Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach

Recenzja powieści "Zadra" Krzysztofa Piskorskiego:


 


           Na początku XIX wieku w Europie dominuje Cesarstwo Francuskie z cesarzem Napoleonem na czele. Blokady kontynentalna przedłuża się. Napoleonowi udało się stworzyć z Francji wielkie i silne państwo, a jeśli chodzi o sprawę polską, to powołać do istnienia Księstwo Warszawskie. Carska Rosja ciągle nie jest w stanie pogodzić się z takim obrazem świata, jednak nie może również naruszyć status quo. Jej potęga, zdawać by się mogło, nie do powstrzymania, nie wytrzymuje w konfrontacji z armią francuską (przynajmniej nie na swoim terenie), która korzysta z najnowszych zdobyczy techniki - umiejętności zapanowania nad etherem. Ether to źródło uniwersalnej, olbrzymiej energii i to właśnie francuscy inżynierowie jako pierwsi odkryli sposób na jego kontrolowanie i są w nim najbieglejsi. Jednak ether jest substancją wyjątkowo niepokorną i kapryśną. Panowanie nad nim w pełni jest w praktyce jeśli nie niemożliwe, to przynajmniej bardzo utrudnione. I tak trwają europejskie potęgi w kruchej równowadze. Jednak w stworzonym na potrzeby "Zadry" przez Krzysztofa Piskorskiego świecie występowanie etheru pozwoliło także na stworzenie szczególnych przejść pomiędzy równoległymi światami - bram etherowych. Działają i wyglądają wypisz - wymaluj jak znane skądinąd gwiezdne wrota. Te osadzone w Paryżu prowadzą na tereny odpowiadające mu swoim położeniem w Nowym Świecie. Podobnych przejść dorobili się już i Rosjanie i Prusacy. W tych okolicznościach Napoleon decyduje się na posłanie do Nowego Świata potężnej armii celem uprzedzenia, bądź pokonania znanej ze Starego Świata konkurencji do ziemi i hegemonii w Europie.
           Na takim właśnie tle rozgrywa się historia Maurice'a Dalmonta - zubożałego arystokraty i utalentowanego, acz nierozumianego inżyniera etherowego, jego siostry Natalii i jego przyjaciela a jednocześnie narzeczonego Natalii - Stanisława Tyca, podpułkownika w polskiej Legii Nadwiślańskiej stanowiącej część Wielkiej Armii Napoleona. Do tego należy jeszcze dodać szpiegów, etherowe wynalazki i majaczące na horyzoncie cesarskie zombiaki. Wydawać by się mogło, że będzie się działo. Mnie, przyznam, także wydawało się, że "Zadra" zaoferuje czytelnikowi trzymającą w napięciu, wartką akcję. Niestety, nic bardziej mylnego
           Prawdę mówiąc nie przypominam już sobie kiedy ostatnio czytałam coś tak nudnego jak "Zadra" Krzysztofa Piskorskiego. Powiedzieć, że akcja przedstawiona na tych niespełna 365 stronach się ślimaczy, oznacza wykazać się ponadprzeciętną cierpliwością. Tu się w gruncie rzeczy nic nie dzieje. Nawet jeśli zdamy sobie sprawę, że mamy do czynienia z pierwszym tomem opowieści przewidzianej na większą objętość, to - na litość Boską - nie usprawiedliwia to 365 stron niemrawej ekspozycji i zawiązania akcji. A tym w gruncie rzeczy jest pierwszy tom "Zadry".
           Rzecz jest przynajmniej napisana dość sprawnie w sensie językowym, niemniej nie jest to coś, przed czym chciałoby się padać na kolana. Tym bardziej, że K. Piskorskiemu nie wychodzą dialogi. Nie jest to, co prawda, poziom jakoś szczególnie żenujący, jednak błyskotliwości w nich nie ma za grosz. Zdając sobie z tego sprawę autor wydaje się unikać narracji w dialogach i ogranicza je do absolutnego minimum. Właśnie pewna błyskotliwość, pewien luz, nonszalancja jest tym, czego w narracji Krzysztofa Piskorskiego najbardziej brakuje. Skutkiem tego jest powieść napisana biegle, ale językiem który sprawia na mnie wrażenie kostyczności, a przez to wydaje się nienaturalny i przydaje kreowanym sytuacjom sztuczności.
