Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Rycerze Królestwa" Davida Camusa:



            Zostałam pokonana. Przegrałam heroiczną walkę. Oto znoszą mnie na tarczy. Pokonała mnie książka autorstwa Davida Camusa "Rycerze Królestwa"
            W bitwie pod Hattin zostaje pokonana przez wojska Saladyna niezwyciężona do tej pory armia krzyżowców. Rycerze zakonni pomordowani, albo wzięci do niewoli, a święta relikwia - czyli Prawdziwy Krzyż - pojmana przez niewiernych. Taki jest historyczny punkt wyjściowy dla tej powieści. Jednym z rycerzy wziętych do niewoli jest brat Morgennes, który staje się naszym głównym bohaterem. Sęk w tym, że po przebrnięciu z olbrzymim trudem przez jakieś 3/4 tego "dzieła" nadal nie wiem dlaczego nim jest.
            Moi Najdrożsi, tak beznadziejnie skonstruowanej postaci jak Morgennes nie oglądałam dawno. Daaaaaaawno. Ale na tym nie koniec, o nie! Morgennes nie jest jedyną beznadziejnie skonstruowaną postacią na kartach tej powieści. Po prawdzie to nie ma tu chyba żadnej dobrze skonstruowanej postaci. Chyba że jakaś bździna w piaskowej nawałnicy gdzieś na trzecim planie. Beznadziejna jest Kasjopeja, o której wiemy, że jest ucieleśnieniem świętego Graala, ziszczeniem męskich marzeń i snów, kobietą wścielke piękną, seksowną, inteligentną, zmysłową, dumną etc., etc.. Tylko ni cholery nie wiemy jaki to element niedostępny innym kobietom pojawiającym się na kartach tej powieści taką ją czyni. Na dodatek w pewnym momencie ten kwiat rodu niewieściego chce odejść gdzieś w siną dal z Morgennesem (chyba do Francji?) i tu to już naprawdę Bóg jeden raczy wiedzieć dlaczego. No naprawdę nie wiadomo skąd w jej ślicznej główce się zrodziło takie planiszcze. Ani go nie zna specjalnie dobrze, ani z nim na temat przyszłości nigdy nie rozmawiała, nic. Może być, że ją fascynuje, ale dlaczego? Pozostaje to dla mnie nieodgadnioną tajemnicą.
            Jeśli chodzi o intrygę, to polega ona na tym, że Prawdziwy Krzyż został ujęty przez niewiernych i koniecznie trzeba tę świętą relikwię odzyskać. Papież przy tej okazji organizuje zawody pomiędzy dwoma rycerskimi zakonami: Templariuszami (których nie lubimy bo są okrutni, porywczy i krwiożerczy) i Joannitami (których lubimy, bo Morgennes był jednym z nich) - ten, który odzyska relikwię nie zostanie zlikwidowany. Joannici z misją odzyskania Krzyża wysyłają potajemnie Morgennesa, który zdążył już przeżyć niewolę u Saladyna (dzięki temu, że obłudnie - albo i ze szczerego serca, tego nie wiemy :], przyjął wiarę w Proroka), zostać kupiony na targu niewolników przez byłego handlarza relikwiami - Massadę i jego żonę - Femię. Po drodze spotkał tę perłę w koronie jeśli chodzi o niewiasty - Kasjopeję (która zdążyłą w międzyczasie zostać pojmana i wielokrotnie zgwałcona, a jakże) i poznał Tarika al Naziza (czy jakoś tak) - kuzyna (czy coś tak) Saladyna i szefa jego szpiegów (czy coś w tym stylu). Oczywiście okazuje się, że "Prawdziwych Krzyży" jest co niemiara. Cóż za niespodziewany zwrot akcji ! W ostateczności to byłoby to jeszcze do zniesienia. Jednakowoż, moi Mili Państwo, trzeba Wam wiedzieć, że pieprznęłam tym w cholerę kiedy intryga zapędziła się w zagajniki i ruczaje należące do ... Amazonek. Otóż Amazonki mają swoje państwo - trzeba Wam wiedzieć - w Oazie Ręki, która jest ostatnią pozostałością po prawdziwym Raju, jak wieść niesie. Tym Raju, gdzie żył Adam z Ewą - tak, tak. Obecnie żyją tam Amazonki pod wodzą Zenobii. Amazonki znają wiele pożytecznych przepisów. W tym przepis na miksturę z ziół i zmiażdżonego ciała młodego chłopca, która spowalnia rozwój trądu, inną miksturę zapewniającą żywot niemalże wieczny i wieczną młodość i przepis na puree z białych daktyli. Wreszcie znają też miksturę, która utrzymuje przy życiu mieszkającego z nimi Wilhelma z Tyru - opiekuna Baldwina IV, mentora biskupa Jerozolimy Jozjasza, o którym powszechnie wiadomo, że ów święty człowiek zmarł. Okazuje się jednak, że wcale nie zmarł, lecz został otruty a potem wyratowany antidotum zmajstrowanym przez Amazonki. Problem w tym, że musi je przyjmować codziennie, bo jak nie to kojfnie biedaczyna. No ale za to efektem ubocznym tej mikstury jest, że się nie starzeje. Żeby było jeszcze bardziej kolorowo, to Amazonki nie lubią mężczyzn nomen omen zajadle. Wykorzystują ich przedmiotowo do celów prokreacyjnych po czym kastrują delikwenta własnymi zębami (sic!) i porzucają na pustyni. Ach, zapomniałabym. W jakiejś chyba katedrze Amazonek rośnie drzewo pochodzące bezpośrednio od drzewa wiadomości złego i dobrego. Nie zdzierżyłam. Poddałam się. Nie wiem jak to się ma skończyć. Nie chcę wiedzieć. Do tego jakiś bełkot, który być może miał robić za charakterystykę stanu ducha bohatera? Nie wiem... Bohater też nic nie wie, bo onegdaj dostał w łeb i ma zaniki pamięci. Wszystko to jest podane drewnianym językiem, co uwidacznie się szczególnie w dialogach. Bez-na-dzie-ja. Jedyny element, który być może zasługuje na pochwałę, to ewentualnie strona historyczna. Niestety, tutaj również poległam. Ale to już z własnej winy. Po prostu nie znam na tyle historii Królestwa Jerozolimy aby móc to ocenić. A teraz odezwa: na Boga, kto żyw niech tego NIE CZYTA. David Camus "Rycerze Królestwa". Nawet linków powiązanych z tematem nie chce mi się wyszukiwać :]

Stella

autor: David Camus
tytuł: Rycerze Królestwa
tytuł oryginału: Les Chevaliers du Royaume
język oryginału: francuski
liczba stron: 413
miejsce wydania: Chorzów
rok wydania: 2005
wydawca: Videograf II