Powrót na stronę główną Powrót do działu o książkach


Recenzja książki "Cień zwycięstwa" Wiktora Suworowa :


 



           Związek Radziecki - kolos na glinianych nogach - nie mógłby istnieć bez rozbudowanej państwowej mitologii. Jedną z jej odmian jest tworzony, z wysiłkiem podtrzymywany i wielokrotnie rewidowany mit "wielkiego dowódcy" - informuje nas blurb z ostatniej strony okładki nowego wydania książki "Cień zwycięstwa" Wiktora Suworowa, pierwszego tomu trylogii o Gieorgiju Żukowie. Na kartach książki Władimir Bogdanowicz Rezun rozparawia się z największym rosyjskim mitem (z tych mitów, które przetrwały) Wielkiej Wojny Ojczyźnianej - marszałkiem Związku Radzieckiego Gieorgijem Żukowem. Książka "Cień zwycięstwa" to Suworow - autor literatury faktu i eseistyki historycznej o czym lojalnie uprzedzam fanów wyłącznie Suworowa - powieściopisarza (np."Kontrola", "Akwarium").
            "Nasi zmarli nie opuszczą nas w biedzie" to wzięte z Włodzimierza Wysockiego motto pierwszego rozdziału o wiele mówiącym tytule "Zaliczyć do grona świętych" - doskonale oddaje kult jakim w powszechnej, "ludowej" świadomości otoczona jest w Rosji postać marszałka Żukowa.
Marszałek Wielkiego Zwycięstwa !
Nigdy nie doznał żadnej klęski !
Gdzie Żukow - tam zwycięstwo !
(...)Pojawiały się nawet takie głosy "Ach gdyby Żukow jeszcze żył!".
(...)Padła też propozycja, by ustanowić tytuł generalisimussa Rosji i pośmiertnie nadać go Żukowowi.
Ale nawet tak wielki zaszczyt wydaje się jego wielbicielom niewystarczający. Oto zdeklarowany ateista, członek Zarządu Dziennikarzy Rosyjskich Diebierdiejew proponuje włączyć Żukowa w poczet świętych Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej" (w artykule z "Krasnej Zwiezdy" z 3 sierpnia 1996 roku).

            Mityczny dowódca Armii Czerwonej w chwili jej najcięższej próby i największego tryumfu. Wybitny strateg, charyzmatyczny i odważny człowiek. Ojcowski dla zwykłych żołnierzy oficer. Mężczyzna, któremu nieobcy jest też sentymentalizm. Talent literacki, autor "największego arcydzieła o wojnie" - "Wspomnienia i refleksje". Wreszcie ofiara stalinowskiego kultu jednostki. To uniwersalne określenia - klucze, powszechne wśród tych, których od urodzenia uczono, że wojna była Wielka i Ojczyźniana, Święta i Wyzwoleńcza. Żukow to taki fragment sowieckiej mitologii, który ma się świetnie również w nowej Rosji. Bo taka mitologia jest - zdaniem najsłynniejszego rosyjskiego emigranta Władimira Bukowskiego - jednym z najbardziej naturalnych i najmniej kosztownych narzędzi legitymizowania władzy.
            "Cień zwycięstwa" to książka, w której Wiktor Suworow postanowił rozprawić się z mitem wielkiego dowódcy Armii Czerwonej - Żukowem. Legenda RKKA nie wyszła z tej konfrontacji z twarzą. Z narracji Władimira Bogdanowicza Rezuna obficie czerpiącej z dokumentów, monografii naukowych oraz wspomnień wyłania się obraz ordynarnego żołdaka, bezwzględnego "rzeźnika" np. akceptującego wysyłanie piechoty do natarcia przez pole minowe. Wszak wojna to statystyka...

