Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Swobodny upadek jak we śnie" Leifa GW Perssona


 





           11 lutego 2012 r.
           "Trylogia policyjna" Leifa GW Perssona zafiniszowała "Swobodnym upadkiem jak we śnie" i jest to finisz co najmniej bardzo dobry, jeśli nie wręcz mistrzowski. Stopniowa poprawa jakości od pierwszego tomu licząc jest zresztą moim zdaniem wyraźnie widoczna w tym cyklu.
           Do przedawnienia sprawy zabójstwa Olofa Palmego jest już coraz bliżej. Właśnie mija 20 lat od tego tajemniczego wydarzenia, a śledztwo w sprawie śmierci Palmego nie przynosi efektów. Szczerze mówiąc nikomu już nawet nie chce się nad nim naprawdę pracować. Jednak zagadka śmierci premiera nie daje spokoju Larsowi Johanssonowi, który obecnie zajmuje bardzo wysokie stanowisko szefa Centralnego Urzędu Śledczego. Johansson, o którego zdolnościach detektywistycznych krążą już legendy, postanawia przed zbliżającym się przejściem na emeryturę, dla własnej satysfakcji, ale także po to, by przywrócić pewien porządek świata do którego jest przywiązany, rozwikłać tę najtrudniejszą i szczególnie delikatną sprawę. Jest to o tyle kuszące, że jako szef CUŚ dysponuje w zasadzie nieograniczonymi środkami i możliwościami. Jednak jedyne czego potrzebuje, to właściwi ludzie. Ku swojemu zadowoleniu i dla dobra sprawy, takimi właściwymi ludźmi Johansson dysponuje również. Są to te same postaci, które dały się nam poznać we "W innym czasie w innym życiu" - Anna Holt i Lisa Mattei oraz niemal przesadnie pedantyczny i skrupulatny Jan Lewin (nowa postać, o ile się nie mylę). Na ponad sześciuset stronach czytelnik ma niepowtarzalną okazję zapoznać się ze stanem śledztwa, zgromadzonym materiałem dowodowym, ale przede wszystkim z krytyczną i bardzo fachową analizą dotychczas poczynionych ustaleń. Persson jako prawdziwy fachowiec, który posiada niebagatelne doświadczenie prezentuje wszelkie rafy i ślepe zaułki, w które zabrnęło śledztwo w ciągu tych wszystkich lat. Wszystko to na dodatek podane jest językiem i w stylu, który chyba więcej mówi o mentalności Szwedów, niż setki tysięcy słów. Ton powściągliwy, nawet oschły, rzeczowy, zawsze bardzo na serio nawet w sytuacjach bardzo nieoficjalnych, prywatnych, ba - wręcz intymnych, skontrastowany z uzewnętrznionymi myślami postaci, które bardzo często są przeciwne niż wypowiadane przez nie słowa. Pozostawia ten zabieg wrażenie, że obserwowało się stalowy garnek Zeptera, z elegancką pokrywką, w którym jednak coś się bardzo gwałtownie gotuje, buzuje i parszczy. Może właśnie tacy są ci szwedzcy Skandynawowie.
                                                                        
