Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Ogród bestii"Jeffrey'a Deavera


 


           29 września 2010 r.
           Lektura kolejnej powieści autorstwa Jeffery'a Deavera "Ogród bestii" każe mi się przede wszystkim zastanawiać, czy przypadkiem panu Deaverowi nie zdarza się uciekać do posługiwania się ghost writerami, swój wkład w powieść ograniczając do opatrzenia jej nazwiskiem. Skąd taki pomysł? Cóż, do tej pory J. Deavera kojarzyłam bardzo przyjemnie jako autora powieści z Amelią Sachs i Lincolnem Rhymem, które bardzo sobie cenię. Tymczasem "Ogród bestii", w szczególności w porównaniu z nimi, wygląda jak jakaś koszmarna pomyłka.
           Tym razem nie mamy do czynienia z powieścią z cyklu o Sachs i Rhymie. W "Ogrodzie bestii" autor przenosi czytelnika do upalnego Berlina latem roku 1936. Trwają przygotowania do olimpiady. Przyjeżdżają ekipy sportowców a z nimi zjeżdżają się dziennikarze, działacze sportowi, trenerzy i inni członkowie ekip. Wśród nich, z ekipą amerykańską do Berlina przybywa także dziennikarski wolny strzelec Paul Schumann. Jego zadaniem jest napisanie paru reportaży o igrzyskach i sportowcach. Jednak jest to tylko oficjalna przykrywka. Naprawdę Paul Schumann, jako żołnierz nowojorskiej mafii, został zaszantażowany przez wywiad amerykańskiej marynarki, celem wykonania egzekucji na jednym z architektów niemieckiej remilitaryzacji - pułkowniku Reinhardzie Ernście. W dość kuriozalnych okolicznościach Schumannem zaczyna się jednak interesować Kripo, w osobie inteligentnego i zawziętego inspektora Willego Kohla, co dodatkowo utrudnia mu jeszcze i tak niełatwe zadanie. Jednak Paul Schumann jest prawdziwym zawodowcem, który nie poddaje się tak łatwo.
           Co ja mam tej powieści do zarzucenia? Prawie wszystko. Jednak na pierwszy plan wysuwa się coś, czego nie potrafię mimo najlepszych chęci nazwać inaczej niż wyraźną, ba nawet denerwującą naiwnością. Otóż Schumannowi pewne sprawy po prostu wychodzą jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, co jest całkowicie nieprzekonujące. Choćby kwestia spotkania z Ottonem Webberem i jego późniejsza pomoc, która po części jest bezinteresowna, co swoją drogą zupełnie nie współgra z charakterystyką tej postaci. Zresztą ta charakterystyka to kolejna, moim zdaniem, porażka. Wydaje się, że chciał autor stworzyć tę postać jako coś na kształt sowizdrzała. Sęk w tym, że to naprawdę nie pasuje do pełnionej przez Webbera funkcji, do szemranych interesów, które robi, i przede wszystkim do atmosfery jaką stara się odmalowywać w tej powieści Deaver. A atmosfera ta ma oddawać wszechobecny lęk, szaleństwo nazistowskie, które ogarnia Niemców i zaszczucie tych, którzy sprzeciwiają się wszechwładnej partii. Wydaje się, że właśnie oddanie tej atmosfery było główną ambicją Deavera. Nie napiszę, że mu się to nie udało całkowicie, bo to by była nieprawda. Są takie momenty, w których to zaszczucie, to opętanie i ten przemożny strach normalnych ludzi, którzy kiedyś tam w przeszłości ustąpili przed krzykaczami, i od tego zaczęło się całe to nieszczęście, jest dobrze widoczne. Niemniej jestem święcie przekonana, że można wskazać bardzo wiele pozycji, w których widać to dużo lepiej. Że o literaturze faktu nie wspomnę. Innymi słowy - choć jest tutaj cień tej atmosfery, to nie urywa tak jak powinno.
           Odnoszę również wrażenie, że o ile w pierwszej części autor jeszcze się przykłada, o tyle z końcówką bardzo się spieszy, co pozwala przypuszczać, że wydawcy/a naciskali/ł. Końcówka jest potraktowana po łebkach, byle szybciej, bez szczegółów, bez polotu i coraz bardziej deus ex machina.Cóż, wygląda na to, że każdemu może się zdarzyć słabszy dzień i wychodzi na to, że J. Deaverowi przytrafił się właśnie w tym przypadku.
           Widzę, że "Ogród bestii" doczekał się wznowienia. Niestety przy tej okazji nie mogę z czystym sumieniem polecić. Nie ma tu niestety nawet cienia tej klasy, jaką autor pokazał w "Kolekcjonerze kości", a tym bardziej "Tańczącym Trumniarzu". Niemiłe rozczarowanie.

Stella
Tytuł polski: Ogród bestii
Tytuł oryginalny: Garden of Beasts
polskie wydanie: kwiecień 2005
Data wydania oryginału: czerwiec 2004
Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Liczba stron: 432
Cena: 34 zł


W sieci, związane z tematem:
Oficjalna strona autora
Polska strona autora
Wywiad z autorem serwisie Zbrodnia w biblitece
Subforum o autorze w Gotham Cafe