Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Pierwszy śnieg" Jo Nesbø


 



           08 września 2010 r.
            Lektura pierwszych dwóch tomów trylogii "Millenium" Stiega Larssona spowodowała u mnie apriorycznie negatywne nastawienie do skandynawskiego kryminału. Dopiero Jo Nesbø, norweski autor serii kryminałów z Harrym Hole w roli głównej, zmienił ten stan rzeczy. A stało się to za sprawą "Pierwszego śniegu", który podobno został okrzyknięty najlepszą książką roku 2007 w Norwegii. Trzeba powiedzieć, że nie bez podstaw.
            W listopadzie w Oslo spadł pierwszy, jeszcze nietrwały, śnieg. I dokładnie tej samej nocy przed domem małżeństwa Beckerów pojawił się bałwan, który swoim obliczem zwrócony był nie w stronę drogi, a przeciwnie - spoglądał na dom. Kolejnej nocy znika Birte Becker - matka Jonasa i żona Filipa. Niedługo później w podobnych okolicznościach ginie Silvia Ottersen, również żona i matka. Równocześnie do jednostki policji w Oslo, gdzie pracuje jedyny w Norwegii specjalista od seryjnych morderców - komisarz Harry Hole, zostaje przeniesiona policjantka z Bergen Katrine Bratt, która jest nie tylko osobą obdarzoną wyjątkową urodą, ale również bardzo sprawnym śledczym. Za sprawą jej nieco nadgorliwych badań i dociekań, senna z reguły atmosfera policji w Oslo zmieni się nie do poznania. Okaże się bowiem, że przypadki Birte Becker i Silvii Ottersen nie były odosobnione. Od wielu lat, w tym samym okresie w roku zgłaszano zaginięcia kobiet, które łączyło ze sobą tyle, że były żonami i matkami, a niedaleko ich domostw pojawiał się śniegowy bałwan. Zdarzało się to jednak na tyle rzadko, że poprzestawano na uznaniu ich za osoby zaginione. Tym razem okazuje się to jednak niemożliwe, również ze względu na list, który otrzymał Harry Hole, podpisany "Bałwan". Komisarz Hole staje w obliczu konieczności podjęcia gry z wyrafinowanym przeciwnikiem, a jednocześnie musi się mierzyć z własnymi słabościami i problemami osobistymi.
           "Pierwszy śnieg" udowadnia, ze Skandynawowie jednak naprawdę potrafią. Potrafią pisać bardzo inteligentne, przemyślane, doskonale skonstruowane i trzymające w napięciu, bardzo klimatyczne kryminały. Stieg Larsson nie jest godzien czyścić butów Jo Nesbø.
           To, co się narzuca, to przede wszystkim wręcz podziwu godny sposób skonstruowania inteligentnej intrygi. Autor umiejętnie gubi tropy raz po raz wprowadzając w błąd tak czytelnika, jak i bohaterów. To, że bohaterowie, w tym sam Harry Hole, potrafią się mylić, bardzo dobrze wpływa na ocenę wiarygodności tego kryminału. A właśnie wiarygodność i realizm jest kolejną z rzeczy rzucających się w oczy i stanowiących o tym, że wartość "Pierwszego śniegu" w moich oczach rośnie. Karty tego kryminału są zaludnione przez postaci autentyczne, z krwi i kości. Ze swoimi słabościami, problemami, dziwactwami, podłościami. Nie ma tutaj nieznośnego ględzenia o - bo ja wiem? - ratowaniu środowiska naturalnego, czy etosie dziennikarza. A w zasadzie to można rzec, że rzeczy z tej półki, o której się napisało, jest tu akurat na tyle, aby dobrze oddawały klimat norweskiego społeczeństwa i Oslo. Słowem stanowią przyprawę zastosowaną z umiarem i w sam raz.                                                                   