           "Trylogia policyjna" Perssona to doskonały, kanoniczny wręcz przedstawiciel kryminału policyjnego. Nie ma tutaj zapierających dech w piersiach pościgów. Nie ma wynaturzonych psychopatów - morderców seryjnych ani tajemniczych syndykatów zbrodni. Jest za to naprawdę bardzo dużo plastycznie opisanej policyjnej drobiazgowej, detalicznej, męczącej i nudnej codziennej harówki. Kiedy zaczyna ona wreszcie przynosić rezultaty, sprawa naprawdę rusza z kopyta i rzeczy zaczynają się dziać bardzo szybko. Ale każdy taki przełom jest okupiony bardzo długimi tygodniami, miesiącami, a czasem nawet latami nudnej i żmudnej pracy. Tak w rzeczywistości, jak i u Perssona, który - co wiemy skądinąd - sroce spod ogona nie wypadł.
           "Swobodny upadek jak we śnie" przynosi nam także pewne nowości. Taką nowością, której jakoś nie za bardzo kojarzę z poprzednich części trylogii, jest obszerne prezentowanie jadłospisów postaci. Zwłaszcza jakieś szczególne okazje, typu uroczyste proszone kolacje itp., znajdują swoje odzwierciedlenie w tekście w postaci drobiazgowo przedstawionego menu obejmującego również oczywiści kartę win i innych napojów wyskokowych. Druga z nowości to wprowadzenie pewnych elementów humorystycznych. Jest to jednak humor nietuzinkowy i raczej nieoczywisty. Bardzo lubię taki. Nie wiem jakim magicznym sposobem udało się Leifowi GW Perssonowi osiągnąć taki efekt, ale w "Swobodnym upadku jak we śnie" elementem humorystycznym jest to, co w pierwszej części "Swobodny upadek jak we śnie" przynosi nam także pewne nowości. Taką nowością, której jakoś nie za bardzo kojarzę z poprzednich części trylogii, jest obszerne prezentowanie jadłospisów postaci. Zwłaszcza jakieś szczególne okazje, typu uroczyste proszone kolacje itp., znajdują swoje odzwierciedlenie w tekście w postaci drobiazgowo przedstawionego menu obejmującego również oczywiści kartę win i innych napojów wyskokowych."Między tęsknotą lata, a chłodem zimy" było raczej odrażające i przestraszało. Postać komisarza Bäckströma, który tutaj jest wręcz okrutnie obśmiany ze swoimi szowinistycznymi, ksenofobicznymi poglądami, przecież niczym w zasadzie nie różni się pod tym względem od Bäckströma, którego mieliśmy nieprzyjemność poznać na kartach pierwszego tomu. Tam Bäckström tumanił ale i przestraszał. Tutaj już tylko tumani i śmieszy. A w zasadzie ośmiesza siebie samego. I tu właśnie, moim zdaniem, najlepiej uwidoczniona jest zmiana w mentalności społeczeństwa w Szwecji. To, co w 1986 r. było traktowane serio i akceptowane w zachowaniach (seksizm, nietolerancja, zaściankowość, ciemnogród), w 2006 r. nie tyle jest już nie do zaakceptowania, co stało się już takim skansenem, że powoduje jedynie politowanie i pusty śmiech. To co dobre, jeśli o to chodzi, widać nie w słowach, ale w myślach postaci. Już w zasadzie tylko bezlitośnie wyśmiany za swoje wąskie horyzonty myślowe Bäckström w swoich wewnętrznych komentarzach używa takich pogardliwych określeń jak „lesba" czy „pedał" albo w ogóle odnosi się do seksualności (najczęściej rzekomo zboczonej) innych postaci.
           Cała "Trylogia policyjna" Leifa GW Perssona jest rzeczą naprawdę godną polecenia. Jest nie tylko doskonale napisana (podtrzymuję jednak krytyczne uwagi dotyczące pierwszego tomu. Potem było już tylko lepiej), ale także i chyba przede wszystkim jest bardzo rzeczowa i prawdopodobna. To jest kawał naprawdę rzetelnego kryminału policyjnego z drobiazgowym researchem, rzecz nieczęsta. Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, to Persson pomaga poznać szwedzkie społeczeństwo i tamtejsze realia w perspektywie czasowej chyba lepiej niż jakikolwiek inny ze znanych mi tamtejszych autorów. I jest tu ten typ poczucia humoru, który mi bardzo odpowiada. Same plusy dodatnie. Szczerze polecam.

Stella
Tytuł oryginału: Faller fritt som i en dröm
Przekład: Wojciech Łygaś
Seria: Czarna Seria
Wydanie: I
Data wydania: maj 2011
Ilość stron: 616
Format: 135 x 210 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7554-006-2


W sieci, związane z tematem:
Palme is dead, long live Persson! - Sebastian Chosiński
Oficjalna strona autora
"Inspector Norse: Why are Nordic detective novels so successful?" - artykuł z The Economist.
"Posłuchaj kto zabił premiera" - wywiad Wojciecha Orlińskiego z autorem
Leif GW Persson na SVT.Se