Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Wybawiciel" Jo Nesbø




           11 grudnia 2010 r.
           Kolejna porcja w uderzeniowej dawce Jo Nesbbø jaką przyjmuję od paru tygodni to "Wybawiciel", i przyznaję, że rozpoczynając lekturę zauważyłam u siebie pierwsze symptomy pewnego przesytu.
           W okresie przedświątecznym w Oslo zwiększa się aktywność żołnierzy Armii Zbawienia, jak również polityków i innych postaci życia publicznego, które w tym czasie są bardzo chętne do ogrzania się w ciepełku prac charytatywnych, jakie Armia Zbawienia świadczy na rzecz potrzebujących, w szczególności biednych, uchodźców i narkomanów. Stąd przeróżne koncerty charytatywne, bale i wizyty premierów. Podczas jednej z tego typu okazji - ulicznego koncertu charytatywnego - zostaje na oczach wielu ludzi i obiektywów kamer i aparatów fotograficznych prasy patronackiej dla akcji zbierania funduszy na potrzeby Armii Zbawienia, zastrzelony jeden z szeregowych żołnierzy Armii - Robert Karlsen. Pomimo potencjalnego tłumu świadków policja napotyka niespodziewane przeszkody w ustaleniu osoby sprawcy. Co więcej, nie sposób dojść jego tożsamości również na podstawie licznych zdjęć z imprezy. Te, na których najprawdopodobniej ujęto jego sylwetkę, zdają się jednak prezentować dwie różne osoby. Tego samego zdania jest Beate Lonn, niedościgniona specjalistka od rozpoznawania wizerunków. Tymczasem, następnego dnia ktoś podejmuje próbę uśmiercenia w taki sam sposób również brata Roberta Karlsena - Jona, który w odróżnieniu od Roberta jest jednym z najbardziej obiecujących i najszybciej pnących się po szczeblach kariery w Armii Zbawienia jej młodych wiekiem oficerów. Prowadzący sprawę pod kierownictwem nowego szefa, Gunnara Hagena (bowiem jego poprzednik na tym stanowisku Bjarne Moller wreszcie zdecydował się zrealizować swój plan i przeniósł się do deszczowego Bergen) Harry Hole z czasem dochodzi do przekonania, że bynajmniej nie bez znaczenia w sprawie jest fakt, że bracia byli do siebie wyraźnie podobni (choć nie byli bliźniakami). Tym bardziej, że feralnego dnia to właśnie Jon miał pełnić dyżur, który wziął za niego brat. W tle pojawia się jeszcze wątek dziewczyny, o względy której bracia rywalizowali, ale także inne kwestie, zdecydowanie mniej romantyczne, które doskonale nadają się na motyw zlecenia zbrodni. Tym sposobem, w okresie szczególnie mroźnego adwentu, Harry Hole staje w obliczu konieczności zmagania się z kolejnym medialnym zabójstwem, kolejnym swoim ciągiem alkoholowym, a na domiar wszystkiego zupełnie niespotykanym zachowaniem Bjarnego Mollera - ex szefa i wciąż aktualnego przyjaciela.
           Przesyt, od wspomnienia o którym się zaczęło, ma chyba związek z dość wyraźnym, wręcz natarczywym podrzucaniem czytelnikowi różnych motywów zbrodni, co ma miejsce już od samego początku. Jednak trzeba wyraźnie powiedzieć, że po przetrwaniu tego początkowego okresu "Wybawiciel" okazuje się kolejnym doskonałym, klimatycznym i nieprawdopodobnie przemyślanym kryminałem. Rozwiązanie intrygi, wbrew pozorom, jest naprawdę zaskakujące i to nie tylko jeśli chodzi o główną zagadkę kryminalną w tej powieści. Chyba jeszcze większe wrażenie robi rozwiązanie wątku pobocznego, bo jest to coś, czego jako czytelnik naprawdę żadną miarą się nie spodziewałam. Napiszę jedynie, że bardzo się cieszę, że to inny tom serii wpadł w moje ręce jako pierwszy.
           Co czyni powieści Jo Nesbø tak wyjątkowymi, to chyba ta szczególna ich cecha, że mimo iż przeczytawszy ze dwie, rozpoznaje się pewien schemat, to jednak jego przyłożenie do dalszych tomów serii bynajmniej nie gwarantuje osiągnięcia sukcesu w przewidywaniu rozwiązania zagadki . Tym samym każda z powieści w cyklu potrafi utrzymać zainteresowanie czytelnika w dużym napięciu, pomimo stosowania przez Nesbø podobnych zagrywek. A zatem kolejne niepowodzenia Holego w chyba już jedynie udawanej walce z alkoholizmem, kolejne zawirowania na gruncie zawodowym, no i kolejne zamieszanie w relacji z Rakel i Olegiem. A jednak także w tym zakresie ten wzorzec, czy może nawet sztampa, zostaje za każdym razem wypełniony w sposób interesujący i przekonujący.
           Jedynie wręcz mało znaczącym wobec całości dodatkiem jest to, że "Wybawiciel" pozwala troszeńkę liznąć informacji na temat takiego zjawiska jak Armia Zbawienia, które z takich czy innych przyczyn w Polsce jest znane chyba wyłącznie z teorii. Może to i lepiej, bo przypomina sektę. Choć może nie bardziej niż jakikolwiek zakon. W każdym razie "Wybawiciel" potwierdza, że Jo Nesbø jest doskonałym pisarzem. Biegłym w sztuce używania słowa, przenikliwym obserwatorem i co chyba najważniejsze, pełnym błyskotliwych pomysłów fabularnych, które cyzeluje i rzetelnie dopracowuje. Do tego bardzo oszczędnie gospodaruje elementami wyjątkowości (chodzi mi o sprawy z kategorii szczególnych umiejętności Beate Lonn). Na tyle oszczędnie, że tego rodzaju elementy stanowią dodatkowy, istotny dla fabuły smaczek, ale nie muszą unieść całego jej ciężaru. Słowem także lektura "Wybawiciela" nie skłania mnie do wycofywania się z opinii, że Stieg Larsson nie jest godzien czyścić butów Jo'emu Nesbø, wprost przeciwnie - wydatnie tę opinię wspiera.

Stella


Tytuł: Wybawiciel
Tytuł oryginalny: Frelseren
Autor: Jo Nesbø
Przekład: Iwona Zimnicka
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Cykl: Harry Hole
Format: 432s. 135×205mm
Cena: 34,90 zł
Data wydania: listopad 2010


W sieci, związane z tematem:
Strona oficjalna Wydawnictwa Dolnośląskiego
Sebastian Chosiński - "Zbrodnia i kara, wina i odkupienie", w Esensji o powieści z cyklu o Harrym Hole
Sebastian Chosiński "Psycho Killer"
Jo Nesbø - The Official Website of Europe's New Star of Crime Fiction
Jo Nesbø's UK website
Sebastian Chosiński - Mariaż "Dnia Szakala" z "Psychozą"
Sebastian Chosiński - "Stare wilki też skaczą sobie do gardeł"