            Wiktor Suworow zadaje wspomnieniom marszałka pytania. ("Powszechnie wiadomo, że książka "Wspomnienia i refleksje" nie została napisana przez Żukowa. Na okładce jednak widnieje jego nazwisko, a sam Żukow występuje w roli narratora. Dlatego dla ułatwienia przyjmijmy hipotezę, że Żukow miał jednak coś wspólnego z jej powstaniem." - Wiktor Suworow "Cień zwycięstwa", s. 35; wydanie drugie poprawione; Poznań 2006. Na potrzeby tego tekstu również proponuję przyjąć taką hipotezę :)). Celem tej książki była polemika z mitem "wielkiego Żukowa", polemika z memuarami marszałka. Polemika ta ma źródło w debacie historycznej o początkach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej jaka od czasu do czasu ma miejsce w Rosji wśród publicystów, wojskowych i historyków uniwersyteckich. "Cień zwycięstwa" to polemika prowadzona zgodnie z kanonami sztuki, dobrze udokumentowana źródłowo; o czym więcej później.
            Książka pod względem narracyjnym jest doskonale zrobiona. Rezun w swej książce przyjmuje metodę wplatania w kronikę i analizę wielkich wydarzeń historycznych wątków osobistych doświadczeń jednostki, wypadów czysto personalnych, smaczków, cytatów które dodają rumieńców narracji.
            Opowiada reżyser Grigorij Czuchraj: "Przez czas jakiś nie zważałem na to co się dzieje. Nagle usłyszałem hałas. Odwróciłem się i zamarłem: Żukow i Koniew skoczyli sobie do gardeł. Zaczęli sie szarpać. Rzuciliśmy się, żeby ich rozdzielić" - przytacza relację autor.
Nie zdziwiłbym się, gdybym zobaczył dwóch radzieckich generałów, którzy w eleganckim towarzystwie leją się po mordach. To zwykła sprawa. Ale żeby marszałkowie ? - Rezun kpi komentując.
            Wartość pracy Wiktora Suworowa polega między innymi na bardzo wnikliwej krytycznej analizie "Wspomnień i refleksji".
            Na przykład jeżeli Żukow jak pisze we "Wspomnieniach i refleksjach" przewidział kierunki natarcia i sukcesy niemieckie (Żukow we "Wspomnieniach i refleksjach" twierdził, że w styczniu 1941 roku przewidział nie tylko główne kierunki, ale i tempo niemieckiego ataku na Związek Sowiecki) w pierwszym etapie agresji na ZSRR to co takiego uczynił między styczniem a czerwcem 1941, gdy był szefem sztabu RKKA aby im zapobiec ?
            Autor dochodzi do wniosku, że nic nie uczynił. Nawet schron dowodzenia RKKA zaczęto budować dopiero po wybuchu wojny (Suworow powłuje się tu na relację późniejszego marszałka ZSRR Wasilewskiego). To "wielki Żukow" wydawał 21 czerwca dyrektywy zakazujące strzelania do Niemców, by "uniknąć prowokacji". To wielki Żukow tak rozporządzał 5 milionową kadrową armią, że armia ta została błyskawicznie rozgromniona. Zaiste poświęcenie z rozmysłem skoncentrowanego/koncentrującego się przy granicy doborowego pierwszego rzutu RKKA i wojsk NKWD (straty Armii Czerwonej w 1941 roku to 5,3 milionów poległych i zaginionych bez wieści; ta statystyka nie uwzględnia rannych, okaleczonych i kontuzjowanych !), aby zadać cios agresorom w głębi kraju to przewrotność niedostępna ludziom pozbawionym strategicznej przenikliwości "sowieckiego boga wojny XX wieku" - marszałka Żukowa. Warto w tym miejscu przytoczyć opinię doktora nauk wojskowych, generała porucznika N. Pawlenki przywołaną przez Rezuna w innej pracy ("Samobójstwo"): "W połowie lat 60-tych Georgij Żukow, a także my, historycy uważaliśmy, że na początku wojny przeciwnik miał przewagę sił i środków nad naszymi zgrupowaniami w strefie przygranicznej. Obecnie w związku z nowymi publikacjami pogląd na stosunek sił zmienia się diametralnie".
