Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach


Recenzja powieści "Dotyk zła" Alex Kavy.


 



           Co się stanie jeśli skrzyżujemy kuchenną literaturę kobiecą z pseudo kryminałem z pretensjami do bycia thrillerem psychologicznym? Ktokolwiek jest ciekaw odpowiedzi na takie pytanie powinien zaaplikować sobie lekturę "Dotyku zła" Alex Kavy. Z góry jednak ostrzegam - ten produkt jest mocno toksyczny.
           Czytając "Dotyk zła" (swoją drogą podium w konkurencji najbardziej pretensjonalny tytuł ever) czułam się jakbym oglądała tani film telewizyjny adresowany do przeciętnej amerykańskiej kury domowej. Oto w sennej dziurze gdzieś w Nebrasce - Platte City, niedługo po wykonaniu wyroku śmierci na Ronaldzie Jeffreysie skazanym za zamordowanie trzech chłopców, w tym brutalny gwałt na jednym z nich, odnalezione zostają kolejne chłopięce zwłoki. Wszystko wskazuje na to, że morderca powrócił. Problem jest taki, że urzędowo nie żyje. Sprawą zajmuje się miejscowy szeryf Nick Morelli (wyróżnienie w konkurencji najbardziej pretensjonalne dane szeryfa), któremu FBI przydziela do pomocy najlepszą profilerkę jaką dysponuje mocarstwo hamerykańskie - 28 letnią Maggie O'Dell (ścisła czołówka w konkurencji najbardziej pretensjonalna bohaterka literacka ever).
           Niewątpliwie zaskoczeniem dla każdego czytelnika będzie, że agentka O'Dell jest nieszczęśliwa w swoim małżeństwie z robiącym szybką i błyskotliwą karierę w korporacji prawnikiem, który tak daleko odszedł od ich wspólnych młodzieńczych ideałów, że aż och...Z pewnością każdego zaskoczy, że piękna i pociągająca O'Dell ma za sobą mrożące krew w żyłach przeżycia związane z psychopatycznymi mordercami, których ścigała w przeszłości, co bardzo niedobrze odbiło się na jej psychice. Na pewno nikt się nie spodziewa, że pomiędzy rzeczową i profesjonalną agentką O'Dell a niepozbieranym, zdezorganizowanym i płynącym z prądem ale za to diablo przystojnym szeryfem Morellim zaiskrzy. Wreszcie intryga kryminalna rozwijana przez Alex Kavę w "Dotyku zła" przez niemal 500 stron będzie nieprawdopodobnie wciągająca i najeżona wprost zaskakującymi (a jakże!) zwrotami akcji.
           W tej powieści wszystko jest bardziej niż kiepskie, ale na szczególne wyróżnienie zasługuje sposób nakreślenia bohaterów. O zjawisku tak egzotycznym jak psychologia postaci Alex Kava zapewne nie słyszała. Z pewnością zaś nawet jeśli gdzieś tam obiło jej się o uszy, że gdzieś za oceanem stosuje się taką ekstrawagancję, to nie przemówiło to do jej prostej duszy i postanowiła się z tą wiedzą nie zdradzać. Wykreowane (jestem stanowczo za dobra, Alex Kava nie wie co to kreacja) przez nią postaci są nieudolne nawet jak na papierową sztampę. Wyobrażasz sobie, Drogi Wędrowcze, jak bardzo złośliwa musi być indolencja twórcza pisarza, żeby nie był w stanie zdobyć się nawet na przynajmniej rzetelne wypełnienie sztampy w sposób, od którego nie pęka szkliwo na zębach? Jeśli sobie nie wyobrażasz, a z jakichś bliżej mi nieznanych przyczyn chciałbyś się przekonać, w tym momencie zyskałeś kolejny powód, aby sięgnąć po "Dotyk zła".
           Opisywane przez Alex Kavę zdarzenia i - przede wszystkim - interakcje rażą sztucznością z którą w miarę skutecznie konkurować może chyba jedynie uśmiech prezydenta. Jeśli ludzie w Ameryce mieliby zachowywać się w sposób, jaki opisuje autorka, jeśli mieliby faktycznie prezentować ten poziom intelektualny i rozwoju emocjonalnego, to każdą dłuższą wypowiedź zacznę kończyć "a USA należy zaorać". Ponadto przedstawione w "Dotyku zła" sytuacje są po dużej części po prostu zdecydowanie wydumane.
