą w górę. Odrzuca słowa pieśni Barda, choć go urzekają i uwodzą. Odrzuca konglomerat cech, które reprezentuje sobą królowa, choć jest nimi oczarowany. Znamienna jest scena, w której Grendel usiłuje zrzucić wspinającego się kozła. Nie jest w stanie znieść niczego, co idzie wzwyż. Jednocześnie Grendel jest uwikłany w swoją naturę niczym w matni, i to przyprawia go o szaleństwo. Nienawidzi ludzi za to, że skorzystali z szansy i mimo całej swojej hipokryzji i potworności, udało im się jednak przestać być tym, czym jest Grendel. Udało im się ucywilizować. Równocześnie Grendel tęskni za tym co jest na powierzchni (także metaforycznie). O szaleństwo przyprawia go dysonans pomiędzy dziką zwierzęcością i człowieczeństwem, które w nim się tli, a z którym łączy go język, mowa, słowa, których powtarzanie staje się jego obsesją. Również ten dysonans sprawia, że Grendel jest całkowicie wyobcowany. Nie zdecydował się bowiem - inaczej niż jego matka - zaakceptować do końca tego, że przynależy do innego niż ludzki porządku. Wszystko to powoduje, że Grendel staje się cynikiem przekonanym o wartości swojej wiedzy. To również staje się przyczyną wojny, jaką będzie prowadził ze stroną porządku uosabianą przez króla Hrothgara, jako wysłannik chaosu. To, że Grendel chichocze, nie jest skutkiem jego dobrego humoru, lecz obłędu. To, że morduje i pożera swoje ofiary nie jest wynikiem jego wyboru, lecz jego istoty, której nie potrafi się sprzeciwić, choć przecież tak bardzo by tego chciał, że zaczął się oszukiwać, że wcale nie chce. I uwierzył w to oszustwo. Tym bardziej nienawidzi ludzi, że zdaje sobie sprawę, iż jest negatywnym punktem odniesienia dla nich. Wie, że tworzą swoją chwiejną cywilizacyjkę w opozycji do niego, że jego nękające ataki ich jeszcze bardziej skupiają. Grendel nie jest głupi i zdaje sobie sprawę, że przegra. Już przegrał. Miota się tym bardziej. I tym chętniej obnaża ludzką hipokryzję. Tym energiczniej zdziera cienką warstewkę pozłotki cywilizacji z ludzi odsłaniając ich autentyczne instynkty i żądze. Wystawia na próby i pośmiewisko ich męstwo i gotowość poświęcenia, które go brzydzą. Udowadnia, że gdy przyjdzie co do czego, to nie będzie miał kto bronić królowej i wszystkiego, co sobą uosabia. A religie i wierzenia to stek bzdur.
          "Biedny Grendel miał wypadek [...] was też może to spotkać." - to jest chyba najważniejsze zdanie całej tej powieści.
          Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika i jest edytorsko przyzwoita, choć wygenerowana komputerowo grafika okładkowa razi sztucznością. Za to redakcja i korekta spisały się dobrze, choć brak danych osób odpowiedzialnych za nie zdawałby się sugerować jakoby książka w ogóle nie przeszła etapu redakcji i korekty.
          Polecam "Grendela" choć zastrzegając, że nie jest to rzecz rozrywkowa, zabawna i lekka w odbiorze. Dodatkową trudność sprawiać może sposób poprowadzenia narracji, która jest odwzorowaniem bełkotu szaleńca i momentami potrafi być wyraźnie zawiła i niezrozumiała. Jest to jednak zabieg w pełni świadomy i udany.

Stella

autor: John Gardner
tytuł: Grendel
tytuł oryginału: Grendel
język oryginału: angielski
liczba stron: 160
miejsce wydania: Zakrzewo
rok wydania: 2007
oprawa: miękka
wydawca: Replika


W sieci, związane z tematem:
The Arch and the Abyss - A John C. Gardner Resource
John Gardner's Grendel Page
John C. Gardner Appreciation Page
Beowulf Resources
"Beowulf & Grendel" - oficjalna strona filmu
"Grendel Grendel Grendel" - adaptacja powieści Gardnera w IMBD.com
"Beowulf" - manuskrypt w "The British Library's Online"
"Beowulf" - oficjalna strona filmu Zemeckisa
Wydawnictwo Aromoryka - strona oficjalna
Tekst poematu "Beowulf"
"Beowulf - co to za jeden?" - artykuł z "Histmagu"
THE MONSTERS OF BEOWULF
Animowana adaptacja "Grendel Grendel Grendel" na stronach National Film and Sound Archive
Detale ekanizacji "Grendela" na Stomp Tokyo
Beowulf on Steorarume (Beowulf in Cyberspace)