            Do najbardziej smakowitych fragmentów książki należy analiza dyrketyw Żukowa z początku wojny w stosunku do rzeczywistości niemieckiego uderzenia. Szczególnie ciekawa jest analiza dyrektywy numer 3 z 24 czerwca 1941 roku o przejściu RKKA do ofensywy. Sam Żukow 24 czerwca 1941 roku udał się na Ukrainę aby stąd przeprowadzić kontrofensywę na Lublin. Cała serią bezsensownych marszów i kontrmarszów stracił w wielkiej bitwie pancernej w okolicach Równego, Dubna i Łucka (koncentracja sił pancernych większa niż pod Prochorowką) sześć korpusów zmechanizowanych dysponujących 8 tysiącami czołgów (w tym minimum 800 T-34 i KW) przeciw 799 czołgom niemieckiej 1 Grupy Pancernej Kleista... Wielki Żukow mając blisko 10 - krotną przewagą w czołgach bez żadnej dyskusji przegrał jedną z największych bitew pancernych w historii wojen. Tytuł rozdziału poświęconego tej bitwie jest wymowny - "Jak Żukow nabił Armię Czerwoną na niemiecką pikę"... "Jeśli wierzyć Wasilewskiemu lub komukolwiek z radzieckich dowódców i uczonych, to największy strateg XX wieku sporządził przywoity plan odparcia ataku, który jednak zawierał mały szkopuł: w razie agresji nie można go było zastosować.
Cóż za samorodny talent.
" - komentuje Rezun.
            Sporo miejsca zajmuje analiza maniery pisarskiej Żukowa polegającej na przemilczaniu we "Wspomnieniach i refleksjach" współtrwórców i współpracowników w wielkich sukcesach oraz przypisywaniu sobie cudzych zasług. I tak na przykład: plany operacyjne przeciwko 6 armii japońskiej nad Chałchyn - Goł w sierpniu 1939 de facto zostały przygotowane przed objęciem dowodzenia przez Żukowa. Zasługą Żukowa jest wzmocnienie w ludziach i sprzęcie i rozwinięcie ich w Grupę Armijną sił sowieckich, a nie praca sztabowa i operacyjna w tej bitwie. "Wspomnienia i refleksje" nazwiska szefa sztabu 1 Grupy Armijnej kombryga Bogdanowa nie wymieniają...
Oczywiście dla polskiego czytelnika demaskacja "zagłobiastych" blag marszałka, czy też rozprawa z jego kultem nie może stanowić sama w sobie jakiejś porażającej wartości. Przypuszczam, a jest to przypuszczenie graniczące z pewnością, że polscy pasjonaci historii Frontu Wschodniego nie traktują "Wspomnień i refleksji" jak Biblii. Pogarda Żukowa dla życia zwykłych żołnierzy też jest u nas zazwyczaj aksjomatem. Dla polskiego czytelnika najciekawsze oprócz kunsztu narracyjnego Rezuna są po prostu nowe wiadomości. Analiza sztuki operacyjnej, smaczki "obyczajowe" czy rewizja pewnych mitów w oparciu o najnowsze badania źródłowe, odtajnione niedawno dokumenty. Kilka przykładów tematów z książki.
            
Próba ustalenia faktycznego przebiegu potyczki słynnych Panfiłowców na przedmieściach Moskwy, pod rozjazdem Dubosiekowo w grudniu 1941 roku. "Aleksander Twardowski napisał poemat o tym, jak to szeregowy Wasyl Tiorkin wyszedł rano w pole, patrzy a tu sunie na niego tysiąc niemieckich czołgów ! Rosyjski żołnierz, jasna sprawa, nie stracił rezonu..." - pisze z przekąsem Rezun w podsumowaniu historii o tym jak frontowa plotka zamieniła się w mit Panfiłowców.
