Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach


Recenzja powieści "Pierścień. Spadek po ostatnim templariuszu" Jorge Molista:



          Jorge Molist. Zapamiętajcie to nazwisko. Dobrze je sobie zakarbujcie. Jest całkiem prawdopodobne, że jest to grafoman tak wielki, że jest w stanie położyć kres wszelkiej grafomanii.
          Czy potrafilibyście sobie wyobrazić "Kod Leonarda Da Vinci" napisany stylem sweet blogazka? A widzicie, Jorge Molist tego dokonał! Czapki z głów!
          Cristina jest wziętą nowojorską prawniczką: "Nawet w czasie rozpraw sądowych, kiedy broniłam moich klientów (...) Aha, zapomniałam powiedzieć, że jestem adwokatem. Ale może tego już się domyśliliście. Tak się składa, że bardzo dobrym adwokatem (...)". Wszędzie indziej jednak mówi o sobie per "adwokatka".
          W dniu swoich 27 urodzin otrzymuje dwa pierścionki: zaręczynowy od narzeczonego i pośmiertny prezent od swojego chrzestnego ojca Enrica, który popełnił samobójstwo kilkanaście lat wstecz. Cristina relacjonuje z emfazą: "Co za historia!" Już wkrótce odkrywa, że pierścień, który dostała od chrzestnego jest identyczny z pierścieniem jaki ma na palcu Matka Boska na XIII-to wiecznym obrazie, który również został jej sprezentowany przez chrzestnego i przez 14 lat wisiał na ścianie w domu jej rodziców. Ta konstatacja: "Na chwilę mnie ogłuszyła, bałam się, że zemdleję. Straszliwe przeczucie ugodziło we mnie prawie fizycznie.
- O Boże ! Wszystko jest ze sobą powiązane. Pierścionek obraz i samobójstwo Enrika." (koniec rozdziału). Ostatni z przytoczonych fragmentów w sposób oczywisty zadaje kłam pierwszemu. Tak spostrzegawcza osoba jak Cristina nie ma prawa być bardzo dobrym adwokatem. Jednak autora nie frasują podobne zagadnienia.
W podobnym stylu jeśli chodzi o pierwszoosobową narrację intryga pełznie dalej. Cristina trafia wreszcie do Barcelony, gdzie zostaje zaproszona na otwarcie drugiego testamentu chrzestnego. Razem z nią zaproszenie do notariusza otrzymują syn Enrika Oriol (obowiązkowo historyk - mediewista i outsider) oraz jego kuzyn Luis. Wszyscy znają się oczywiście z dzieciństwa, kiedy to razem bawili się w zaaranżowane przez Enrika poszukiwania skarbów. Oczywiście dowiadują się, ze jest do odnalezienia prawdziwy skarb tamplariuszy i muszą go odnaleźć razem i będzie to dla nich wspaniała przygoda, have fun. Po drodze niczego nie spodziewająca się Cristina zostale uświadomiona kolejno, że: 1) Enrik nie zginął w wypadku samochodowym, lecz popełnił samobójstwo ("Co za historia !"); 2) Enrik przed popełnieniem samobójstwa zabił czterech ludzi ("Co za historia !"); 3) Zabił ich, ponieważ oni wcześniej zamęczyli niejakiego Manuela ("Co za historia !"); 4) Enrik był homoseksualistą, a Manuel nie robił dla niego kanapek... ("Co za historia !"); 5) Czy Oriol - pierwsza i jedyna prawdziwa miłość Cristiny - jest tak jak jego ojciec (i matka też) homoseksualistą? ("Co za historia !"); 6) Jaką tajemniczą tajemnicę kryją obrazy i pierścień? ("Co za historia!").
          A teraz garść cytatów. Niech się dzieło broni samo :
Na początek próbka filozofii: "Idziemy przez życie, pragnąc coś w nim osiągnąć. Wierzymy, że jeśli to osiągniemy, będziemy szczęśliwi. Tak nie jest, życie to droga a nie finał. Nieważne jak piękne, ważne i szlachetne jest to, do czego zmierzamy. Ostatnim przystankiem jest zawsze śmierć. Jeśli nie umiemy być szczęśliwi, lepsi, być tymi, którymi chcemy być w czasie drogi, to nie znajdziemy też tego w finale. Dlatego powinniśmy się cieszyć chwilą. Życie jest pełne skarbów, za którymi uganiają się ludzie, wierząc, że istnieją rzecz, które zapewnią im szczęście, ale zazwyczaj są to ułudy, a czasem, gdy chwytamy upragnioną rzecz, stwierdzamy, że w rękach mamy pustkę".(interpunkcja oryginalna)
Idźmy dalej. Cristina dociera na wyspę, gdzie ma być ukryty skarb templariuszy:"- Wyspa skarbów - pomyślałam głośno - Jak ładnie wygląda!" (jeszcze tylko laleczka barbie ze swoim białym jednorożcem na plaży i będzie całkiem sweet)
Cristiny adwokatki mądrości życiowe:"Morze męczy tym bardziej, im bardziej jest się zmęczonym." (HOWGH !)
Cristina odkrywa, że Luis zdradził ich sprawę wrogom, którzy właśnie zaatakowali naszą trójkę na jachcie:"Boże! - pomyślałam - jeśli teraz się rozpłacze, rozkwaszę mu buzię!" (Cristina, 27 lat, wzięta "adwokatka" z Nowego Jorku)
