Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach


Krótka refleksja o powieści "Miasta w zieleni i błękicie" Anny Kańtoch:


 

           "Miasto w zieleni i błękicie" Anny Kańtoch. Bardzo dobra, niezobowiązująca rozrywka. Napisana sprawnie, czyta się bardzo szybko, dialogi naturalne. Trochę w stylu Agathy Christie? Jest tajemnica z przeszłości, jest zagadka kryminalna. Nawet trzyma w napięciu. Rozrywka na przyzwoitym poziomie. No i nieźle zbudowany nastrój. Niestety uważam, że gdyby zająć się bardziej wnikliwie prawdopodobieństwem i motywacją pewnych zachowań postaci, to mogłoby być już gorzej np. nie rozumiem wybuchu gniewu Melisandry skierowanego w stronę Sevrina, gdy uświadamia Nik'haleu, że został niecnie wykorzystany. Przecież od samego początku doskonale zdawała sobie sprawę, że tak właśnie będzie. I brała w tym udział. Także wyjaśnienie śmierci La Veilhe i Gardilhe'a wydaje mi się trochę takim "pójściem na łatwiznę". No i nieodzwony wątek miłosny do tego. Ogólnie w mojej ocenie jeśli chodzi o fabułę to trzyma się w zakresie stanów średnich granic dopuszczalnej kompromitacji gdyby nie ten wątek miłosny nieszczęsny, taki trochę ... Nie wiem czy do końca potrzebny . Niezła, przyjemna rozrywka na jedno posiedzenie. No i wypada odnotować, że Fabryka Słów zainwestowała w korektę, co jest bardzo przyjemną odmianą w stosunku do stanu dotychczasowego.



autor: Anna Kańtoch
tytuł: Miasto w zieleni i błękicie
liczba stron: 368
miejsce wydania: Lublin
rok wydania: 2004
wydawca: Fabryka Słów
seria: Kuźnia Fantastów



                                                  *****



           

Dwa zdania tytułem - wyjaśnienia. Powyższe wrażenia z lektury "Miasta w zieleni i błękicie" i "Diabła na wieży" zostały przeze mnie spisane tuż po zakończeniu czytania, a więc już jakiś czas temu. Następnie zamieściłam je na forum Wieża Błaznów. Zostały zatem napisane w innym celu. To poniekąd tłumaczy zwięzłą, skrótową formę, szczególnie w przypadku "Miasta...". W czasie, kiedy pisałam te teksty nie istaniała jeszcze nawet koncepcja naszej strony. Dzisiaj z pewnością poświęciłabym im więcej miejsca i uwagi. Jednak "nie ma drugiej szansy, żeby zrobić pierwsze wrażenie". Dlatego też zdecydowałam się na zamieszczenie ich tutaj w formie niezmienionej, ale bardziej w charakterze jedynie kronikarskiej wzmianki, niż rzetelnej recenzji. Z góry dziękuję za wyrozumiałość.


Stella