Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Pałac Północy" Carlosa Ruiza Zafóna


 

           27 stycznia 2012 r.
           owody dla których do ostatniej z młodzieżowych noweli Carlosa Ruiza Zafóna, z którą się zapoznaję - "Pałacu Północy" podchodzę z największą rezerwą są nawet dla mnie samej tajemnicze i zagadkowe. Bo też przecież "Pałac Północy" nie różni się tak bardzo od innych moich ostatnich lektur. Może to syndrom przesytu?
           Akcja noweli rozgrywa się w Kalkucie. Jest maj 1932 roku. W sierocińcu St. Patrick's grono wychowanków placówki, w tym nieformalny ich przywódca Ben, kończy 16 lat. To oznacza, że osiągają pełnoletniość i muszą opuścić sierociniec i zacząć życie na własny rachunek. Dla Bena i jego towarzystwa oznacza to także rozwiązanie sekretnej konfraterni, którą nazywają Chowbar Society - stowarzyszenia złożonego z Bena i jego przyjaciół, zawiązanego celem udzielania sobie wzajemnego wsparcia, pozyskiwania wiedzy o sprawach i życiu i dzielenia się nią tak, aby gdy przyjdzie czas się usamodzielnić być jak najlepiej przygotowanym do życia poza murami St. Patrick's. Gdy do terminu opuszczenia sierocińca zostaje zaledwie parę dni Ben i jego przyjaciele poznają rówieśniczkę Sheere i jej babcię Aryami Bose. Dość powiedzieć, że Ben i Sheere okażą się rozłączonym tuż po urodzeniu bliźniaczym rodzeństwem, a z tamtymi wydarzeniami sprzed szesnastu lat wiąże się ponura, tajemnicza, niesamowita i mrożąca krew w żyłach historia. Co więcej. Okrutna przeszłość w osobie demonicznego Jawahala nadal prześladuje rodzeństwo, a jej ataki stają się coraz gwałtowniejsze i bardziej bezwzględne.
           W zasadzie jest doskonale znany schemat: klimat niesamowitości i makabreski, dzieciaki u progu dorosłości, niebezpieczeństwo i oczywiście wielka, szokująca tajemnica z przeszłości skutkująca aktualnymi kłopotami. A jednak tym razem nie udało mi się aż tak po głupiemu i bez zobowiązań cieszyć lekturą, jak miało to miejsce w przypadku "Świateł września" i "Księcia Mgły". Zwyczajnie chyba tym razem autor najnormalniej przegiął. Za dużo było tego wszystkiego na raz. Szczególnie dotyczy to czarnego charakteru. Jest do przesady zły i okrutny. Ale co gorsza jego pobudki są potraktowane po łebkach i przez to są nieprzekonujące. Tym bardziej jeśli zderzyć je z dłużącą się sekwencją końcową - grande finale. Odnoszę wrażenie, że „Pałac Północy" to najsłabsza ze znanych mi powieści, czy nowel Zafona adresowanych do młodszego czytelnika, choć w kategorii papka dla oczu daje radę. Niemniej całkiem zadowolona nie jestem.

Stella
Tytuł: Pałac Północy
Tytuł oryginalny: El Palacio de la Medianoche
Data wydania: 27 kwietnia 2011
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Przekład: Carlos Marrodán Casas, Katarzyna Okrasko
Wydawca: Muza
ISBN: 978-83-749-5978-0
Format: 288s. 132×205mm
Cena: 29,—


W sieci, związane z tematem:
Oficjalna strona pisarza (hiszp.)
Oficjalna strona pisarza (ang.)