           Freud zarżnął gatunek literacki jakim jest thriller psychologiczny. A w zasadzie to nie Freud, a Alex Kava, która Bogu ducha winnego Zygmunta do tego niecnego celu wykorzystała. Nasz główny zły (który zgodnie z tytułem dotyka, np. autorkę dotknął kalectwem babskiej grafomanii, ale z pretensjami do co najmniej "Hannibala") jest zatem oczywiście ofiarą maltretującego go w dzieciństwie ojczyma, który to ojczym swoją drogą pokazany jest w tak kuriozalny sposób, że słów brak.
           Wreszcie jeśli chodzi o jakiś poziom merytoryczny zagadnienia, to serial "Kryminalne zagadki..." to to nie jest. Ba, to nawet nie jest "Miś Uszatek", choć lektura sprawia, że oklapuje nie tylko uszko. Nagromadzenie bzdur takich jak przeprowadzanie sekcji ran kłutych poprzez wkładanie do takiej rany paluchów, czy nie zamykanie kostnicy na klucz, przekracza wszelkie dopuszczalne poziomy. Co więcej, bez przerwy czytelnik jest bombardowany komunikatem o tym, jakim to doskonałym fachowcem w swojej dziedzinie jest Maggie O'Dell. A jednocześnie tego portretu psychologicznego mordercy, o którym było tyle gadania, że stał się on niemal mityczny, tak naprawdę nigdy nie poznajemy. Fantazja (i prawdopodobnie fachowość) autorki wystarczyła jej tylko na tyle, żeby od czasu do czasu się na ten legendarny "portret psychologiczny" powoływać i wplatać te dwa słowa w narrację. Ktoś, kto chciałby w przystępnej formie poznać tajniki tworzenia takich portretów, powinien sobie zdecydowanie tę lekturę darować, bo może się poczuć oszukany. I nabrać przekonania, że to całe profilowanie to jeden wielki pic na wodę. Ta ostatnia myśl jest zresztą bliska prawdy, dzięki czemu może jeszcze wyjść na to, że w wieszczym widzie znalazłam odpowiedź na dręczące pytanie o to "co Alex Kava ma nam do przekazania takiego, czego byśmy nie wiedzieli".
           Jest jednak jeszcze jedno równie krytyczne pytanie - jak to się wobec tego stało, że udało mi się "Dotyk zła" w ogóle przeczytać? Otóż o Amerykanach można mówić różne rzeczy, trzeba jednak oddać im sprawiedliwość i powiedzieć, że jest to naród bardzo praktyczny. Tajemnica tkwi w formie, mój Drogi Wędrowcze. Otóż na tych 490 stronach zmieściły się aż sto trzy rozdziały, które - jak nietrudno się domyślić - są nie dłuższe niż średnio trzy strony. Taki zabieg formalny pozwala powieści nadać rytm, który upodabnia ją do paczki chipsów ziemniaczanych. Jesz, nie myślisz co robisz i ani się nie spostrzeżesz kiedy zostaje tylko pusta paczka. Identycznie jest w przypadku "Dotyku zła". Przeczytałam to w ciągu trzech dni, które wypełnione były poza tym rozlicznymi innymi zajęciami. Ostatnie zdania dokończyłam dzisiaj rano, a wieczorem już nie pamiętam za bardzo co czytałam. Najdłużej pozostaje uczucie zażenowania niskim poziomem tej lektury i wręcz niedorzecznymi interakcjami szczególnie na linii Nick Morelli - Maggie O'Dell. Straszne gówno.

Stella
autor: Alex Kava
tytuł: Dotyk zła
język oryginału: angielski
liczba stron: 512
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2003
oprawa: miękka
wydawca: Harlequin Enterprises, Wydawnictwo Arlekin Sp. z o.o.
seria: Mira


W sieci, związane z tematem:
Oficjalna strona autorki