Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Ulica marzeń 31" Lisy Jewell


 



           23 lipca 2011 r.
           Lektura "Ulicy marzeń 31" autorstwa Lisy Jewell przekonuje dobitnie, że tak jak Lisa Jewell z całą pewnością nie jest Robertem McLiamem Wilsonem, tak "Ulica marzeń 31" nawet nie stała w pobliżu "Eureka Street" ("Ulica marzycieli") a zbieżność tytułów jest doprawdy jedynie przypadkowa.
           "Ulica marzeń 31" to opowieść o lokatorach zamieszkujących jeden z londyńskich domów, od dość ekscentrycznych ozdób na jego fasadzie nazywany Domem Pawia oraz o jego równie co te ozdoby dziwnym i ekscentrycznym właścicielu. Jest nim niespełniony poeta, niespełna 40-to letni Toby Dobbs, którego jedynym majątkiem jest właśnie Dom Pawia. Nieprzyjemne wydarzenia z przeszłości (całkowicie nieudana relacja z ojcem, równie nieudane małżeństwo, które rozleciało się po zaledwie trzech tygodniach) uczyniły zeń zapuszczonego dziwaka - odludka, który jest w stanie unikać ludzi nawet we własnym, zatłoczonym domu. Domu, który oprócz niego zajmuje galeria postaci, które w zamierzeniu autorki miały zapewne być nieprzeciętnymi indywiduami. I tak mamy pośród nich Gusa - samotnego, stetryczałego geja, który zajmuje pokój ze swoim równie wiekowym kotem Borisem i ciągnie za sobą raczej niespecjalnie udane życie. Jest też Con, dziewiętnastolatek, który marzy o tym, by zarobić na kurs pilotażu, mieszkający w innym z pokojów Domu Pawia wraz z matką - Melindą, która ma tę przypadłość, że gdy tylko pozna kolejnego faceta, to natychmiast dostaje małpiego rozumu i porzuca swojego syna nie dbając o to, co może się z nim stać. Tak właśnie, po okresie dwutygodniowej bezdomności, Con trafił pod skrzydła Toby'ego zanim po zakończeniu nieudanego związku dołączyła do niego również Melinda. Jest Ruby - 31-no letnia niespecjalnie udana piosenkarka i autorka tekstów, która mocno pogubiła się w swoim życiu. No i jest wreszcie Joanne Fisch - drobna aktorka powoli zbliżająca się do granicy wieku średniego, uwielbiająca różne stroje i zmiany wyglądu, która ciągle zachowuje się tak, jakby przed kimś uciekała. Po drugiej stronie ulicy mieszkanie wynajmuje para mieszana - Leah Pilgrim i jej chłopak hinduskiego pochodzenia Amithrab. Leah jest osobą otwartą na innych i dlatego bardzo lubi obserwować mieszkańców domu z naprzeciwka i wyobrażać sobie ich historie. Los sprawi, że już wkrótce będzie musiała pomóc Toby'emu w odkryciu tajemnic jego lokatorów.
           Ogólnie biorąc "Ulica marzeń 31" okazała się lekturą dość mdłą, mało wyraźną, dlatego też dość trudno mi cokolwiek na jej temat powiedzieć. Z pewnością nie pobudziła mnie do niczego. Ani nie wzbudziła we mnie żadnych poważniejszych emocji. Ot papierowa papka, bez jakichkolwiek godnych odnotowania "wartości odżywczych". Przeczytałam, bo skoro zaczęłam, to dobrze było skończyć. Ale też właśnie najwięcej zadowolenia i ulgi przyniosło mi to, że udało mi się tę książkę zamknąć i teraz z czystym sumieniem, a do tego bez najmniejszego trudu, mogę o niej zapomnieć. I ogółem przewiduję, że zapomnienie (całkowite, kompletne i ostateczne) przyjdzie bardzo szybko.
           Było, minęło i chwała Bogu. Następny proszę.

Stella
Tytuł: Ulica marzeń 31
Tytuł oryginału: 31 Dream Street
Autor: Lisa Jewell
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Liczba stron: 412
Numer wydania: I
Data premiery:2009-09-08
Tłumaczenie: Anna Mackiewicz
Język wydania: polski
Oprawa: Miękka


W sieci, związane z tematem:
Strona oficjalna autorki