Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Kawaler w żółtym kaftanie" Arturo Pereza Reverte:


 


             Piąty tom serii "Przygody kapitana Alatriste" autorstwa Arturo Pereza-Reverte (jeden z mojej absolutnej czołówki jeśli chodzi o ranking "czytalności") zatytułowany jest "Kawaler w żółtym kaftanie". Jak dowiadujemy się z jednego z przypisów - których stosowanie swoją drogą jest naprawdę doskonałym pomysłem w przypadku tej serii - ten tytuł koresponduje z tytułem zaginionego rękopisu powieści ojca autora, którą tworzył on w czasach dzieciństwa A. Pereza-Reverte. Można zatem przypuścić, że autor szczególnie emocjonalnie podejdzie do tego tomu przygód kapitana. Istotnie, odnoszę wrażenie, że w "Kawalerze w żółtym kaftanie" A. Perezowi-Reverte udaje się wreszcie osiągnąć tę delikatną równowagę pomiędzy tradycyjnymi i doskonale znanymi czytelnikowi powieści przygodowo - awanturniczych ich elementami. Jednocześnie "Kawaler..." jest też w mojej ocenie najbardziej łotrzykowskim w klimacie tomem tej serii.
             Oczywiście powieść oparta jest o znany schemat. Pojawiają się również wszystkie pozytywne i negatywne, na czele z Gualteiro Malatestą, postaci. Wszystkie one zostają zaangażowane w intrygę, która mimo iż - tradycyjnie i zgodnie z założeniami cyklu o kapitanie Alatriste - nie jest szczególnie skomplikowana, co więcej - jest łatwo przewidywalna, to jednak tym razem nawet jej niewymagające szczególnego skupienia śledzenie daje przyjemność. Czego, przyznaję, momentami w poprzednich tomach (w moim odbiorze szczególnie w "Słońcu nad Bredą") brakowało.
            A wspomniana intryga tym razem zawiedzie kapitana Alatriste i jego wiernego wychowanka Inigo Balboę w najwyższe sfery dworskie. Przeznaczeniem kapitana okaże się bowiem ocalenie przez podstępnym spiskiem samego króla Filipa Czwartego. Wcześniej jednak za sprawą takoż dobrego drucha i niepośledniego poety Francisca Quevedo jak i najpiękniejszej aktorki swoich czasów Marii de Castro ale przecież i własnego zamiłowania, kapitan trafia w środowisko teatru. Dla A. Pereza-Reverte stanowi to doskonały pretekst dla zaprezentowania nie tylko - znowu tradycyjnie - tytułów i fragmentów z najpopularniejszych ówczesnych sztuk teatralnych i poezji, ale również obyczajowości ludzi XVII-to wiecznego teatru hiszpańskiego. Jednocześnie płynnie komponuje się z naprawdę ładnie poprowadzoną i całkiem trzymającą w napięciu, przynajmniej jak na te standardy, intrygą.
             Jednakże nie intryga w tym cyklu robi na mnie największe wrażenie. Nie jest to również sposób zaprezentowania czytelnikowi fragmentów historii, literatury, obyczajowości, kultury i sztuki Hiszpanii. Nie chodzi też o skądinąd wprowadzające niepowtarzalny słodko - gorzki klimat uwagi na temat rządów sprawowanych w Hiszpanii czynione przez jej wiernego poddanego, który jednak z całą jaskrawością widzi ułomności i z krwawiącym sercem mówi o Hiszpanii jak o ukochanej, ale czy kochającej (?) matce. Największe wrażenie w przypadku całego cyklu robi na mnie niezmiennie wspaniała narracja. Powieści napisane są wprost cudownie stylizowanym językiem. Stylizacja obejmuje tu nie tylko słownictwo, lecz jest kompletna. Dotyczy takoż składni. Potoczysty, kwiecisty język jakim "Przygody kapitana Alatriste" są opowiedziane z piętrowymi zdaniami, zdawać by się mogło, będzie nieczytelny. Właśnie z powodu tej długości zdań, nagromadzenia wtrąceń i dygresji. Jednak ku mojemu niejakiemu zaskoczeniu i niemałemu zadowoleniu wszystko jest tu jak najbardziej czytelne. Nie ma potrzeby ponownego czytania zawiłych częstokroć konstrukcji zdaniowych, żeby zrozumieć ich sens. Ta płynność, naturalność z jaką autor posługuje się swoją stylizowaną narracją pozostawia czytelnika w zachwycie. Dowodzi tego jak dobrze A. Perez-Reverte przygotował się do napisania tego cyklu czytając literaturę XVII-to wieczną, z pewnością modyfikując ją na tyle, żeby stylizacja byłą płynna i zrozumiała dla współczesnego czytelnika. Jeszcze większy zachwyt w takich okolicznościach ponownie wzbudza praca tłumacza - Filipa Łobodzińskiego. Trzeba sobie zdać przecież sprawę, że musiał on wykonać z pewnością pracę podobną autorowi, by dokonać przekładu stylizowanego języka. Musiał zatem nie tylko znać właściwą stylistykę języka wyjściowego, lecz również opanować biegle odpowiadającą jej stylizację w języku polskim. F. Łobodzińskiemu to naprawdę niepoślednie zadanie udało się wykonać wyśmienicie. Naprawdę do efektów jego pracy należy się odnosić z najwyższym szacunkiem.
             Tymczasem w "Kawalerze w żółtym kaftanie" zauważamy pewną subtelną, ale jakże znaczącą zmianę w stosunku do dotychczasowych części cyklu. Mianowicie do tej pory całość narracji była opowieścią włożoną w usta Inigo Balboi. Czytelnik postrzegał świat przedstawiony wyłącznie przez pryzmat jego potoczystej relacji. W "Kawalerze...." sytuacja zmienia się o tyle, że Inigo Balboa ma już niespełna siedemnaście lat i jest prawie mężczyzną. Ma zatem swoje własne sprawy. A i kapitan Alatriste nie chce już dzielić z nim wszystkich swoich interesów. Zmiana ta znajduje odzwierciedlenie również w sposobie poprowadzenia narracji. Po raz pierwszy bodajże pojawia się narracja z dwóch punktów widzenia - Inigo Balboi oraz narratora trzecioosobowego opisującego przypadki kapitana Alatriste w których Inigo nie bierze bezpośredniego udziału. Subtelny sposób na pokazanie naturalnej kolei rzeczy. Jednocześnie Inigo staje się coraz bardziej wyszczekany.
            Wspominałam już, że pojawia się cała plejada postaci znanych już doskonale z wcześniejszych części cyklu. Jednak autor decyduje się na pokazanie tej ciemniejszej strony ich natury. Oczywiście wszystko to pozostaje w ramach klimatu narzuconego przez ramy powieści łotrzykowskiej, a zatem nie należy się spodziewać zachowań psychopatycznych czy bestialskich. Powiedzmy, że konsekwentnie od początku kreowany przez autora obraz świata twardych, dumnych, honorowych mężczyzn gotowych na wszystko w obronie swojego honoru (choćby łotrowskiego) i dobrego, a przynajmniej znanego imienia, w "Kawalerze..." ożywa i ze słów przeistacza się w czyny.
            Mamy wreszcie fascynującą, znów - jak na te standardy, postać kanonicznego czarnego charakteru - Gualterio Malatestę. W tym przypadku A. Perez-Reverte nie idzie na łatwiznę, co mu się bardzo chwali. Oczywiście nie wymyśla także koła, ale czarny charakter nie jest taki całkowicie, ze szczętem czarny. Możemy się domyślać, że poniekąd tęskni za spokojnym żywotem, ale przepojony fatalizmem przyjmuje pokornie co mu los zdarzy. W gruncie rzeczy on i kapitan Alatriste nie różnią się zbytnio od siebie co ich ciągłym zmaganiom ze sobą nawzajem dodaje znanej czytelnikowi pikanterii. Ale też budzi niespodziewaną melancholię.
            Nie wiem czy konieczne jest wspominanie, że całość musi znaleźć możliwie pozytywny finał. Nie jest to jednak całkowity happy end, choć należy się domyślać, że w przyszłości czytelnik będzie miał okazję jeszcze spotkać się ze znanymi bohaterami. Wreszcie jest w "Kawalerze..." jedna postać, która poprowadzona była w taki sposób, że nieco - szczególnie w finale - mnie irytowała. Chodzi o Rafaela de Cozar - aktora komicznego. Postać owszem, wprowadza elementy komiczne z nutką tragizmu, jednak kierująca nią, a wskazana przez autora ustami Inigo Balboi motywacja, nie do końca mnie przekonuje. Niemniej domniemywam (acz mogę być w błędzie), że pojawiła się jako literacki portret jednego z przyjaciół autora, bo wiemy skądinąd, że takie zabiegi A. Perez-Reverte w cyklu o kapitanie Alatriste stosuje.
            Dałam się uwieść, jak zresztą w każdym przypadku lektury tego autora. Polecam.

