Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Przemienienie" Szczepana Twardocha




          Czasami, a nawet częściej niż czasami przychodzi mi nie podzielać stanowiska zajmowanego w różnych kwestiach przez Szczepana Twardocha. Co więcej, bywa, że uważam jego stanowisko za całkowicie nieakceptowalne, a sposób jego podania czasami również w moim odczuciu pozostawia troszkę do życzenia. Niemniej uważam, że to właśnie ta cecha, że Szczepan Twardoch ma naprawdę coś do powiedzenia i swoje poglądy artykułuje głośno i odważnie, czyni jego pisarstwo tak charakterystycznym i tak dobrym. Nadto Autor nie boi się poruszać zagadnień trudnych i fundamentalnych. Jego refleksje światopoglądowe dalece przekraczają poziomy refleksji obyczajowych serwowanych przez kolorowe dodatki do poczytnych gazet. W równym niemal stopniu dystansują także dużą część refleksji przemycanych w literaturze popularnej (vide np. "Pierwszy krok" Adama Przechrzty). Jednocześnie Szczepan Twardoch dał się poznać jako autor obdarzony dużym talentem. Potrafi pisać w sposób, który angażuje nie tylko intelekt i uwagę czytelnika, ale także rozgrywa jego emocje. To naprawdę bardzo dużo i pozwala wybaczyć mu pewne braki.
          Swoją ostatnią powieścią "Przemienienie" Szczepan Twardoch zajął na mojej półce pełnoprawne miejsce tuż obok Vladimira Volkoffa, a to - we właściwej kategorii - rekomendacja nie lada.
          W redakcji jednego z szanowanych pism katolickich zostają odnalezione zwłoki jej redaktora - księdza Piotra Ponińskiego. Ksiądz Poniński był duchownym nowoczesnym i otwartym. Powszechna była opinia, że ma przed sobą świetlaną przyszłość, bez względu na to, czy zdecyduje się pozostać w stanie duchownym, czy też na skutek narastającego zwątpienia, porzucić szeregi duchowieństwa. Sprawa jest poważna. Wiele wskazuje na samobójstwo, jednak z łatwościa da się obalić tę tezę. Ma się nią zająć młody i rzutki komisarz Świetlik, który na miejscu odnalezienia zwłok znajduje cyfrowy dyktafon. Słusznie podejrzewa, że Ponińskiemu udało się nagrać chwilę swojej śmierci. Nie wie jednak co jeszcze go czeka, kiedy będzie odsłuchiwał nagranie. A ono przeniesie go niemal trzydzieści lat wstecz, do Wojewódzkiego Urzędu Służby Bezpieczeństwa w Katowicach, gdzie zaszczytną służbę w szeregach Wydziału Czwartego SB (rozpracowującego polski Kościół rzymskokatolicki) rozpoczyna właśnie nie do końca jeszcze opierzony wychowanek pilchowieckiego domu dziecka Antek Szarzyński.
          "Przemienienie" to przede wszystkim doskonała powieść sensacyjna. Szczepan Twardoch jako autor prozy trzymającej w napięciu, o proweniencji thrillerowatej sprawdził się doskonale, nawet jeśli nie tyle za sprawą zawiłości samej fabuły i nieprzewidywalnych zwrotów akcji, co za sprawą biegłości pisarskiej i przede wszystkim umiejętności wykreowania właściwego klimatu. Klimat jest właśnie tym, co - moim zdaniem - wyróżnia "Przemienienie" spośród innych powieści tego gatunku i walnie przyczynia się do mojej jak najlepszej (mimo pewnych niedociągnięć, o czym niżej) opinii o tej książce. A jest to klimat obiecujący, niesztampowy, bo przesycony lekką nutką dekadencji. W tle śpiewa Patti Smith i The Clash. Czasem słychać także The Doors. W kinie dają "Zagadkę nieśmiertelności". Na ten klimat składa się również postać głównego bohatera - Antka Szarzyńskiego. Otóż Szczepan Twardoch zmierzył się w tym przypadku z zadaniem zaprezentowania psychopaty. Ale bieżę uspokoić tych, którzy obawiają się zderzenia ze sztampą z amerykańskich filmów. Bynajmniej. Psychopatia Szarzyńskiego Szczepanowi Twardochowi naprawdę się udała, nie wykracza ponad rzetelne wypełnienie ram fachowego, psychologicznego schematu psychopatii. Dodajmy od razu, że wypełnienie bardzo, naprawdę bardzo wdzięczne, plastyczne, soczyste. Gdybym jednak sama musiała podjąć się dzieła zaprezentowania osobowości psychopatycznej od wewnątrz, to przypuszczam, że zrobiłabym to może troszeczkę inaczej, troszeńkę bardziej "miękko", nieco bliżej wzorca przeciętnego, szarego człowieka. Słowem tak, że usiłowałabym osiągnąć efekt większej jeszcze sympatii dla tej postaci. Taka lekka perwersja. To jednak uwaga uboczna, do pominięcia. Niestety nie