Cristina jest zazdrosna o Oriola (co do orientacji seksualnej którego jeszcze nie mamy ... orientacji), który poszedł w krzaki z jakąś "facetką" (tak jest w tekście), jednak zaraz wrócił:"Jakże się cieszyłam, że tej facetce się nie udało ! Pomyślałam sobie, że tej jaszczurce uda się spotkać tam, w ciemnym lasku jakiegoś węża, który zaspokoi jej wściekłą macicę. (...) Nagle przyszło mi do głowy pytanie: Czyżby jednak był homoseksualistą ? Jasne, że jest, bo tylko w ten sposób da się wytłumaczyć, że mężczyzna może się oprzeć takiej dziewczynie.A potem zadałam sobie pytanie: A może jestem idiotką?" (Znam odpowiedź na obydwa pytania. Szczególnie na to ostatnie.)
Wreszcie przyszła pora, żeby i czytelnik odkrył prawdę o orientacji seksualnej Oriola. Trzeba Wam wiedzieć, że ta kwestia jest co najmniej tak samo ważna jak poszukiwanie skarbu templariuszy. A zatem, uwaga - czytelników wrażliwych uprasza się o czytanie z zamkniętymi oczami, nie dla pobożnych panien: "I wtedy zaszło coś nieoczekiwanego. Poczułam znajomy mi nacisk na podbrzusze.
- Oriol! - wykrzyknęłam zdumiona.
Nie odpowiedział, ale nacisk był coraz silniejszy.
- Oriol! - powtórzyłam i odsunęłam się trochę, aby zajrzeć mu w oczy.
Sytuacja przy tym tragizmie zaczynała być zabawna.
- Jak widzisz - powiedział - zaczynam odzyskiwać siły.
"Nie sądziłam, że masz tego rodzaju siły" - pomyślałam.
- Jesteś pewny? - spytałam.
- Czego?
- Że to na moją cześć.
- Absolutnie.
I na tym skończył się dialog. Przypieczętowaliśmy go pocałunkiem, zapominając o jego krwawiącej wardze o naszych zmaltretowanych ciałach, o skarbach, nawet o śmierci, która na nas czyhała poza tą jaskinią miłości. Nawet nie zwróciliśmy uwagi, że leżymy na kamieniach. (...) Robiliśmy to z pasją skumulowaną przez 14 lat czekania. Jakby to był pierwszy raz. Jakby to był ostatni raz. Bez żadnego niepokoju, bez żadnego zabezpieczenia. Nie było przed nami jutra. Ja nie jestem taka. I tego rodzaju prokreacyjne uniesienia nieczęsto mi się zdarzają. A raczej bardzo rzadko."
(zwracam uwagę na przecudną urodę dwóch ostatnich zdań... Czy jest na sali wiadro?)
Do tego są jeszcze przecudnej urody stylistycznej babole, zakładam że wynikające z tłumaczenia, jak lunatyk, zamiast wariat (dziwne, dziwne, bo językiem wyjściowym jest hiszpański), czy "wszczął rozmowę", tudzież "zaofiarował pomoc".
           Myślę, ze to może wystarczyć. Kiedy nie zmogłam "Rycerzy Królestwa" żywiłam przekonanie, że człowiek nie jest w stanie stworzyć czegoś gorszego. Myliłam się."Pierścień. Spadek po ostatnim templariuszu" jako literatura grzeszy wszystkim czym się da. Najbardziej paskudną, bardziej niż infantylną narracją pierwszoosobową. Dalej - słabiuteńką, sztampową intrygą dla kur domowych, niespotykanym drewnem w dialogach. Prezentowana wiedza historyczna jest tutaj na poziomie co najwyżej Wikipedii. Ale przynajmniej tutaj autor stara się być obiektywny (obrona króla Jaime II). Niestety na tym nie koniec. Obok autora literaturę zbrodniczo katuje przy okazji tej książki również polski wydawca - wydawnictwo Philip Wilson puszczając to bez korekty (mrowie literówek) i prawdopodobnie rzetelnej redakcji (całkowicie przypadkowa i zaskakująca interpunkcja). Na końcu wreszcie pastwi się tłumok Janina Perlin (wyżej załączone przykłady). Nie należy, oj nie należy ufać okładkowym blurbom. Piszą: "bestseller nr 1 w Hiszpanii. 18 wydań". A wydano pierwszy raz w 2004 roku. Chyba jakieś gazetowe te wydania były. Piszą nadto, że jest to "nietypowa powieść historyczna", a to przecież czysty horror! Makabra! Zbrodnia popełniona na literaturze. Ze szczególnym okrucieństwem. Ale też ze szczyptą czarnego humoru. Czarny, wisielczy humor znajduje się na samiutkim końcu w notce o autorze: "Wartki styl, poczucie humoru, wciągający rozwój akcji; nie bez powodu krytycy zaliczają Molista do grona współczesnych mistrzów w konstruowaniu intrygi." Arturo Perezie - Reverte strzeż się!
          Drogi Czytelniku - jak zobaczysz te książkę uciekaj. Podpisano: Życzliwa, która kombinuje jak by tu delikatnie dać mamie do zrozumienia, żeby bez uprzedniej konsultacji książek jej nie dawała w prezencie.


Stella



autor: Jorge Molist
tytuł: Pierścień. Spadek po ostatnim templariuszu
tytuł oryginału: El Anillo. La herencia del ultimo templario
język oryginału: hiszpański
liczba stron: 416
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2005
wydawca: Philip Wilson