Stella







autor: Arturo Perez-Reverte
tytuł: Kawaler w żółtym kaftanie
język oryginału: hiszpański
Tytuł oryginalny: El caballero del jubón amarillo
tłumaczenie: Filip Łobodźiński
ilustracje: Karol Precht
liczba stron: 336
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2006
wydawca: Muza
liczba stron: 240
seria: Przygody kapitana Alatriste (tom 5)


W sieci, związane z tematem:
Strona oficjalna autora (anglojęzyczna)
Strona oficjalna filmu "Alatriste"
Hiszpański blog tematyczny - kapitan Alatriste
Kapitan Alatriste - strona nieoficjalna
Arturo Perez Reverte - hiszpańska strona oficjalana
El Madrid del capitán Alatriste
Página sobre Arturo Pérez-Reverte
Los papeles del Alférez Balboa - strona fanzinu Kapitana Alatriste
Pérez-Reverte en El diván de los duendes
Perez Reverte w "El Pais"
iCorso - portal i forum o autorze
Artykuł Rocío Garcíi z "El Pais" - "Śladem kapitana Alatriste" (po polsku)
Z Arturo Perezem - Reverte rozmawia Monika Luft - wywiad z serwisu Hiszpania online
Polska strona "Muszkieterowie" o histori XVII wieku, o literaturze oraz kinie "płaszcza i szpady"
Wywiad z Filipem Łobodzińskim
Nagroda Instytutu Cervantesa za tłumaczenie książki Artura Pereza-Reverte "W cieniu inkwizycji" z cyklu "Przygody kapitana Alatriste" (Limpieza de sangre) dla Filipa Łobodzińskiego
Stella recenzuje tom 1 serii - "Kapitan Alatriste"
Stella recenzuje tom 2 serii - "W cieniu inkwizycji"
Stella recenzuje tom 3 serii - "Słońce nad Bredą"