Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach
Recenzja zbioru opowiadań "Wigilijne Psy" Łukasza Orbitowskiego popełniona przez Stasia Zawadzkiego na "gościnnych występach":


 


            O zbiorku opowiadań "Wigilijne psy" Łukasza Orbitowskiego słyszałem kilka pochlebnych recenzji, jednak nie miałem okazji zapoznać się ani z tą książką, ani z żadnym innym dziełem tegoż autora. Dlatego pewnego ciepłego lipcowego dnia roku pańskiego 2006 pełen ciekawości wgłębiłem się w lekturę opowiadań.
           "Pożeglować do Sarancjum" niewinnie stało na półce, kiedy rozpocząłem czytanie "Serca kolei", niewinnie rozpoczynającego się opowiadania o niezwyczajnym pociągu (zwanym w opowiadaniu potocznie "kiblem"). Kiedy zacząłem czytać "Autostradę" wiedziałem już, że Kay będzie musiał poczekać pokornie na swoją kolej.
            Opowiadania mają kilka cech wspólnych, każde jedno dzieje się na prowincji - nawet jeśli akcja dzieje się w pięknym mieście Krakowie, to atmosferę niezwykłej zaściankowości czuć na kilometr. Dość podobni są również bohaterowie - osoby młode i nieświadome jakiegokolwiek niebezpieczeństwa, osoby które próbują jakoś wiązać koniec z końcem albo oszukując na Allegro, albo rozprowadzając lipne Biblie lub handlując sterydami. Ci sami ludzie próbują jakoś sobie poradzić z wchodzeniem w dorosłe życie, z przejściem z etapu beztroskiego chłopca do odpowiedzialnego mężczyzny. Tylko że to się nie udaje...
            Nie udaje się, bo trafiają do nawiedzonego bloku zamieszkałego przez meneli, bo trafiają do opuszczonej, nawiedzanej przez świętą wioski, bo kiedyś porwało ich "UFO", bo świat ma się skończyć za dni parę. Autor pokazuje, jak ich starania wejścia w dorosłość odwracają się przeciwko nim, jak pogrążają się coraz bardziej w otchłani strachu i niepewności, jak tracą to, na czym zależało im najbardziej.
            Książka w pewnym sensie pokazuje także kruchość naszej cywilizacji, naszej kultury - bohaterowie są dość często ludźmi związanymi z literaturą, sztuką, nauką - nie ratuje to ich przed popadnięciem w obłęd strachu i niepewności. Najciekawszym chyba aspektem jest pokazanie, że nie zawsze to stwory o tysiącach macek chcą nam zniszczyć życie. Że dość często piekło to są inni ludzie. Że piekłem jesteśmy my sami i nikt lepiej od nas nie potrafi zepsuć życia...

Staszek gościnnie :)


autor: Łukasz Orbitowski
tytuł: Wigilijne Psy
miejsce wydania: Gliwice
rok wydania: 2005
wydawca: Helion


W sieci, związane z tematem:
Strona oficjalna Łukasza Orbitowskiego
O pisarzu w WIKI
Wywiad z Łukaszem Orbitowskim
E - recenzje zbioru opowiadań
Strona domowa autora recenzji Stasia "Hedi" Zawadzkiego