            Istotnie o historii opowiadanej w "Zadrze" można powiedzieć, że jest w stu procentach papierowa. Podobnie jak pojawiające się na kartach powieści postaci. Z całą pewnością nie są to postaci pełnokrwiste. Przeciwnie - każda z nich jest praktycznie bezmyślnym wypełnieniem określonego schematu. Płocha młódka; szlachetny, prawdziwie zakochany, doświadczony wiarus - dobry przyjaciel, a jednocześnie wzorowy żołnierz i dowódca swoich podwładnych; młody, zdolny naukowiec, którego prace są bardzo ciekawe, choć niepraktyczne, całe życie spędzający w swoim laboratorium, a w kontaktach towarzyskich - o dziwota! - całkowita oferma. Do tego w dalszym planie można jeszcze dorzucić piękną, tajemniczą, czarnowłosą kobietę, sielankową dalszą rodzinę głównych bohaterów (Maurice'a i Natalii) i zdziwaczałego starego naukowca, żeby stwierdzić, że brakuje chyba już tylko Drakuli i Igora. Ale nic straconego. Są wyraźne sugestie, że w dalszych częściach dojdą jeszcze żywe trupy - zombiaki stworzone przez Rasputina. No i oczywiście trzeba będzie wyjaśnić tajemnicę zagłady, która spotkała cywilizację Nowego Świata, a także odkryć mrożący krew w żyłach sekret istoty etheru. Doczekamy się pewno i Igora.
           Lektura pierwszego tomu "Zadry", poza tym, że wynudziła mnie nieziemsko, to przekonała mnie do paru rzeczy. Po pierwsze - nigdy nie ufać blurbom okładkowym i internetowym recenzjom. Słowem nie ufać nikomu. Po drugie - kolejnego tomu na pewno nie kupię, choćby mnie kroili i solili.
           Trzeba jednak przyznać, że ta lektura również zdaje się wskazywać na to, że Krzysztof Piskorski postawił przed sobą niepoślednie zadanie. Otóż wydaje mi się, że chciał napisać dzieło epickie na skalę "Wojny i pokoju". Na tle wielkiej wojny przedstawić losy szlacheckiej, porządnej, choć ubożejącej rodziny, ich perypetie, wzloty i upadki. A wszystko to zakrojone szeroko i z gestem. Do tego zaś wątek sensacyjno - szpiegowski, tajemnica etheru i szczypta niesamowitości, żeby się nazywało, że to fantastyka. Niestety, żeby taki potężny zamysł wyszedł przynajmniej przyzwoicie, potrzeba dużo więcej talentu i doświadczenia pisarskiego, niż ma Krzysztof Piskorski.
           "Zadra" plasuje się wedle mojej oceny w niskich stanach średnich i otrzymuje dodatkowy minus za moje znużenie. Poziom edytorski współgra z poziomem samego tekstu i też jest średni, przytrafiło się kilka literówek, ale poza tym całkiem przyzwoicie. W charakterze łyżki miodu w beczce dziegciu muszę podać, że jest w "Zadrze" tom 1 jeden fragment, który mi się naprawdę podoba. To króciutki fragment rozdziału czternastego (s. 297-301), w którym "pewne ciało odbywa długą i pełną niezwykłych wypadków podróż". Plus za niestandardową optykę w tym fragmenciku. Ogólnie jednak będę "Zadrę" odradzać. Nuda, panie, nuuuuda.

Stella


autor: Krzysztof Piskorski
tytuł: Zadra 1
liczba stron: 384
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2008
oprawa: miękka
wydawca: Runa


W sieci, związane z tematem:
Krzysztof Piskorski w wiki
Wydawnictwo Runa