Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

    Recenzja zbioru opowiadań "Księga Jesiennych demonów" Jarosława Grzędowicza:


 


            Fabryce Słów niniejszym gratuluję pomysłu na wznowienie zbioru opowiadań Jarosława Grzędowicza "Księga Jesiennych demonów". Pomysł ów był wyborny, tak jak same opowiadania są wyborne.
            Jarosław Grzędowicz w "Księdze Jesiennych demonów" zjednuje sobie czytelnika nie tylko doskonałym warsztatem literackim ale także doskonale przemyślaną koncepcją, tak formalnie jak i co do istoty tych opowiadań. Z całą stanowczością należy powiedzieć, że "Księga..." jest przez autora drobiazgowo przemyślana. W niczym konstrukcja tego zbioru opowiadań nie przypomina wielu innych, które w zasadzie konstrukcji jakiejkolwiek nie posiadają. Stanowią po prostu zbiór kilku przypadkowych, często nie powiązanych ze sobą w żaden sposób, względnie powiązanych jedynie formalnie, opowiadań jakie autor napisał na przestrzeni jakiegoś czasu po czym zebrał i pozwolił opublikować. "Księga..." mimo, iż jest zbiorem opowiadań, to stanowi jednak jedną, koncepcyjnie spójną całość, co dodatkowo podkreślone jest ujęciem w ramy również świetnej koncepcyjnie klamry (Prolog - Epilog).
            Autor przywołuje w zamieszczonych w "Księdze..." opowiadaniach demony, które tym być może różnią się od wielu innych wyłaniających się w różnych dziełach literatury fantastycznej, że są prawdziwe. Demony z "Księgi..." to są te demony, które naprawdę wychodzą na żer z mroku i mgły listopadowych, paskudnych wieczorów. Cicho skradają się w strachu przed samotnością. Czyhają w poczuciu bezsilności w obliczu obawy o zdradę ukochanej osoby i rozpadu związku, który stanowi przecież istotę wszechrzeczy. Dławią obezwładniającym przerażeniem w obliczu kłopotów we współczesnej codzienności, kłód które całym gęstym lasem ścielą się pod nogi przeklętnikowi. Wpełzają pod skórę lękiem przed samotnym starzeniem się. Kuszą kłamliwą nadzieją.
            Nie są to z pewnością wszystkie demony, jakie wypełzają wraz z jesienną melancholią, ale też "Księga..." nie jest spisem piekielnego inwentarza. Jest za to zbiorem bardzo klimatycznych opowiadań traktujących o lękach, które dławią ludzi we współczesnym życiu, osadzonych w rzeczywistości tego kraju, które jedynie pretekstowo przyoblekają u Jarosława Grzędowicza postać demonów, sukkubów, aniołów, wiedźm, wilkołaków i innych postaci nadprzyrodzonych.
            Autor z prawdziwym pietyzmem potrafi uchwycić i wyśmienicie literacko sportretować czasami bardzo subtelne emocje jakie targają ludźmi oddanymi we władanie demonów lęku, niepewności, poczucia zawodu i niepowetowanej straty.
            Każde z zamieszczonych w "Księdze..." opowiadań jest troszkę inne i zasługuje na indywidualne podejście. Każde z nich jest jednocześnie tak dobre, że aż boli - oparte na zajmującym, czasem zaskakującym pomyśle, często zwieńczone niebanalnym i innym od spodziewanego zakończeniem. Każde przedstawiające inne oblicze prawdziwej, bo realnej, namacalnej, możliwej do pomyślenia w życiu każdego człowieka który musi żyć tu i teraz, grozy. I każde napisane z olbrzymim kunsztem warsztatowym. Doskonale potrafi Jarosław Grzędowicz snuć opowieść. Ciężką od obawy, krzywdy, strachu, odpowiedzialności, nieuniknionej konieczności podjęcia decyzji. Niemalże magicznie kreuje wprost namacalny klimat grozy dnia powszedniego. A wszystko to płynną narracją, która płynie jak nieprzerwana opowieść. Jednocześnie portretuje wspaniale i trafnie zachowania ludzi, dokonuje subtelnych i właściwych obserwacji skupionych na człowieku. Zdawać by się mogło, że co takiego może napisać mężczyzna w sile wieku o emocjach targających starzejącą się, samotną od wielu lat kobietą ("Czarne motyle")? Albo co może powiedzieć o całkowitej niezdolności do bycia samej kobiety uzależnionej od obecności jakiegokolwiek mężczyzny w jej życiu ("Wiedźma i wilk")? Cóż, zachwycającą odpowiedź na te pytanie daje Jarosław Grzędowicz w "Księdze jesiennych demonów". Wystarczy przeczytać.
            Każde z zamieszczonych tu opowiadań, jako się rzekło, stanowi klasę samo dla siebie. Ich koncepcje, konstrukcje, wreszcie narracja, sposób opowiadania, stawiają je zdecydowanie na górnej półce. Koniecznie muszę podkreślić, że każde z tych opowiadań, nie wyłączając klamry Prolog - Epilog, zrobiło na mnie naprawdę olbrzymie wrażenie. Koncepcją, konstrukcją i wielką dojrzałością. Może za wyjątkiem Prologu - Epilogu, gdzie cały czar (niemały) tkwi w koncepcie i narracji. To również stanowi wyznacznik klasy "Księgi jesiennych demonów". Po prostu nie potrafię wskazać wśród zamieszczonych tutaj opowiadań tego najgorszego. Takiego tu zwyczajnie nie ma. Każde z nich obezwładnia klimatem, wnikliwością, hipnotyzuje rytmem, najczęściej wreszcie zaskakuje pointą.
            Ponadto polubiłam te opowiadania. Nie tylko cenię kunszt pisarza, jego wnikliwość i umiejętność kreacji niezapomnianego klimatu. Po prostu lubię te opowiadania. A wśród nich szczególnie chyba "Opowieść terapeuty" za łaskawe przypomnienie mi o rzeczach ważnych, "Piorun" - za całokształt i "Czarne motyle" za emocje tak nieopisane jak lot motyla.
            Bardzo serdecznie polecam. Nie przeszkadzają nawet ilustracje w wykonaniu Dominika Brońka, które są co najwyżej tylko poprawne i jako takie zupełnie nie dostają poziomem do tekstu.

Stella
autor: Jarosław Grzędowicz
tytuł: Księga Jesiennych demonów
liczba stron: 416
miejsce wydania: Lublin
rok wydania: 2007
wydawca: Fabryka Słów
seria: Bestsellery polskiej fantastyki


W sieci, związane z tematem:
Jarosław Grzędowicz w WIKI
Jarosław Grzędowicz na stronie Oficyny Wydawniczej "Fabryka Słów"
Wywiad z Jarosławem Grzędowiczem w serwisie Poltergeist