sposób moim zdaniem pominać finalnego - nomen omen - przemienienia Antka Szarzyńskiego. Moim zdaniem niestety to jest element, który wręcz rujnuje (tak, zdaję sobie sprawę, że to prawdopodobnie zbyt mocne określenie) starannie wypracowane przez autora wcześniej emploi Szarzyńskiego jako osoby o silnym rysie psychopatycznym. Uważam, że nie jest możliwa taka jak zaprezentowana reakcja rasowego psychopaty. Tego - podkreślam - autentycznego, nie rodem z amerykańskich filmów. Ta reakcja nie wypełniała warunku korzyści własnej. Nie opłacała się. Dlatego w nią nie wierzę. Niemniej nie niweczy uroku tej powieści. Niestety Szczepan Twardoch jest pisarzem niecierpliwym. Urok, biegłość stylu i kreacji klimatu pozostaje niezmienny, niemniej jednak wyraźne jest dla mnie, że autorowi już się bardzo spieszy do końca. Już zaczyna pędzić na złamanie karku, byle szybciej podomykać wątki. Szkoda, wielka szkoda bo moim zdaniem z tego klimatu dało się wygrać jeszcze co najmniej kilka smakowitych półcieni i akcentów. Niemniej nawet ta doza dziegciu nie czyni miodu jakim jest "Przemienienie" dużo mniej słodkim. To doskonale napisana i skomponowana powieść sensacyjna. Nie brakuje tu ani napięcia, ani emocji, ani nawet lekkiego humoru. Co prawda trzon fabularny okazał się dla mnie przewidywalny a podbudowa konceptualna sprawiła na mnie wrażenie nieco niejasnej, jeśli nie bełkotliwej, ale nie zraziło mnie to w obliczu biegłości warsztatowej autora.
          "Przemienienie" to naprawdę doskonała pozycja, choć - podobnie jak w przypadku "Epifanii wikarego Trzaski" nie idealna. Olbrzymie znaczenie ma, że powieść "się czyta", wciąga i uwodzi. Te cechy są dla mnie dalece ważniejsze niż wspomniane wyżej braki, które można w "Przemienieniu" wyszukać. Szczepan Twardoch po raz kolejny pokazał, że ma wielki talent pisarski. Potrafi pisać jak mało kto i angażuje się w to, o czym pisze. To zaangażowanie właśnie jest moim zdaniem bardzo cenne, nawet jeśli w pewnych aspektach może powodować brak niezbędnego dystansu. Przedkładam jednak w tym przypadku efekty tego zaangażowania, nad skutki braku zdystansowania.
          Z luźnych uwag, jakie mi się nasuwają wspomnę jeszcze o tym, że wszystko wskazuje, iż Szczepan Twardoch bardzo rzetelnie przygotował się do napisania "Przemienienia". Poświęcił czas i energię na możliwie wnikliwe zaznajomienie się ze stylem pracy w Służbie Bezpieczeństwa, językiem jakim posługiwali się jego funkcjonariusze (np."fosa", choć nie tylko), metodami jakie stosowali (co szczególnie interesujące). Daje również wyraz swojej - wydaje się - gruntownej znajomości rzeczy jeśli chodzi o kwestie związane z bronią palną. Nic dziwnego, to w końcu jeden z "koników" autora. Całość składa się na przynajmniej sprawiającą wrażenie naprawdę rzetelnej podbudowy.
          Chwali się też autorowi sumienne podejście do postaći drugoplanowych, któe potraktowane są z należytą uwagą i posiadają indywidualne, charakterystyczne rysy.
          Co do nowego Wydawnictwa Dębogóra, to książka wydana jest przyzwoicie, choć są to jednak dolne rejestry w skali przyzwoitości. Szczególnie jeśli o stronę edytorską chodzi razi słabej jakości papier i brak rzetelnej korekty, który zaowocował kilkoma literówkami. Jednak niestety biorąc pod uwagę cenę (29,99 zł) ta klasa edytorska nie wytrzymuje porównania ze zbliżonym cenowo "Gościem papieża" Vladimira Volkoffa, obok którego na półkę trafia. Niemniej "Przemienienie" to pozycja, która ze wszech miar zasługuje na gorące polecenie. Ze swej strony mogę jedynie dodać, że nie przypominam sobie już kiedy ostatnio jakiejś powieści udało się przytrzymać mnie do 2:00 w nocy. Bardzo polecam.

Stella

Autor: Szczepan Twardoch
Tytuł: Przemienienie
Wydawca: Wydawnictwo Dębogóra
Data wydania: 2008


W sieci, związane z tematem:
Recenzja mikropowieści Szczepana Twardocha "Epifania wikarego Trzaski" - Stella
Recenzja powieści "Gość papieża" Vladimira Volkoffa - Stella
Internetowy dziennik Szczepana Twardocha
Szczepan Twardoch w Wikipedii
Wywiad ze Szczepanem Twardochem w portalu "Katedra"
"Krasnoludki kontra Jezus, czyli epifanie w literaturze" - Pierwsza z cyklu rozmów o książkach. Do dyskusji zapraszają: Dukaj, Orbitowski, Szostak