           Zawsze ujmuje mnie kiedy autorowi udaje się ożywić napisane przez siebie postaci. Jo Nesbø należy do kategorii tych autorów, których wielowymiarowa wyobraźnia pozwala na takie właśnie uprawdopodobnienie psychologiczne swoich bohaterów, że stają się oni autentycznymi ludźmi. Wreszcie nie bez znaczenia jest fakt, że Jo Nesbø bardzo dużą wagę zdaje się przykładać do likwidowania wszelkich nieścisłości. Intryga, którą buduje jest doskonale przemyślana i spójna. Środki, którymi posługują się jego bohaterowie są na tyle dobrze dobrane, że czytelnik nie ma im za złe, gdy któreś z ich posunięć czy wniosków okazują się błędne, bo najprawdopodobniej sam by taki błąd popełnił. Taki zabieg zresztą czyni bardziej autentycznym samego Harry'ego Hole. To nie jest jakiś superman. To normalny facet po przejściach i ze ścigającymi go demonami. Kolejna w galerii postaci noir. Dobrze, że nie przerysowana. Bo też Hole nie jest żadną karykaturą.
           Cechą charakterystyczną przynajmniej tego z kryminałów Jo Nesbø (innych nie znam) wydaje mi się również być to, że autor nie zapomina, że nie umiejscawia akcji swojego kryminału w Stanach, a w zasadniczo spokojnej i nie znającej z praktyki pojęcia seryjnego mordercy, Norwegii. Dlatego przytomnie nie czyni z ekipy policjantów z Oslo ekspertów w takich sprawach. Bardzo prawdopodobnie brzmią w ustach kolegów Harry'ego Hole uwagi o tym, że takie rzeczy nie zdarzają się w Norwegii i że Hole widzi wszędzie wzorce potwierdzające działanie seryjnego zabójcy jedynie na skutek szkolenia w FBI jakie przeszedł. Zresztą sam Hole początkowo wcale nie wyklucza takiej opcji.
           Jak zawsze dla mnie ujmująca jest dbałość o drugi plan. Jo Nesbø nie ogranicza się do nakreślenia wyrazistą kreską jedynie postaci pierwszoplanowych, te z dalszych planów traktując po macoszemu. Przeciwnie, ofiary, ich historie i ich rodziny stają się w pewnym momencie kluczowymi elementami meandrującej fabuły i są przedstawione z odpowiednią uwagą i plastycznością. No i last but not least koniecznie trzeba wspomnieć i o warsztacie pisarskim autora. A jest tutaj co pochwalić. Przede wszystkim to, co ja sobie cenię tak wysoko, czyli umiejętność takiego opowiedzenia historii, że opowieść wciąga niemal bez reszty. Jeśli nie czytałam "Pierwszego śniegu" z wypiekami na twarzy do trzeciej nad ranem, to wyłącznie dlatego, że towarzyszyła mi niemiła świadomość konieczności porannego zrywania się do pracy. To jednak jest bez znaczenia. "Pierwszy śnieg" czyta się po prostu doskonale i ta lektura daje mnóstwo radości. Wynika to również z faktu, że Jo Nesbø snuje interesującą narrację przeplatając opowieść wycieczkami w przeszłość prezentowanych postaci, które to dygresje jednak zawsze pozostają w ścisłym związku z kierunkiem w którym podąża fabuła.
           No i nareszcie samo rozwiązanie intrygi, w sensie pobudek i motywacji Bałwana, nie robi wrażenia szczególnie wydumanego. Co więcej, jak na tego typu wyzwania, to wydaje się być całkiem prawdopodobne mimo, iż odwołuje się tutaj do znanych schematów. Ale szczególne wyróżnienie otrzymuje autor za to, że udała mu się sztuka nie lada. Otóż w pierwszym akcie wiesza czytelnikowi na ścianie w zasadzie wszystkie najważniejsze dubeltówki, które zgodnie z regułami sztuki wystrzelą w finale, ale potem tak kluczy i zwodzi, że w zasadzie o tych wiszących na kołku sztukach broni się zapomina. Chapeau bax.
           Słowem - na taki kryminał czekałam od bardzo dawna powoli tracąc już nadzieję. Coś mi się wydaje, że Jo Nesbø zagości w mojej bibliotece jeszcze nie raz. Gorąco polecam.

Stella



Tytuł: Pierwszy śnieg
Tytuł oryginalny: Snømannen
Autor: Jo Nesbø
Przekład: Iwona Zimnicka
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Cykl: Harry Hole
Format: 432s. 135×205mm
Cena: 34,90 pln
Data wydania: kwiecień 2010


W sieci, związane z tematem:
Sebastian Chosiński "Psycho Killer"
Jo Nesbø - The Official Website of Europe's New Star of Crime Fiction
Jo Nesbø's UK website