Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Kolekcjoner kości" Jeffrey'a Deavera


 


           12 października 2009 r.
           "Kolekcjonera kości" Jeffery'a Deavera poznawałam od "dupy strony", czyli poczynając od filmu nakręconego na podstawie tej powieści z Denzelem Waschingtonem i Angeliną Jolie w rolach głównych. Film jest niezły i jak się okazuje stanowi całkiem wierną adaptację bardzo dobrego kawałka inteligentnego i - co zasługuje na szczególne podkreślenie jako niestety nieczęste - rzetelnego pod kątem profesjonalnym kryminału.
           Lincoln Rhyme jest legendą kryminalistyki nowojorskiej policji. Był wysoko postawionym funkcjonariuszem, wieloletnim, bezgranicznie oddanym swojej pracy a zarazem pasji szefem nowojorskich kryminalistyków. Niekwestionowanym autorytetem, autorem kilku podręczników. Był do czasu kiedy podczas kryminalistycznego badania miejsca odkrycia zwłok policjanta przytrafił mu się tragiczny wypadek, skutkiem którego Lincon Rhyme, czterdziestoletni energiczny facet został całkowicie sparaliżowany i przykuty na resztę życia do łóżka. Po latach rehabilitacji jest w stanie samodzielnie oddychać i poruszać głową a także w niewielkim zakresie serdecznym palcem lewej dłoni. Nie chce dłużej żyć. Ja tam mu się nie dziwię. Jednak nikt nie chce mu pomóc w popełnieniu samobójstwa. Kiedy wreszcie udało mu się skontaktować z dr Bergerem, członkiem radykalnej organizacji walczącej o prawo do eutanazji, pomagającej niesprawnym ludziom w popełnianiu samobójstwa, nagle życie - nie życie Rhyma nabiera szalonego tempa. Otóż w Nowym Jorku pojawia się makabryczny porywacz - morderca, który swoim ofiarom zadaje śmierć na wiele wyszukanych sposobów - od zakopania żywcem, poprzez ugotowanie w sprężonej parze wodnej, po częściowe zatopienie w ługu. Nowojorska policja zwraca się o pomoc do swojego najlepszego człowieka od kryminalistyki - Lincolma Rhyma. Na miejscu odkrycia zwłok pierwszej ofiary mordercy pierwsza zjawia się funkcjonariuszka patrolowa Amelia Sachs. Niegdyś Amelia musiała pożegnać się z karierą modelki. Teraz ostatni raz patroluje ulice, bowiem wywalczyła sobie przeniesienie do pracy biurowej. Na miejscu odkrycia zwłok Amelia Sachs podejmuje odważną decyzję o zatrzymaniu ruchu samochodów i pociągów, co zwraca na nią uwagę Lincolna Rhyma. Od tego momentu Amelia na jego wyraźne życzenie, stanie się jego uszami i oczami na miejscach kolejnych zbrodni.
           Kto oglądał film, już się zapewne zorientował, że jego scenariusz całkiem wiernie oddaje fabułę powieści. Na dodatek trzeba powiedzieć, że intryga jest poprowadzona naprawdę inteligentnie a narracja w jakiej jest opowiedziana ze swej strony dobrze przyczynia się do przykuwania uwagi czytelnika. "Kolekcjonera kości" czyta się szybko i w napięciu, którego mając za sobą chyba dwa seanse filmu, zupełnie się nie spodziewałam.
           Jednak wszystko powyższe nie wyróżniałoby akurat tego kryminału z szeregu innych mu podobnych. To, co moim zdaniem wyróżnia "Kolekcjonera kości" to naprawdę, podkreślam naprawdę rzetelna wiedza z zakresu kryminalistyki jaką przekazuje Jeffery Deaver, a pochlebiam sobie, że mam niejakie podstawy, żeby móc to ocenić. Oczywiście, "Kolekcjonera kości" nie da się pomylić z podręcznikiem do kryminalistyki. Jednak tak zakresowi jak i rzetelności podawanych przez autora informacji na temat stosowanych w kryminalistyce metod badawczych nie sposób niczego zarzucić. To jest naprawdę rzetelna a jednocześnie przystępnie podana wiedza, która może zainteresować. Moim zdaniem właśnie to połączenie dobrze przygotowanej i przemyślanej intrygi, trzymającej w napięciu, pomysłowej narracji i naprawdę fachowej wiedzy, które nie zdarza się przecież niestety zbyt często, stanowi w przypadku "Kolekcjonera kości" klucz do sukcesu. Ze wszech miar zasłużonego sukcesu, dodajmy.
           Być może Jeffery Deaver nie trafia od razu na szczyty mojej czytelniczej listy przebojów, ale z całą pewnością uzyskał ode mnie kredyt zaufania. Na pewno na tyle, żeby w przyszłości, jeśli trafi mi się okazja, ponownie sięgnąć po którąś z jego powieści, choćby po to, żeby sprawdzić czy "Kolekcjoner kości" był szczególnym wypadkiem przy pracy, czy też stanowi przykład właściwego temu autorowi poziomu. Tak czy inaczej, warto "Kolekcjonera kości" przeczytać także jeśli obejrzało się już film. Moje obawy o to, że znając z tego źródła choćby ogólne zarysy fabuły będę się nad książką nudziła, okazały się, bogom dzięki, płonne.

Stella


Tytuł polski: Kolekcjoner Kości
Tytuł oryginalny: The Bone Collector
wydanie: wrzesień 2005
Data wydania oryginału: styczeń 1997
Wydawca w Polsce: Prószyński i S-ka, C&T
Tłumaczenie: Konrad Krajewski
Liczba stron: 384
Cena: 29,90 zł


W sieci, związane z tematem:
Oficjalna strona autora
Polska strona autora
Wywiad z autorem serwisie Zbrodnia w biblitece
Subforum o autorze w Gotham Cafe