Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Ulica marzycieli" Roberta McLiama Wilsona.





         Robert McLiam Wilson nie jest szczególnie płodnym autorem nad czym szczerze ubolewam. Bowiem jego "Ulica marzycieli" od dawna zajmuje stosownie wysoką pozycję w rankingu moich ulubionych powieści ever. Jak w każdym tego rodzaju przypadku mam dość duży kłopot, aby coś o niej napisać. Zbyt dużo emocji, aby próba ich wyartykułowania miała realne szanse powodzenia.
         "Ulica marzycieli" ("Eureka Street") to nie jest opowieść o paczce kumplujących się ze sobą trzydziestolatków żyjących w Belfaście w początku lat 90-tych. A przynajmniej nie jedynie. Przede wszystkim "Ulica marzycieli" to - zgodnie z pierwszym zdaniem powieści, które stanowi jednocześnie jej motto i klucz interpretacyjny każdego człowieka - opowieść o miłości. O wiecznie niezaspokojonej potrzebie miłości Jake'a Jacksona, o jego relacjach z jego kotem, w których miłość wbrew pozorom też odgrywa swoją rolę, o miłości Miśka Lurgana, który ku swojemu niepomiernemu zaskoczeniu odkrywa, że jest zdolny pomieścić w swoim sercu nie tylko Max, ale także miłość ojcowską, a nawet prawdziwe uczucie do matki (sic!). Przede wszystkim jednak "Ulica marzycieli" to opowieść o miłości do Belfastu i Belfastczyków. I to jest piękna opowieść. O czułości, cieple, które daje tylko dom, choćby był taki, w którym niemal codziennie wybuchają bomby, ktoś zostaje skatowany albo postrzelony. To ciągle jest dom, który się kocha mimo wszystkich jego absurdów. Robert McLiam Wilson potrafi o tej miłości pisać jak nikt inny. Jego narracja ma urok współczesnej gawędy. Wilson jest czuły i ironiczny. W jego opowieści jest sarkazm i sympatia. Jest swoista sielanka i najprawdziwsza potworność. Jest cudowny, oczyszczający, autoironiczny humor i są obrazy budzące autentyczną grozę. Czytając "Ulicę marzycieli" śmiałam się w głos przeżywając Miśkowe wzloty (i jego na nie reakcje) oraz komentarze Jake'a. Parę stron potem płakałam kiedy czytałam o bombie w garmażerii przy Fountain Street. Nie wstydzę się publicznie przyznać do żadnej z tych reakcji.



         Wszystkie opowiadania traktują w gruncie rzeczy o miłości.



         "Ulica marzycieli" to magiczna opowieść, a trudno magię opisać słowami, trzeba ją przeżyć. Obowiązkowo.

Stella

autor: Robert McLiam Wilson
tytuł: Ulica marzycieli
tytuł oryginału: Eureka Street
język oryginału: angielski
liczba stron: 404
miejsce wydania: Katowice
rok wydania: 2005
wydawca: Książnica


W sieci, związane z tematem:
Strona oficjalna serialu telewizyjnego BBC2 na motywach powieści "Ulica marzycieli"
Strona adaptacji radiowej radia BBC NI
Robert McLiam Wilson w Sosnowcu i Katowicach - reportaż
Pisarz w serwisie Literature Map
Spots on "Eureka Street" by Robert McLiam Wilson
"Eureka Street: A Novel of Ireland Like No Other" w "Google Books"
"Tales of love and sects:Eureka Street by Robert McLiam Wilson" - tekst z The Observer
Rozmowa z Robertem McLiamem Wilsonem
Czat z Robertem McLiamem Wilsonem na WP.PL
Robert McLiam Wilson na stronach Irish Writers Online
Oficjalna strona miasta Belfast
Belfast w obiektywie

Catty, kot który jest właścielem Roberta McLiama Wilsona: