Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Wirtuoz zbrodni" Chelsea Cain


 



           02 listopada 2010 r.
           Zaskoczenia są dobre jedynie wtedy, kiedy są to pozytywne zaskoczenia. Oczywiście, jak wszystko co dobre, pozytywne zaskoczenia trafiają się rzadko, a nawet ekstremalnie rzadko. Tym bardziej kiedy już się jakieś trafi, to przyjemne wrażenie jest tym silniejsze. A piszę sobie o tym wszystkim dlatego, że tym razem, dla odmiany, biblioteka miejska w B. uraczyła mnie taką właśnie przyjemną niespodzianką w postaci "Wirtuoza zbrodni" Chelsea Cain. Pierwsze słyszysz? Ja też. I nawet nie przeszkadza mi za bardzo, że jest to druga, środkowa część trylogii, czyli zaczynam całkowicie od "dupy strony".
           Archie Sheridan jest detektywem policyjnym. To facet w średnim wieku, zawodowo wysoko ceniony, rodzinnie ojciec dwójki dzieci w wieku szkolnym, pozostający aktualnie w dziwnej separacji z żoną - Debbie. Dziwnej (przynajmniej jak na warunki amerykańskie) bo ciągle mieszkają wszyscy pod jednym dachem tworząc, przynajmniej pozornie w pełni funkcjonującą rodzinę. Jednak detektyw Sheridan ma za sobą prawdziwie traumatyczne przejścia, które przypadły mu w udziale za sprawą nieuchwytnego, bardzo brutalnego seryjnego mordercy, którego tropił przez dziesięć lat. Szacunkowa ilość ofiar to aż dwieście osób - różnych, mężczyzn, kobiet, dzieci, to bez znaczenia. Za sprawą swoistej biegłości nadano mu przydomek "Wirtuoz zbrodni", a okazała się tym mordercą kobieta zachwycającej urody i wielkiej charyzmy - Gretchen Lowell. Kiedy rozgrywa się akcja "Wirtuoza zbrodni" Gretchen Lowell jest już osadzona w więzieniu, gdzie odbywa wyrok dożywotniego pozbawienia wolności, który jest efektem zgniłego kompromisu pomiędzy nią a prokuraturą. Zgodnie z jego warunkami Gretchen zgodziła się sukcesywnie ujawniać miejsca ukrycia kolejnych zwłok, jednak pod warunkiem, że rozmawiać będzie wyłącznie z Archiem Sheridanem. On sam był jej ostatnią ofiarą. Gretchen porwała go i przez dziesięć dni poddawała bestialskim, wymyślnym torturom, które odbiły się dotkliwie na jego zdrowiu, tak fizycznym, jak i psychicznym. Tymczasem w Forest Park w Portland, gdzie mieszka i pracuje Archie zostają odnalezione zwłoki trzech osób, a jednocześnie w paskudnym wypadku samochodowym ginie reporter lokalnego dziennika - Jefferson Parker i powszechnie uwielbiany senator Scheer, który miał się stać bohaterem skandalizującego artykułu autorstwa podwładnej i protegowanej Parkera - Susan Ward. Przygotowywany przez nią artykuł ujawniał kulisy romansu senatora z zaledwie czternastoletnią wówczas opiekunką do jego dzieci, której milczenie następnie sowicie opłacał przez kolejne 15 lat. Informacja o nagłej śmierci senatora jest tak elektryzująca, że przysłania na pewien czas wszelkie inne, w tym i na moment tą, że podczas transportu do innego zakładu karnego Gretchen Lowell uciekła zabijając strażniczkę i porywając jej partnera. Ale Gretchen nie daje o sobie zapomnieć prasie, natychmiast zagrażając dzieciom Sheridana i dążąc do kolejnego spotkania z detektywem.
           Chelsea Cain jest autorką świadomą. Doskonale przede wszystkim zdaje sobie sprawę, że w 2008 r., kiedy ukazywał się jej thriller, nie można już sobie było pozwolić na oczywistą popelinę, jeśli poważnie myślało się o sprzedaniu książki jakiemuś wydawcy. Liczyło się zarówno wykonanie, jak i pomysł. Przy czym może nawet niekoniecznie pomysł na szczególnie zawiłą fabułę, ale na pewno jakiś chwyt, znak rozpoznawczy. Coś, co przykuje uwagę czytelnika. I trzeba przyznać, że Chelsea Cain udało się coś takiego wymyślić.
           Fabuła w "Wirtuozie zbrodni" nie należy być może do ekstraligi w swoim gatunku, choć z drugiej strony olbrzymich zarzutów w stosunku do niej nie mam. Jasne - nie uniknęła autorka nieścisłości i nieprzekonującego cokolwiek, rozwiązania wątku związanego z osobą senatora Scheera. Nie to jednak jest tym znakiem rozpoznawczym, o którym pisałam i to nie fabuła ma sprawiać, że chętnie sięgnie się i po dalsze tomy z serii. Nie jest to również wykonanie, choć i tutaj koniecznie należy napisać, że nie ma w zasadzie większych zarzutów. Przeciwnie, powieść napisana jest wartkim, płynnym i naturalnym językiem, co sprawia, że czyta się bardzo przyjemnie, bez przestojów. Nawet przytrafiły się może ze dwa fragmenty o zabarwieniu humorystycznym, które nie były żenujące.
           Jednak to, co stanowi prawdziwą wartość "Wirtuoza zbrodni" (i jak można domniemywać, całej trylogii) to sposób wykreowania więzi łączącej Archiego Sheridana i Gretchen Lowell. A jest to więź mocno niepokojąca, perwersyjna i sadystyczna. Archie jest zakochany w swojej oprawczyni i jest to uczucie o wielkiej sile. Więź, która ich łączy jest chora, wykoślawiona i bardzo głęboka, a określenie "perwersyjna" samo ciśnie się na usta. Siłą rzeczy wytwarza się tu klimat, który jest tak gęsty i intrygujący, że naprawdę nie sposób się od lektury oderwać. To może nie studium, ale przynajmniej wykorzystanie pewnego obyczajowego tabu stanowi o tym, że ta powieść jest tak intrygująca. I na tym polega jej sukces. Ponadto Chelsea Cain nie ugina się przed polityczną poprawnością. Gdyby tak było, to bardzo piękna i bardzo zła kobieta - Gretchen Lowell, nie miałaby na dłuższą metę szans w walce o względy porządnego faceta - Archiego Sheridana, z matką jego dzieci. Tymczasem Ch. Cain odważnie pokazuje, że Gretchen pomogła Archiemu odkryć ciemną stronę jego natury na tyle skutecznie, że zawładnęła jego myślami i sercem bez reszty i to ona jest górą. Po prawdzie nie można być pewnym nawet tego, że Sheridan przedłożyłby dobro własnych dzieci ponad możliwość chorobliwego kontaktu z Gretchen. I to wszystko bardzo dobrze zrobiło tej powieści. Gdyby nie było w niej tej odrobiny perwersji, tego krótkiego zajrzenia na ciemną stronę natury, "Wirtuoz zbrodni" byłby prawdopodobnie kolejnym z setek tysięcy podobnych jak dwie krople wody thrillerów, które według okładkowych opisów nieodmiennie plasują się na najwyższych listach bestsellerów jakiejś bliżej nieznanej amerykańskiej gazety. Tymczasem autorce udało się stworzyć, chociaż we fragmentach, klimat tak charakterystyczny i esencjonalny, że z dużą przyjemnością sięgnęłabym po dalsze tomy cyklu. Nawet znając już twisty z pierwszego tomu.
           Ku mojemu niesłabnącemu zaskoczeniu stwierdzam, że polecam tę lekturę, jako intrygującą rozrywkę, do tego na tyle inteligentną, że z czystym sumieniem mogę stwierdzić, iż czytywało się dużo głupsze.

Stella
Tytuł: Wirtuoz zbrodni
Tytuł oryginalny: Sweetheart
Autor: Chelsea Cain
Przekład: Michał Juszkiewicz
Wydawca: Prószyński i S-ka
Cykl: Archie i Gretchen
Data wydania: listopad 2008


W sieci, związane z tematem:
Polska strona na witrynie wydawcy
Chelsea Cain - strona oficjalna