Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Konflikt interesów"Jeafrey'a Deavera


 


           29 listopada 2010 r.
           Po cokolwiek nieudanym "Ogrodzie bestii" do pomysłu przeczytania kolejnej książki autorstwa Jeffery'a Deavera podchodziłam z pewną taką nieśmiałością. Tym bardziej, że "Konflikt interesów" to podobnie jak "Ogród bestii" powieść spoza cyklu o Rhymie i Sachs. Książkę zatem otwierałam pełna obaw, a tymczasem zaliczyłam pozytywne zaskoczenie.
           Tym razem Deaver zabiera czytelnika na wyprawę do hermetycznego świata wielkiej nowojorskiej firmy prawniczej Hubbard, White i Willis zajmującej się udzielaniem kompleksowej pomocy prawnej w zakresie prawa korporacyjnego, układowego i upadłościowego, finansowego itp.. Swoim szacownym klientom, w szczególności wielkim podmiotom gospodarczym. Firma zatrudnia licznych prawników, którzy spędzają po kilkanaście godzin dziennie ciężko pracując ku chwale dobrego imienia firmy i w obronie dobra (przede wszystkim materialnego) klientów. Zdecydowanie najbardziej zaangażowanym z nich jest jeden z absolutnie najlepszych prawników w Nowym Jorku Mitchell Reece, który aktualnie poświęca swój czas i uwagę sprawie jednego z największych klientów spółki - Banku New Amsterdam. Losy milionowej sprawy zależą od jednego dokumentu - skryptu dłużnego (przypuszczam, że chodzi po prostu o weksel, ale tłumaczowi mogło nie wystarczyć pary), w którym dłużnik zobowiązuje się do zapłacenia określonej bardzo wysokiej kwoty pieniężnej. Sprawa wydaje się banalnie prosta i taka w gruncie rzeczy by była, gdyby nie to, że weksel zdeponowany w firmie nagle znika. Zdezorientowany i niemal zrozpaczony Mitchell Reece, zdając sobie doskonale sprawę z tego, że od odnalezienia nieszczęsnego dokumentu zależy nie tylko jego bardzo obiecująca kariera, ale także dobre imię całej firmy, poszukuje pomocy w odnalezieniu weksla. Jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę, że nie może o jego zagubieniu powiedzieć nikomu. Sprawa jest bardzo delikatna i wymaga zachowania najwyższej dyskrecji. Jej ujawnienie doprowadziłoby do skandalicznej kompromitacji kancelarii. Właśnie dlatego do pomocy angażuje jedną z aplikantek (za to określenie nie mam do tłumacza większych pretensji, bo po prostu w Polsce nie jest znana funkcja, którą zdaje się pełnić ta postać. Najbliżej jej chyba do asystentki) zatrudnionych w firmie - Taylor Lockwood. Taylor zostaje oddelegowana do zadania polegającego na wytropieniu wszystkich osób, które były w firmie w czasie, gdy weksel najprawdopodobniej został skradziony i - jak podejrzewa Reece - gdzieś ukryty, by następnie, po przegranym głośnym procesie nagle się odnaleźć. Równolegle w Hubbard, White i Willis dochodzi do ostrego starcia gigantów. Dwie frakcje w ścisłym zarządzie prą bezpardonowo do realizacji swoich celów nie przebierając przy tym w środkach wśród których nie brakuje i szpiegostwa gospodarczego i podbierania sobie klientów i przede wszystkim makiawelicznego manipulowania ludźmi. Pośród tej gry o władzę można odnieść wrażenie, że interes klienta schodzi na dalszy plan, a jednocześnie rodzą się podejrzenia, że za zniknięciem weksla wcale nie musi stać ktoś z zewnątrz. Tymczasem Taylor Lockwood badając sprawę odkrywa coraz to nowe tajemnice swoich kolegów z pracy i wspólników kancelarii.
           Otwierając "Konflikt interesów" dostajemy w swoje ręce powieść całkiem niezłą, ale jednak z gatunku zbliżonego do przeciętnego amerykańskiego kryminału z elementami romansu. Spokojnie, spokojnie. Spieszę poinformować, że w wykonaniu Deavera nie ma tu bynajmniej oczywistej żenady. Przeciwnie, okazuje się, że coś takiego może stanowić autentycznie interesującą, wciągającą i przynajmniej umiarkowanie trzymającą w napięciu lekturę. A do tego, nie da się ukryć, lekturę którą po prostu dobrze się czyta. Nie przeszkadza tutaj za bardzo nawet to, że rozwiązania intrygi można się całkiem łatwo domyślić, nawet jeśli nie ze wszystkimi szczegółami. Nie przeszkadza też dający się zauważyć schematyzm w sposobie zaprezentowania środowiska prawników pracujących w wielkich korporacjach. Nieco trudniejsze do przełknięcia było dla mnie, że oto Taylor Lockwood, która jest już doświadczonym pracownikiem kancelarii, nagle, raptownie i gwałtownie zaczyna być kobietą fizycznie atrakcyjną dla współpracowników, którzy do tej pory (jak można wywnioskować) chyba wcale na nią nie zwracali uwagi. Taki syndrom klęski urodzaju, zupełnie niezrozumiały. Niemniej, jako się rzekło, nawet nad tym można koniec końców przejść, z pobłażliwym uśmiechem, do porządku dziennego.
           Podsumowując "Konfliktem interesów" Jeffery'owi Deaverowi udało się nieco odbudować u mnie kredyt zaufania nadszarpnięty kiepskim "Ogrodem bestii". Nie jest to z pewnością klasa, jaką zaprezentował w znanych mi powieściach z cyklu Rhymowego, ale lektura przynosi przyjemne odprężenie i jest napisana bardzo przyzwoitą, utrzymującą uwagę czytelnika narracją, którą tylko trochę okaleczyło tłumaczenie w wykonaniu Michała Ronikiera ("zupa z kurczaka"? Dlaczego nie po prostu "rosół"?).

Stella


Tytuł: Konflikt interesów
Tytuł oryginalny: Mistress Of Justice
Autor: Jeffery Deaver
Przekład: Michał Ronikier
Wydawca: Prószyński i S-ka
Cena: 29,90 zł
Data wydania: sierpień 2004


W sieci, związane z tematem:
Oficjalna strona autora
Polska strona autora
Wywiad z autorem serwisie Zbrodnia w biblitece
Subforum o autorze w Gotham Cafe
Strona powieści