Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Mortal Causes" Iana Rankina.




          Krytyk z "Independent on Sunday" o Ianie Rankinie miał napisać: "Rankin is a master of his craft". Z jedną myślą zawartą w tym zdaniu wypada mi się zgodzić. Rankin jest istotnie rzemieślnikiem.
          Będzie wprowadzenie. Byłam otóż sobie razu pewnego w sklepie z używaną odzieżą, gdzie między wieloma innymi nabyłam także kilka używanych książek w języku angielskim. Pomyślałam sobie - co mi tam, koszt niewielki (2 zł za książkę) a może jak mnie coś najdzie, to sobie angielski odświeżę. Jak pomyślałam, ta uczyniłam. Odrzuciłam na razie "The Book of Mormon", jakieś romansidło i biografię Marka Brandona Reada "Chopper". Tym sposobem stanęłam oko w oko z Ianem Rankinem i jego kreacją inspektorem Johnem Rebusem w szóstej noweli o inspektorze, która chyba nie została jeszcze przetłumaczona na język polski, "Mortal Causes". Z niemałą satysfakcją stwierdzam, że podołałam, a to oznacza, że nie zapomniałam jeszcze angielskiego ze szczętem. Jestem wielka!
          Inspektor John Rebus jest szkockim policjantem mieszkającym i pracującym w Edynburgu, gdzie w sierpniu odbywa się wielki i słynny festiwal teatralny. I to właśnie podczas tego sławnego festiwalu rozgrywa się akcja po raz pierwszy opublikowanego w 1994 r. kryminału "Mortal Causes". John Rebus zostanie zaangażowany do rozwiązywania sprawy okrutnego morderstwa popełnionego na Billym Cunninghamie, nastolatku sympatyzującym ze szkockimi protestanckimi separatystami. Obrażenia na ciele Billy'ego przywołują u Rebusa wspomnienia z czasów kiedy służył w wojsku w Irlandii Północnej, co samo w sobie jest już dostatecznie niepokojące. Jednak prawdziwy niepokój wzbudzi u Rebusa dopiero odkrycie tożsamości zamordowanego chłopaka. Okaże się on bowiem synem jednego z najniebezpieczniejszych szkockich gangsterów zamieszanego w liczne morderstwa, handel narkotykami i bronią Big Ger Cafferty'ego, którego udało się Rebusowi umieścić za kratkami. Sprawa zacznie się komplikować kiedy zniknie również współlokatorka ofiary, a przyspieszy kiedy wiedziony poczuciem rodzicielskiego obowiązku Big Ger Cafferty ucieknie z więzienia i z pomocą swoich ludzi oraz wymuszając informacje od samego Rebusa, zacznie śledztwo w sprawie zabójstwa swojego syna na własną rękę. Jednocześnie Rebusa nie ominą kłopoty osobiste. Dość powiedzieć, że jego wierność Patience z którą jest w związku, zostanie wystawiona na próbę tak za sprawą innej kobiety, jak i zwykłego zmęczenia sobą nawzajem. Tymczasem kolega Rebusa, katolicki ksiądz, prosi go o pewną przysługę, co zawiedzie głównego bohatera do zakazanej dzielnicy biedy, blokowisk i młodzieżowych gangów Gar-B, wprost do ośrodka młodzieżowego. Oczywiście za śmiercią Billy'ego Cunninghama będzie się kryła grubsza sprawa i co więcej, ten trup nie będzie jedynym jaki padnie na kartach "Mortal Causes". A prośba kolegi - księdza okaże się w pewnym sensie istotna dla sprawy.
          "Mortal Causes" to w gruncie rzeczy przeciętny kryminał stanowiący książkowy odpowiednik jednego z odcinków któregoś z licznych seriali kryminalnych. Z racji umiejscowienia akcji pewnie moglibyśmy go oglądać na Hallmarku. W zasadzie niczym się nie wyróżnia. John Rebus jest przeciętnym, cynicznym i zmęczonym życiem psem policyjnym. Jego partnerka życiowa, której zaczyna wreszcie brakować do niego cierpliwości, jest trochę nijaka. Koledzy Rebusa z pracy są niewyraźni choć zindywidualizowani, i nawet krwawe zbrodnie opisane są jakoś bez uczucia. Sama intryga, zaś jest przeciętnie zawiła i w takim też, przeciętnym stopniu trzyma w napięciu. Jednym słowem średniak pełną gębą. To samo dotyczy także samego języka jakim "Mortal Causes" są napisane. To język prosty, nieskomplikowany i zrozumiały dla każdego. Bez trudniejszych figur retorycznych, bez choćby lekkiego zbliżania się do wyższej półki. Wszystko to, a do tego również wyraźnie zamierzony układ treści podzielonej na trzydzieści króciutkich rozdziałów (aby nie zmęczyć czytelnika), skłania mnie do tezy postawionej na samym początku: Ian Rankin jest rzemieślnikiem w swoim fachu. Czyli kimś, kto pracą swoich rąk zarabia na życie. Przypuszczam również, że akurat "Mortal Causes" nie są jego szczytowym osiągnięciem nawet w ramach tego cyklu. Ot, taki sobie kryminalny produkcyjniak, który nieszczególnie zachęca do kontynuowania znajomości z Johnem Rebusem. Choć z drugiej strony trzeba też pamiętać, że powieści z Johnem Rebusem w roli głównej obliczone są na serię składającą się z conajmniej kilkunastu tomów, stąd trudno wypowiadać się wiążąco na podstawie zaledwie jednego z nich. Niemniej nie czuję potrzeby czytania tych kryminałów. Wiele wskazuje, że może to być strata czasu.

Stella
Tytuł: Mortal Causes
Autor: Ian Rankin
Wydawca: Orion Books
Stron: 336
Cykl: Inspector Rebus


W sieci, związane z tematem:
Rebus i Rankin w serwisie "Scotsman.com"
Serial telewizyjny "Rebus" - serwis ITV.com
Ian Rankin - strona oficjalna
RebusOnline fan club site
Grupa "Ian Rankin" w portalu społecznościowo - muzycznym Last.fm