             Próba ustalenia jak duży był wpływ Żukowa na przebieg obrony Leningradu. Pytania o taktyczny sens krwawych natarć pod Jelnią. Analiza operacji wiaziemskiej - kolejnej klęski poniesionej kosztem trzech armii i dwóch samodzielnych korpusów. Analiza operacji rżewsko-syczewskiej latem 1942, gdzie marszałek poświęcił cztery armie, korpus kawalerii i dwa korpusy pancerne bez sensownych efektów w skali zarówno taktycznej, jak i strategicznej. Próba ustalenia jaki był faktyczny wpływ Żukowa na przebieg bitwy na Łuku Kurskim, gdzie tenże Żukow w kluczowym momencie uchylił się od przyjęcia odpowiedzialności. To Rokossowski podjął największe ryzyko. Historia listu otwartego doprowadzonego do furii lekturą memuarów Żukowa marszałka Rokossowskiego (list został zatrzymany przez cenzurę; jego pełna treść została ujawniona dopiero w roku 1988), gdzie tenże Rokossowski nie omieszkał przypomnieć Żukowowi jak pod Kurskiem się faktycznie rzeczy miały należy do tych najciekawszych fragmentów książki "Cień zwycięstwa".
            Dla mnie osobiście największą rewelacją są jednak trzy inne rozdziały opisujące faktyczny przebieg słynnej gry wojennej ze stycznia 1941 roku (a jak się okazało de facto dwóch gier wojennych) pomiędzy Pawłowem a Żukowem. Pod względem faktograficznym rozdziały "Jak Żukow gromił Pawłowa", "O pierwszym szturmie Królewca" oraz "Na Budapeszt !" są moim zdaniem najbardziej pasjonujące. Warto dodać doskonale udokumentowane źródłowo. Dokumentacja gry została odtajniona i udostępniona przez Zasoby Rosyjskiego Państwowego Archiwum Wojskowości.
            Wreszcie Rezun weryfikuje kwestię Żukow - jako rzekoma ofiara stalinizmu (chyba rozsądniej byłoby określić to jako "niełaska Stalina"; przecież poza "zesłaniem" na mniej prestiżowe stanowiska - np. dowodzenie Odesskim OW ostatecznie marszałkowi ZSRR włos z głowy nie spadł) starając się weryfikować dokumentację śledztw kryminalnych dotyczących malwersacji i zwykłego złodziejstwa w radzieckiej strefie okupacyjnej w Niemczech.
             Wiktor Suworow, czyli Władimir Bogdanowicz Rezun nie jest uniwersyteckim historykiem. Jest pisarzem, publicystą i dysydentem z przeszłością w GRU. Być może to właśnie dzięki temu jego "publicystyczne" podejście jest tak odmienne i ciekawe. To nie monografia naukowa, tylko świetnie zrobiona literatura faktu o najnowszej historii Rosji. "Historyczny pop" ale moim zdaniem ciekawy i na poziomie. Bardzo rzadko można spotkać kogoś, kto po przeczytaniu pozostał na "rezunowską" literaturę faktu obojętny. Jego słynna trylogia o "dniu M" wywołała bardzo silne emocje ("Lodołamacz", "Dzień M", "Ostatnia republika"). Spory polemiki, kontrpolemiki, dyskusje. Całe tony argumentów za, całe tony argumentów przeciw. Kult kontra nienawiść. Politolog dla mas lub Daeniken historii kontra dużego formatu demaskator propagandowych fałszerstw, badacz odważnie otwierający nowe kierunki w historiografii. Z jednej strony dystans czołowego historyka Ostfrotnu na Zachodzie Davida Glantza, z drugiej szacunek dla prac Suworowa Wałdimira Bukowskiego (między innymi podkreślał jak ważną rolę społeczną w Rosji spełniła publikacja "Lodołamacza" i kolejnych tomów). Z jednej strony kwestionowanie metodolgii (czy raczej wskazywanie na jej brak) Rezuna w analizie faktów i źródeł, z drugiej strony rzesze wyznawców ceniacych odwagę "suworowowskich" sądów. Sceptytyzm z jednej strony (David Glantz, Wołkogonow) nowe kierunki badań nad początkiem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej z drugiej (np. Metljukow, Niewieżin, Pleszakow). Bardzo, bardzo rzadko stonowane wypowiedzi.
