Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach


Recenzja powieści "Żmija" Andrzeja Sapkowskiego:


 




           26 października 2009 roku
           No i doczekałam się kandydata do tytułu zawodu roku. Przykro to napisać, ale ten nieszczególnie zaszczytny tytuł przypadnie w moim przypadku prawdopodobnie Andrzejowi Sapkowskiemu za "Żmiję".
           Wokół "Żmii" od dłuższego już czasu budowano atmosferę nie lada wydarzenia literackiego. Cóż to nie miało być! Zupełnie nowa jakość w literaturze fantasy! Nowe otwarcie w twórczości wspaniałego ASa! No i przede wszystkim długo oczekiwana nowa powieść Sapkowskiego.
            No właśnie. Zacznijmy może od tego, że "Żmija" to nie jest żadna powieść. To co najwyżej mikropowieść, lub nawet po prostu dłuższe opowiadanie. Samo w sobie nie musiałoby to stanowić żadnego zarzutu. Jednak po tych hucznych zapowiedziach, po długotrwałym, jak niestety się okazało, mydleniu oczu co do tego, że będziemy mieli wreszcie szczęście zapoznać się z nową powieścią autorstwa Sapkowskiego, produkt (nie boję się tego słowa) który otrzymujemy w tym świetle zakrawa wręcz na kpinę. Co więcej. Niech nawet zostanę nazwana małostkową, ale z poczucia rzetelności czuję się zobowiązana również do zaznaczenia, że żądana przez wydawcę za ten niespełna 240 stronicowy produkt cena przekraczająca 30 zł to rozbój w biały dzień. Nie wyłącznie ze względu na lichą objętość, ale również z powodu niezbyt wysokiego poziomu edytorskiego. Papier i farba drukarska są tu tak kiepskie, że obawiam się czy po paru latach druk nie wyblaknie tak, że nie będzie się dało tego w ogóle odcyfrować.
           Powyższe nie wyczerpuje jednak listy zarzutów jakie mam pod adresem "Żmii". Spadek formy, który u Sapkowskiego zaczęłam dostrzegać tak gdzieś od mniej więcej "Bożych bojowników" niestety się jeszcze pogłębił. Nawet po niesławnej (chyba można już tak napisać) "Lux perpetua" miałam jeszcze nadzieję, że to tylko chwilowy spadek formy, zmęczenie. Niestety, lektura "Żmii" utwierdza mnie w przekonaniu, że to stała tendencja.
           Sapkowskiego z jego najlepszego okresu ceniłam bardzo za to, że w jego pisarstwie była świeżość i oryginalność z wielkim sukcesem pożeniona z doskonałą kompetencją językową i kulturową, gawędziarstwem i nade wszystko dbałością o detale w tym w szczególności co do kreacji świata i postaci. Czego brakuje w "Żmii"? Prawie wszystkiego. Jednak najbardziej dojmująco odczuwa się brak prawdziwej, rzetelnej i uważnej kreacji postaci. Jeśli chodzi o kreację rzeczywistości, to w zasadzie nie sposób czegokolwiek zarzucić temu opowiadaniu. Ponownie Sapkowski rzetelnie odrobił zadanie domowe. Ba, może nawet to nagromadzenie szczegółów techniki wojskowej i specyficznego afgańskiego żargonu w pewnych chwilach razić, niemniej stanowi podstawę plastyczności i wiarygodności przedstawionych realiów. Z postaciami jest już dużo gorzej, co stwierdzam ze smutkiem. Jednocześnie zastrzegam, że wszystko to piszę w odniesieniu do Andrzeja Sapkowskiego i mając na uwadze właściwe dla jego pisarstwa standardy. Argumentacja w typie, że pokazał już co potrafi, a teraz ma prawo napisać ramotę jak chce, do mnie nijak nie trafia. Talent to jest coś czego się nie rozmienia na drobne. A pisanie ramoty niebezpiecznie graniczy ze skądinąd słusznie napiętnowanym zjawiskiem odcinania kuponów od przeszłych zasług. Do niedawna wydawało mi się to nieprawdopodobne w przypadku Sapkowskiego. Teraz optykę zmieniła mi "Żmija".
           W "Żmii" brakuje nie tylko inteligentnych nawiązań postmodernistycznych stanowiących znamię kompetencji kulturowej, ale także będącej jej owocem swobodnej twórczości memetycznej. Nie ma w "Żmii" praktycznie wcale perełeczek o olbrzymim potencjale memetycznym, od których przecież wręcz iskrzyły się dialogi w cyklu wiedźmińskim, czy opowiadaniach. To szczególnie doskwiera, bo - przynajmniej ja - na to chyba czekałam najbardziej. Może bardziej czekałam tylko na to, aby Sapkowski ponownie zagrał na moich emocjach tak jak potrafił to zrobić w opowiadaniach, w "Maladie" czy w Sadze przy okazji bitwy pod Brenną, czy w finale. Nie muszę chyba pisać jak bardzo płonne okazały się moje nadzieje? Postaci wprowadzone przez Sapkowskiego są zaskakująco jednowymiarowe i niepogłębione. To boli tym bardziej, że widać w nich jednak potencjał, który można było dobrze rozwinąć, gdyby tylko się autorowi chciało. Z takich czy innych względów jednak zdecydował się olać sprawę. Efektem jest wielki niedosyt i żal do Sapkowskiego. Nie spodziewałam się po nim, że byłby skłonny wypuścić na rynek coś, co robi wrażenie niedopracowanego i kończonego na kolanie, w pośpiechu, ba nawet bezmyślnie. To przykre, że muszę coś takiego napisać. Naprawdę przykre.
           Jest jednak w "Żmii" coś, co się całkiem udało. Udało się moim zdaniem Sapkowskiemu opisać wojnę, a przynajmniej pokazać, że ma potencjał dla jej wiarygodnego, dobrego opisania, gdyby tylko mu się chciało. Bardzo sugestywnie i prawdopodobnie nawet trafnie opisuje Sapkowski na czym polega to, co można określić jako uwodzicielski urok wojny jako świadomej ucieczki przed tym, w co zamieniło się człowieczeństwo.
           Syndrom pośpiechu widać w tym przypadku moim zdaniem również w konstrukcji "Żmii". Elementy o charakterze magicznym, czy fantastycznym sprawiają na mnie tutaj wrażenie wciśniętych na siłę. Podobnie wycieczki w różne czasy. Ja rozumiem sens tego zabiegu - z jednej strony powiedzieć, że te tereny są niezdobyte od zawsze i najpewniej na zawsze, z drugiej o potędze wojny. Cóż... jakieś to tanie a nawet prostackie.
           Koniec końców, jako się napisało "Żmija" jest dużym, ba nawet olbrzymim rozczarowaniem. Może gdyby to był czyjś debiut to uznałabym go za całkiem sprawny. Jeszcze kulejący, niedopracowany, ale rokujący dobre nadzieje na przyszłość. Jednak kiedy można powiedzieć coś takiego o czymś, co wyszło spod pióra Sapkowskiego, to oznacza, że kto wie, może już czas na zmianę warty?

Stella
autor: Andrzej Sapkowski
tytuł: Żmija
liczba stron: 252
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka ze skrzydełkami
wydawca: superNOWA, Niezależna Oficyna Wydawnicza


W sieci, związane z tematem:
Andrzej Sapkowski Zone - strona oficjalna autora
Andrzej Sapkowski - strona rosyjska
Andrzej Sapkowski - strona hiszpańska
Andrzej Sapkowski - strona czeska