Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Hyperion" Dana Simmonsa




          Na temat "Hyperiona" Dana Simmonsa, przy okazji zaplanowanego przez wydawnictwo MAG wznowienia tej powieści na polskim rynku, naczytałam się tak wielu entuzjastycznych opinii, że poczułam się niemal zobowiązana do nadrobienia tego braku. No i nadrobiłam. I jestem zmęczona.
          Ludzkość opuściła Ziemię już dawno temu. Obecnie kolonizuje coraz to nowe planety łącząc je następnie przy pomocy stworzonych przez siebie, ale już od dawna autonomicznych Sztucznych Inteligencji w informatyczno-informacyjną Sieć tworzącą Hegemonię Człowieka. Jednak już u zarania nowej, kosmicznej ludzkości nastąpił rozłam. Część ludzi zdecydowała się na życie kosmicznych wygnańców. To oni staną się Intruzami zagrażającymi ludzkości, gdy mają miejsce wydarzenia opisywane przez Dana Simmonsa w "Hyperionie", okrutną i wyniszczającą wojną. Niespokojną uwagę wszystkich stron od dłuższego już czasu przykuwa prowincjonalna planeta Hyperion, a to za sprawą znajdującej się na niej, nie poddającej się żadnej naukowej analizie anomalii czasowej zwanej Grobowcami Czasu w obrębie których czas biegnie w przeciwnym kierunku. Jednak Hyperion ma jeszcze jedną tajemnicę przynajmniej na pierwszy rzut oka nieporównywalnie groźniejszą. W pobliżu Grobowców Czasu rezyduje pół-legendarna, niemniej szalenie realna istota - Chyżwar. O tym ostatnim niewiele tak naprawdę da się powiedzieć za wyjątkiem tego, że jest śmiertelnie niebezpieczny, że jakikolwiek kontakt z ludźmi potrafi nawiązać tylko i wyłącznie w jeden sposób - zabijając ich w prawdziwie okrutny sposób oraz, że zyskał sobie rzeszę wiernych wyznawców Kościoła Chyżwara, dla których jest aniołem zemsty, Panem Bólu.
          W obliczu zbliżającego się nieuchronnie ataku Intruzów, najwyższe władze ludzi, Sztucznych Inteligencji i Kościoła Chyżwara zezwalają siedmiu wybranym osobom na odbycie ostatniej pielgrzymki do Chyżwara. Jeden z pielgrzymów, ten któremu Chyżwar pozwoli przeżyć spotkanie z nim, będzie mógł przedstawić mu swoją prośbę. Reszta zginie. W pielgrzymce biorą udział: Lenart Hoyt - katolicki ksiądz, Martin Silenus - poeta, Sol Weintraub - uczony pielgrzymujący wraz ze swoją córeczką Rachelą, Fedhman Kassad - żołnierz, Het Masteen - templariusz, Brawne Lamia - prywatny detektyw i konsul - dyplomata Hegemonii Człowieka. Każdy z nich został wybrany nie bez powodu, jednak tych powodów nikt nie zna. W trakcie pielgrzymki każdy z nich opowie swoją historię.
          To właśnie te historie stanowią istotę i prawdziwą wartość "Hyperiona". To w nich Dan Simmons pokazuje w całej pełni swoją pisarską biegłość. Każda z nich opowiedziana jest w inny sposób, nieco innym językiem. Każda posiada właściwy dla siebie, niepowtarzalny klimat i wpisuje się w nieco inny nurt pisarski. Od filozoficznego po klasyczny kryminał noir w dekoracjach ciężkiego s-f. Co ważne, żadna z opowieści nie jest gorsza od pozostałych. Wszystkie prezentują wyrównany, mistrzowski poziom warsztatowy i dają jednakowo wysokie świadectwo biegłości pisarskiej autora. Zaskakuje również i przyprawia o autentyczny podziw wyobraźnia Dana Simmonsa. Potrafił stworzyć przemyślaną i przekonującą koncepcje skomplikowanego świata i, przede wszystkim, powiązań pomiędzy graczami siedzącymi przy stoliku. A jednocześnie, podkreślić trzeba, doskonale buduje klimat grozy związany z tajemniczą postacią Chyżwara i zagadką Grobowców Czasu. To jednak tak naprawdę stanowi zaledwie tło, wypełniacz. Choć sam ten wypełniacz ma taką klasę, że z pewnością sam w sobie predestynuje "Hyperiona" do ścisłego grona najlepszych klasyków s-f. Ale to nie dzięki niemu "Hyperion" się tam znalazł. To dzięki podanym tak różnorodnie, z taką klasą i biegłością ciekawym i ważnym rozważaniom o charakterze jeśli nie filozoficznym, to przynajmniej światopoglądowym. Każda z opowieści, to inny punkt widzenia. Każda to zwrócenie uwagi czytelnika na nieco inny aspekt tego czym jest i ciągle staje się człowiek. Dokąd może się zapędzić i gdzie w tym wszystkim jest miejsce (i czy w ogóle jeszcze jest miejsce?) Boga. Jednak chyba przede wszystkim to pytanie o właściwą postawę względem Niego, co przede wszystkim wzbiera w opowieści księdza i uczonego, ale przecież wyziera także z historii pani detektyw. To także wołanie o wzięcie odpowiedzialności co z kolei widać przede wszystkim w opowieści konsula, ale także wyraża się ostatecznie w postawie poety.
          O "Hyperionie" istotnie można powiedzieć wiele pochlebnych słów. Tak czy inaczej czytało mi się tę powieść długo i lektura mnie zmęczyła. Dlaczego? Oto jest pytanie. Nie ma tutaj przecież wyzwań od jakich roi się "Księga Wszystkich Godzin" Hala Duncana, które to zmęczenie mogłyby uzasadniać. A jednak mimo wszystko "Hyperion" nie potrafił dostatecznie przykuć mojej uwagi. Wielokrotnie i bez żalu odkładałam książkę i często łapałam się na tym, że wracałam do niej z obowiązku, na zasadzie "co się zaczęło, to wypadałoby skończyć". I to również jest dość dziwne, bo całość jest naprawdę intrygująca i autentycznie chciałabym dowiedzieć się jak potoczą się dalsze losy postaci zaprezentowanych na kartach "Hyperiona". Nie wiem jednak, czy tej ciekawości wystarczy mi bym sięgnęła po dalsze tomy cyklu.
          Każda książka ma swój czas. Wygląda po prostu na to, że w moim przypadku "Hyperion" nie miał szczęścia trafić na właściwy czas.

Stella
Tytuł: Hyperion
Tytuł oryginalny: Hyperion
Autor: Dan Simmons
Przekład: Arkadiusz Nakoniecznik
Wydawca: MAG
Cykl: Hyperion


W sieci, związane z tematem:
Dan Simmons - strona oficjalna
Hyperion (novel) w Wiki
Wywiad z autorem dla serwisu Wotmania
Fragment powieści "Hyperion"