             Bez wątpienia zgodzić się należy z opinią, że dzieła tego (tj. trylogii o teorii dnia M) fanowi historii frontu wschodniego, czy szerzej drugiej wojny światowej nie wypada nie znać. Właśnie ze względu na kontrowersje jakie budzi, na pytania jakie stawia, na "sensacyjność" myśli przewodniej. Na - w chwili pierwszego wydania - rewolucyjną wymowę. To był początek szerszego nurtu "rewizjonistycznych" publikacji na temat sowieckiego udziału w drugiej wojnie światowej w obiegu popularnym. Zarazem jednak trudno się z Suworowem bezkrytycznie we wszystkim zgadzać. Rzadko kiedy publicystyka historyczna budzi takie kontrowersje, stawia tak kluczowe pytania jak słynna trylogia o "dniu M". Suworow niewątpliwie jest przez pasjonatów historii czytany. Jest podziwiany. Jest i postponowany.
             Być może zabrzmi to dziwnie, ale to wszystko o czym pisałem o odbiorze trylogii o teorii "dnia M" nie powinno raczej dotyczyć książki "Cień zwycięstwa". Suworow buduje tu wywód spokojniej. Bez "efekciarstwa" charakteryzującego np. "Lodołamacz". Nie znajdziemy tu sformułowań- kluczy (czytelnicy Suworowa będę wiedzieli o co chodzi) typu "milion spadochroniarzy", "Burza", "czołg pływający T37A", "4 lipca 1941", "spacer do Berlina", "demontaż Lini Mołotowa" etc. Nie ma takiego "pędu" na bardzo efektowny bestseller kosztem ostrożności w analizie i wyciągasniu wniosków ze źródeł. Gdzieniegdzie w kontekście nowych prac powstających w Rosji nawet pojawiają się głosy, że Suworow właściwie w swojej trylogii o Żukowie wyważa otwarte drzwi. Warto jednak pamiętać, że Suworow to świetnie napisana popularna literatura faktu czytana w dużo szerszym obiegu niż naukowe monografie, a sam autor w bibliografii i przypisach na te prace się powołuje. Zresztą sądzę popracie wywodu taką bazą źródłową powinno być policzone Rezunowi na plus.
             Warto też w tym miejscu wspomnień o kompetencji językowej Rezuna. Język, narracja, styl to były zawsze najmocniejsze punkty książek ex-oficera GRU. Tak jest i tym razem. Książka skrzy się od aforystycznych maksym, celnych bon motów. Jej konstrukcja jest bardzo przemyślana. Pełno charakterystycznej dla tego pisarza "suworowowskiej" ironii:
"Nie można zaprzeczyć, że Żukow był sentymentalny. Jest to fakt powszechnie znany. Ludzie w typie Żukowa są zawsze sentymentalni. Niesłychanie sentymentalny był na przykład SS -Reichsfuhrer Heinrich Himmler. Pewnego razu zemdlał podczas wizyty w obozie koncentracyjnym. To co tam zobaczył poruszyło go do głębi."
Całość świetnie się czyta od pierwszej do ostatniej strony.
             O ile najbardziej fascynującym fragmentem "Cienia zwycięstwa" jest moim zdaniem opis gier sztabowych Żukowa i Pawłowa to najbardziej poruszający i przejmujący jest rozdział "Negatywny cud". Opowiada o straszliwym, nieludzkim eksperymencie jaki miał miejsce 14 września 1954 roku na poligonie pod Tockiem - wojskowe ćwiczenia z wykorzystaniem taktycznych ładunków nuklearnych. Celem ćwiczenia było sprawdzenie możliwości przeprowadzenia przełamania frontu uderzeniem jądrowym. Samolot zrzucił bombę z pułapu 13 kilometrów (ekwiwalent 40 kiloton trotylu, mniej więcej tyle ile w Hiroszimie i Nagasaki razem wzięte). Szacunkowo 45 tysięcy - 60 tysięcy żołnierzy w okopach i ziemnych schronach na poligonie tockim. Zadanie przeżyć wybuch jądorwy w bezpośredniej bliskości oraz: - dla "niebiescy" mają bronić wyłomu powstałego w ataku nuklearnego. "Czerwoni" mieli nacierać wprost przez epicentrum wybuchu."Środków ochronnych oprócz masek przeciwgazowych nie było." Na podstawie tego ćwiczenia opracowano teorię nowych działań bojowych - ataku i obrony w warunkach użycia broni jądrowej. Tragiczny los żołnierzy biorących udział w tych zbrodniczych manewrach "wielkiego Żukowa" jest opowiedziany w tym rodziale.
