Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Grzech aniołów" Charlotte Link


 



           28 maja 2011 r.
           Wydawnictwo Sonia Draga kojarzę bardzo przyjemnie jako wydawcę doskonałych powieści Davida Lissa. A w zasadzie należałoby powiedzieć, że kojarzyłabym, ponieważ na tym sielskim obrazie pojawiają się krytyczne rysy. Przede wszystkim wydaje się, że Sonia Draga zarzuciła już tego świetnego autora, co jest dla mnie ruchem całkowicie niezrozumiałym. Po drugie zaś, czyni to na rzecz autorów pokroju niejakiej Charlotte Link i dzieł takich jak jej "Grzech aniołów".
           Małżonkowie Janet i Philip Beerbaumowie mieszkają wraz ze swoim synem Mariem, który jest studentem w Hamburgu. Mario poznaje dziewczynę - Tinę. Wszystko wydaje się wyglądać całkiem normalnie, jednak z czasem odkrywamy coraz więcej mrocznych sekretów przeszłości rodziny Beerbaumów. Po pierwsze okazuje się, że Mario ma brata bliźniaka Maximiliana przebywającego od sześciu lat na leczeniu w zamkniętej klinice psychiatrycznej. Po drugie nad małżeństwem Janet i Philipa cieniem kładzie się romans i fascynacja Janet jej pierwszym mężczyzną, niejakim Andrew Daviesem. "Grzech aniołów" rozpoczyna się gdy Janet po wielu latach spędzonych jako matka i żona w Niemczech przyjeżdża do rodzinnej Anglii, gdzie ma przeprowadzać rozmowy związane ze staraniami o umieszczenie Maximiliana w ośrodku przejściowym w Szkocji. Maximilian ma bowiem zostać w niedługiej perspektywie zwolniony z kliniki w której przebywa, jako wyleczony. Tymczasem Janet zamiast załatwiać związane z tym sprawy, odnawia przepełnioną pożądaniem relację z Daviesem. Jednocześnie Mario wyjeżdża wraz ze swoją dziewczyną na wakacje w Prowansji, do domku należącego do rodziny Beerbaumów. Gdy wreszcie, po wielu nieudanych próbach Janet dowiaduje się o tym fakcie, wpada w zupełnie niezrozumiałą panikę. Sytuacji bynajmniej nie poprawia ucieczka Maximiliana z ośrodka, w którym się znajduje.
           Prawdę pisząc "Grzech aniołów" jest powieścią cokolwiek nudną. Może się wydawać, że wiele się dzieje, ale to tylko pozory. W zasadzie wszystko, co się dzieje zostało już przeze mnie opisane wyżej, a na podstawie powyższego można się domyślić wszystkiego. Przewidywalność to chyba największy grzech intrygi zaserwowanej przez Charlotte Link w "Grzechu aniołów". Co gorsza, nic z tego co znajdziemy w tej powieści nie jest w stanie tego grzechu zmazać, czy choćby odwrócić od niego uwagę. Narracja jest tutaj co prawda poprawna, ale z całą pewnością nie porywa i nie wzbudza emocji. Emocji - siłą rzeczy - nie budzi również przewidywalna intryga. Do tego nudzi mające chyba w zamyśle autorki stanowić realną wartość w tej powieści psychologizowanie. Niestety, Charlotte Link zabrakło i wiedzy i fantazji i umiejętności aby udało jej się wyjść poza ramy utrwalone w pismach klasy "Chwila dla ciebie" czy "Pani domu" w rubryce porady psychologa. Postaci, które serwuje nam Link są zatem sztampowe i sztucznie papierowe, co jedynie pogłębia żałosny efekt z jakim przychodzi nam się zderzyć. Z jednej strony wyraźną ambicją autorki jest sportretowanie psychiki postaci. Z drugiej strony czyni to nieudolnie, bo jakże może być inaczej, skoro jej bohaterowie są tak papierowi, że aż słychać nachalny szelest. "Grzech aniołów" to powieść, która przez Charlotte Link została napisana w 1995 r.. Może późniejsze jej dokonania są już lepsze (dał by Bóg). Jednak lekturę "Grzechu aniołów" stanowczo odradzam. Strata czasu i irytacja. Następny proszę.

Stella
Tytuł: Grzech aniołów
Tytuł oryginalny: Der Sünde der Engel
Autor: Charlotte Link
Data wydania: 20 października 2010
Przekład: Dariusz Guzik
Wydawca: Sonia Draga
ISBN: 978-83-7508-264-7
Format: 304s. 143×205mm
Cena: 32,—


W sieci, związane z tematem:
O autorce