Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Gwiazdozbiór kata" Rafała Dębskiego


 



             Rafała Dębskiego kojarzę z ciśniętej w kąt przed dobrnięciem do końca lektury "Łez Nemezis". Jak nie trudno się domyślić nie wspominam tej lektury szczególnie dobrze. Do tego nawet stopnia nie szczególnie dobrze, że pamiętam, iż przyrzekałam sobie omijać książki tego autora szerokim łukiem. Jednak w antykwariacie naszłam "Gwiazdozbiór kata" i skuszona niską ceną postanowiłam spróbować.
            Przypominam sobie, że wiele lat temu czytałam książkę Michela Folco "Z woli boskiej i katowskiej". Był to pierwszy (i chyba jedyny, jaki doszedł do skutku przynajmniej na polskim rynku) tom cyklu o rodzie francuskich katów. Pamiętam również, że lektura bardzo przypadła mi do gustu i nauczyła mnie co nieco o funkcji kata. Całkiem chętnie zatem sięgałam po powieść która swoją tematyką kojarzyła mi się z tamtą lekturą. Niemniej osoba autora studziła mój zapał. Tym bardziej zadowolona jestem mogąc teraz skonstatować, że jestem mile zaskoczona.
            Główny bohater - Jakub jest mistrzem katowskim wykształconym w słynnej (i dodajmy od razu: czysto legendarnej) Akademii Katów w Bieczu. Jest on jednak kimś, a zarazem czymś dużo więcej. Nie tylko jest artystą w katowskim fachu. Jak się okazuje w bieckiej Akademii przeprowadzano przeróżne eksperymenty, w tym eksperymentowano z czarną śmiercią. Katom udało się tak udoskonalić najgroźniejszą zarazę, że potrafiła zabijać w ciągu kilku minut, a skutkiem dramatycznych wydarzeń, które czytelnik poznaje w retrospekcjach na przestrzeni całej powieści, Jakub stał się jej roznosicielem. Również skutkiem tychże samych wydarzeń pozbawiony został części swojej duszy, a to miejsce zajęła część ducha jego ukochanej Blanki, która została zamordowana. Jakuba poznajemy kiedy biecka Akademia została już zniszczona a on sam podróżuje bez celu przemierzając drogi Polski czasów Stefana Batorego w towarzystwie zajmującego miejsce w jego jaźni ducha Blanki i gromady wiernych szczurów - roznosicieli zarazy i sieje czarną śmierć.
            Wydawać by się mogło, że "Gwiazdozbiór kata" upakowany jest niesamowitościami po brzegi. Akademia Katów niczym Kaer Morhen u Sapkowskiego. Niesamowity i praktycznie nieśmiertelny główny bohater - pogardzany z uwagi na katowską profesję a jednocześnie doskonale wykształcony, inteligentny, cyniczny, biegły w broni i poniekąd sztuce lekarskiej również kojarzy się jednoznacznie z niejakim Geraltem z Rivii. A do tego na kartach "Gwiazdozbioru kata" pojawią się takie postacie jak Zamoyski, Żółkiewski, Łaski, John Dee, Samuel Zborowski czy nawet Stefan Batory i sam cesarz Rudolf. Aż chciałoby się powiedzieć "co za dużo, to niezdrowo". A jednak tym razem, choć może się to wydać nieprawdopodobne, wszystko to ujęte jest całkiem zgrabnie w dostatecznie logiczne ramy. Tym sposobem przyjemności lektury nie niweczą rażące nielogiczności czy nieprawdopodobieństwa. Z pewnością poszczególne elementy układanki mogły by być dokładniej przemyślane, bardziej dopracowane, jednak to co otrzymujemy trzyma bardzo przyzwoity poziom, który pozwala na utrzymanie uwagi czytelnika z łatwością.
            Jednocześnie podobne uwagi można odnieść do narracji jaką zaserwował czytelnikowi Rafał Dębski. Nie przepadam za narracją pierwszoosobową. Tymczasem w "Gwiazdozbiorze kata" taka narracja wcale mi nie przeszkadzała. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłam również, że doceniam pewien zabieg narracyjny jaki zastosował autor. Polega on na całkiem częstym wplataniu w treść wewnętrznych dialogów, jakie prowadzi w myśli Jakub ze swoją ukochaną Blanką. Zabieg taki ma wszelkie podstawy po temu, żeby okazać się nieznośny jeśli na pomysł jego zastosowania wpadnie ktoś nie posiadający po temu przygotowania, lub talentu. Bardzo dobrze, że jednak Rafał Dębski w "Gwiazdozbiorze kata" okazał się autorem, któremu można te przymioty przypisać w stopniu dostatecznym. Te wewnętrzne dialogi nie są nudnym ględzeniem mającym jedynie zobrazować przeżycia i emocje bohatera. Ja widziałam w nich raczej naprawdę interesujący, niemniej tylko zalążek dyskursu o różnicy charakterów. O tym, co powoduje, że z czasem, kiedy człowiek się zmienia dojrzewając niektórym związkom jest trudno przetrwać. Początkowo Jakub i Blanka dążą do tego samego, podzielają swoje spojrzenie na świat, swoje emocjonalności. Później zaczynają następować subtelne, ale wyraźne zmiany, ale ich miłość potrafi je przezwyciężyć. Na mój gust można byłoby tym zagadnieniom poświęcić nieco więcej miejsca, istnieje jednak obawa, że tym sposobem "Gwiazdozbiór kata" utraciłby swój fantastyczno - przygodowy klimat. A to dobry klimat jest. A nadto, podobnie jak wspominana na wstępie "Z woli boskiej i katowskiej", pozwala na przemycenie podstawowej wiedzy o profesji kata, obok fantasycznego wyobrażenia na ten temat stworzonego przez autora. Sama zaś wizja jest naprawdę bardzo udana, podobnie jak sama postać kata Jakuba. Ta postać ma w sobie niezły potencjał i nie byłoby źle, gdyby wystarczyło autorowi inwencji i pomysłów na kolejne jego przygody.
            Podsumowując, "Gwiazdozbiór kata" czyta się naprawdę przyjemnie choć lektura bardzo szybko się kończy. Postać głównego bohatera jest skonstruowana ciekawie, a zdarzenia w jakich bierze udział, choć czasem nie wykorzystano w pełni ich potencjału i opisano pobieżnie czy wzmiankowo, łączą się całkiem płynnie w dostatecznie logiczną całość. Jednakże całość ma zdecydowanie większy potencjał, który nie został w pełni wykorzystany, stąd wrażenie lekkiego niedosytu. Tak czy inaczej w celach rozrywkowych można "Gwiazdozbiór kata" polecić z czystym sumieniem.

Stella


autor: Rafał Dębski
tytuł: Gwiazdozbiór kata
liczba stron: 248
miejsce wydania: Wrocław
rok wydania: 2007
oprawa: miękka
wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
seria: Behemot


W sieci, związane z tematem:
Rafał Dębski w Wikipedii