             Rezun wiosną 2001 roku na zaproszenie łotewskiego "Czasu" przebywał w Rydze i spotykał się z ocalałymi. Część tych relacji przeczytamy w "Cieniu zwycięstwa". Wyjątkowo przejmująca lektura.
             Myślę, że obraz marszałka Żukowa jaki wyłania się z kart książki "Cień zwycięstwa" nie jest specjalnie szokujący - obraz mającego w pogardzie życie własnych żołnierzy (nawet jak na standardy sowieckie) rzeźnika, dla którego "wielkie liczby", czyli przewaga materiałowa i ludzka sił i środków nad kunsztem taktycznym i bitwa na wyczerpania tychże sił i środków jest prostym kluczem do sukcesów. Wojna to statyska. W samej RKKA byli dowódcy większego formatu jeśli idzie o zarówno pracę sztabową, jak i operacyjną. Gieorgij Żukow jawi się na kartach książki "Cień zwycięstwa" jako typowe dziecko swojego czasu, swojego systemu wartości. Sowieckiego, stalinowskiego stylu myślenia. Nie znaczy to, że pierwszego tomu nowej trylogii Wiktora Suworowa nie warto czytać. "Cień zwycięstwa" to doskonała literatura faktu. Bardzo polecam.

Kamil


autor: Wiktor Suworow
tytuł: Cień zwycięstwa
tytuł oryginału: Tień pabiedy
przekład: Andrzej Bobrowicki i Edward Więcławski
język oryginału: rosyjski
liczba stron: 364
miejsce wydania: Poznań (wydanie II)
rok wydania: 2006
cykl: trylogia - Cień zwycięstwa (tom I)


W sieci, związane z tematem:
Oficjalna strona pisarza
Wywiad z autorem dla magazynu PCWorld
Czat z Wiktorem Suworowem dla Wp.pl
"Did Stalin deliver his alleged speech of 19 August 1939 ?" - Carl O. Nordling
"Stalin's Role in the Coming of World War II" - Raack, R.C.
Wywiad dla "Nowej Izwiesti" (po rosyjsku)
"Considerations on the Strategical Deployment of Soviet Troops in Case of War with Germany and its Allies" - dokument źródłowy
Serwis "The Russian Battlefield"
Serwis "Military.ru"
"Klęska w cieniu zwycięstwa" - artykuł Jarosława Flisa o operacji rżewsko - syczewskiej (Mars) w "Tygodniku Powszechnym"
"Cień zwycięstwa" - fragment
Recenzja książki "GRU - radziecki wywiad wojskowy" Suworowa w serwisie "Załoga G"
Wiktor Suworow gościem 10. Targów Książki w Krakowie
http://militera.lib.ru/research/sokolov1/02.html
Mikhail Meltyukhov "Stalin's Missed Chance" (w wersji rosyjskiej)
Russian and German Historians Debate Barbarossa and Its Aftermath - Daniel Michaels
Project 60: A Day-by-Day Diary of WWII
"Meltyukhov 2000"
"Barbarossa" - Bevin Alexander
New Evidence on the 1941 "Barbarossa" Attack: Why Hitler Attacked Soviet Russia When He Did - Daniel W. Michaels
Bryan Fugate "Operation Barbarossa. Strategy And Tactics On The Eastern Front, 1941" (po angielsku)
Gieorgij Żukow - "Wspomnienia i refleksje" (po rosyjsku)
"Padgotowka CCCP uprieżdajuszczewo udara po Germanii: granicy diskusji" - J.Nikiforow (po rosyjsku)
"A Timeline of Diplomatic Ruptures, Unannounced Invasions, Declarations of War, Armistices and Surrenders" - źródła ułożone chronologiczne w serwisie "The World at War"
"Japanese - Soviet Tactical Combat 1939" - Edward J. Drea (po angielsku)