Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja zbioru opowiadań Szczepana Twardocha "Prawem wilka"




          "Prawem wilka" to zbiór zawierający cztery opowiadania autorstwa Szczepana Twardocha. Sama osoba autora stanowi dla mnie już wystarczający powód, aby przynajmniej spróbować przeczytać. Przeczytałam i w chwili rozpoczynania pisania tego tekstu mam mieszane uczucia. Cały zbiór podzielony jest nieformalnie na dwie części. Pierwsze dwa opowiadania "Bodhisattwa" i "Żywot i śmierć św. Felicjana" zrobiły na mnie zdecydowanie gorsze wrażenie niż kolejne: "Maniera tenebrosa" i "Rondo na maszynę do pisania, papier i ołówek".
          W przypadku pierwszych dwóch opowiadań mam wrażenie, że obcuję oto z przymiarkami do "Przemienienia" względnie jakiegoś innego tekstu, w którym autor zechce się rozprawić z historią najnowszą. Szczególnie uwaga ta dotyczy "Żywotu...". Obydwa teksty są, tradycyjnie, napisane bardzo dobrym, plastycznym językiem, z pomysłem, który realizowany jest z pewną dozą wigoru, jednak po wcześniejszej lekturze "Przemienienia" nie zachwycają. Co więcej, sprawiają wrażenie odcinania kuponów (a w zasadzie, trzymając się chronologii, to krótszych wprawek do późniejszego obszerniejszego dziełka). Rzecz jasna, jak to już jest w przypadku tego autora, obydwu tym opowiadaniom towarzyszy głębsza myśl, czy raczej idea, która jest bliska Szczepanowi Twardochowi. Idea Boga i jego mocy, która objawia się w różnych, często bardzo pokornych formach i przejawach. Niestety, sposobowi przekazania tej idei, czy też może złożenia pod nią swojej deklaracji, brakuje tutaj niezbędnej lekkości. Stąd w tym wymiarze pierwsze dwa opowiadania w "Prawem wilka" robią wrażenie dość topornych.
          Natomiast "Maniera..." i "Rondo..." to zupełnie inna sprawa. Przypominam sobie jak przez mgłę, że jakiś czas temu, bodajże w swoim dzienniku internetowym lub w którymś z wywiadów, Szczepan Twardoch zradził, że szczególnie interesują go "sytuacje graniczne" w życiu człowieka. Takie chwile, gdy trzeba dokonać najważniejszego z możliwych wyborów. Interesowały go postawy ludzkie wobec konieczności dokonania wyboru pomiędzy dobrem a złem. A także na ile człowiek jest w stanie zidentyfikować dobro i zło. Najważniejsze jednak, co i dlaczego to, a nie co innego, zrobi wobec kuszenia.
          "Maniera..." i "Rondo..." są włąśnie owocami tego zainteresowania, czy nawet fascynacji. To nie są łatwe teksty. Trudno jest też coś mądrego i trafnego na ich temat napisać. Widać, że są doskonale przemyślane. Lecz trudność sprawia tutaj przede wszystkim świadomość obcowania z czymś naprawdę wielkim. Nie chodzi w tej mojej myśli nawet o kwestie czysto literackie (choć tutaj nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Przeciwnie, wyjątkowy talent i pomysłowość autora widać szczególnie w "Rondzie..."). Czytając te teksty obcuje się przede wszystkim z naprawdę wielkim zagadnieniem, wielkim tematem. Cechą charakterystyczną, która czyni Szczepana Twardocha tak cennym autorem jest to, że nie boi się on zmierzyć się z tematami czy problemami tak wielkimi, tak wszechogarniającymi i ważnymi, że przytłaczającej większości innych autorów, szczególnie z tego samego co Szczepan Twardoch pokolenia, nawet nie przyjdzie do głowy spróbować. Szczepan Twardoch naprawdę nie rozmienia się na drobne chyba, że za przykład właśnie czegoś takiego uznać "Przemienienie". W każdym razie biorąc pod uwagę te dwa opowiadania, autor z całą pewnością nie rozmienia się na drobne. Nie zajmuje się bzdurami na poziomie moralnej paniki rodem z "Dużego formatu" czy "Wysokich obcasów". Podziwiam, że on potrafi o tym w ogóle pisać, i to pisać tak sugestywnie. W pryzmacie tych dwóch opowiadań nieco inaczej odbiera się także te dwa wcześniejsze, a szczególnie "Bodhisattwę". Można zaryzykować tezę, że w tym opowiadaniu Twardoch poświęcił jedną bliską sobie ideę ("skrzywienie" antykomunistyczne, że tak skrótowo to ujmę), żeby uwypuklić inną, jeszcze ważniejszą. Że liczy się też, a może przede wszystkim kto walczy, a nie tylko jego skuteczność. Liczą się pobudki, podstawy. Są cenne kiedy wyrastają z cennych wartości, kiedy wypełniają w człowieku miejsce w nim wzrastając, nie kiedy zostaną wlane z zewnątrz jak do pustego, nieświadomego naczynia. Dopiero wtedy można się sprawdzać w "sytuacji granicznej".
          "Rondo..." jest tekstem, który zasługuje na kilka osobnych zdań. Bardzo ciekawa, szkatułkowa konstrukcja, która służy zabawie autora z czytelnikiem i czytelnika z autorem. Mam wrażenie, że to mocno osobisty tekst, bo to tekst o pisaniu, nawet mimo przeciwnościom. Szczególnie mimo nim. A jednocześnie cały ten tekst jest alegorią średniowiecznego koła Fortuny. Bardzo dobry, przemyślany, niemal wycyzelowany tekst. Nawet jeśli wolę Szczepana Twardocha jako autora większych form, to jednak "Prawem wilka" jest rzeczą ciekawą, a "Maniera..." i przede wszystkim "Rondo..." to opowiadania naprawdę bardzo dobre, jeśli nie wręcz wyśmienite. Polecam i po raz kolejny powtarzam - światopoglądowo Szczepan Twardoch odpowiada mi może w tym samym stopniu co Jarosław Kaczyński i Pol Pot (przykłady przypadkowe i nie zachowujące właściwych proporcji), jednak jako literat w moich oczach zasługuje na najwyższe uznanie za odwagę aby mierzyć się z wielkimi wyzwaniami i za styl, w jakim to robi.

Stella


autor: Szczepan Twardoch
tytuł: Prawem wilka
liczba stron: 280
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2008


W sieci, związane z tematem:
Internetowy dziennik Szczepana Twardocha
Szczepan Twardoch w Wikipedii
Wywiad ze Szczepanem Twardochem w portalu "Katedra"